Reklama

Akcja dom

Notatnik duszpasterski (15)

Duchowa rewitalizacja

2018-06-13 10:08

Bp Andrzej Przybylski
Edycja częstochowska 24/2018, str. VIII

KSM
Wakacje z KSM

Przed nami wakacje i urlopy! Upragniony czas na odpoczynek i zregenerowanie swoich sił. Ludziom wierzącym już chyba nie trzeba przypominać, że nawet jeśli mamy wakacje od szkoły i dni wolne od pracy, to nie mamy wolnego od Pana Boga. A wręcz przeciwnie. To dobra sposobność, żeby o Panu Bogu pomyśleć więcej i głębiej.

W Kościele aż roi się od wakacyjnych zaproszeń. Dzieci i młodzież, jeśli w swojej parafii nie mają zorganizowanego wyjazdu na wakacje z Bogiem, to zawsze mogą skorzystać z ofert większych wspólnot, ruchów i stowarzyszeń. Na rekolekcje oazowe zaprasza ruch „Światło-Życie”. Ile to nawróceń i wspaniałych przyjaźni narodziło się na wakacyjnych oazach? Niezwykle ciekawe oferty formacji duchowej połączone z dostosowaną do młodych aktywnością ma Katolickie Stowarzyszenie Młodych. Wystarczy wejść na strony internetowe tych wspólnot, żeby dowiedzieć się konkretów. Jest też sporo propozycji dla ludzi niezrzeszonych.

Jak zwykle warto pomyśleć o udziale w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę. Dla mniej wprawionych mogą to być piesze pielgrzymki z parafii czy dekanatów naszej archidiecezji. Z Wielunia na Jasną Górę, w obie strony, idzie się cztery dni. Zawiercie wędruje przez trzy dni, ale za to pięknymi jurajskimi szlakami przez Leśniów i Olsztyn. Gdyby to było za długo, to Radomsko zaprasza na jednodniową wyprawę do duchowej stolicy Polski. Osobiście polecam częstochowską grupę „błękitno-białą” w ramach Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej.

Reklama

Dużo dziać się będzie między innymi na lipcowym Forum Młodych organizowanym w Częstochowie przez wspólnotę „Emmanuel”, a ojcowie Oblaci zapraszają młodych do całkiem niedalekiego Kokotka na wielkie świętowanie na cześć Pana Boga.

Również rodziny znajdą coś dla siebie. Domowy Kościół, rodzinna gałąź ruchu „Światło-Życie”, ma różne co do długości oferty rekolekcji dla rodzin. Gdy się weźmie pod uwagę jeszcze wiele innych ruchów i stowarzyszeń, to naprawdę jest w czym wybierać. A ci, którzy lubią ciszę i szukają głębszej kontemplacji i zanurzenia w Panu Bogu, znajdą też coś dla siebie w wakacyjnych propozycjach wielu klasztorów i zakonów. Nawet zamknięte i surowe zakony mają dziś swoje propozycje dla tych, którzy chcą na chwilę oderwać się od świata, żeby wrócić do niego odmienionym. Wystarczy tylko chcieć i wystarczy sobie uświadomić, że tak jak ciało potrzebuje wzmocnienia, jeszcze bardziej na swoją „rewitalizację” czeka nasza dusza. Silny i odświeżony duch to podstawa do tego, żeby i ciało funkcjonowało lepiej i zdrowiej. Nie tylko nie róbmy sobie wakacji od Pana Boga, ale pomyślmy o wakacjach z Bogiem.

Tagi:
wakacje Notatnik duszpasterski

Zeszyt do religii na kolędzie

2018-12-18 11:05

Bp Andrzej Przybylski
Edycja częstochowska 51/2018, str. VIII

Bozena Sztajner/Niedziela

To wcale nie są takie dawne czasy, kiedy chodząc po kolędzie, można było spotkać na pięknie przygotowanym stole, obok krzyża, świec i wody święconej, zeszyty do religii. Dzieci i młodzi, którzy chodzili do szkoły, chcieli w ten sposób potwierdzić swój udział w katechezie, a niekiedy uzyskać pamiątkowy wpis księdza, świadczący o tym, że kolędowy zwyczaj to też forma świadectwa wiary. Jest to jeszcze jeden przykład przenikania się katechezy w szkole z codzienną, domową religijnością. Przecież taki jest też cel katechizacji, żeby miała ona swoje przełożenie na życie.

W krótkiej wizycie kolędowej chodzi przede wszystkim o poświęcenie naszych domów, błogosławieństwo i wspólną modlitwę, ale również o wymianę doświadczeń i informacji o praktykowaniu wiary. A zeszyt do religii to bardzo widoczny znak wypełniania ważnego, chrześcijańskiego obowiązku poznawania Boga. Ten obowiązek dotyczy zarówno dzieci, jak i rodziców, dlatego zeszyt od religii wystawiony na kolędzie to jednocześnie świadectwo wiary uczniów i rodziców. Obowiązkiem chrześcijańskich rodziców jest przecież wychowanie swoich dzieci w wierze. Chodząc po kolędzie, z wielką radością przeglądałem zeszyty od religii, często chwaliłem dzieci za piątki w zeszycie, czasem nawiązałem do jakiegoś tematu z katechezy lub wkładałem kolędowy obrazek na pamiątkę tego spotkania. Najważniejsze było jednak to, że już dalej nie musiałem się domyślać, czy wprost pytać o przekazywanie wiary w rodzinie. Dziś może znów byłby to ważny element kolędy?

Z niepokojem można zaobserwować coraz większą liczbę uczniów wypisujących się z katechezy szkolnej lub po prostu lekceważących ten rodzaj formacji. Wielu z nich robi to za cichym przyzwoleniem swoich rodziców. Warto więc szczerze o tym porozmawiać na kolędzie. Duszpasterze z parafii bardzo często nie mają wiedzy o uczęszczaniu na katechizację swoich parafian, a kolęda może być okazją do rozmowy na ten temat. Być może dla uczniów szkół średnich pokazywanie zeszytu z religii nie jest już tak istotne, ale sam fakt uczęszczania na religię jest jednym z najważniejszych tematów. Nie chodzi o zwykłą kontrolę, ale o wzajemną odpowiedzialność za wiarę i dzielenie się nią. Wiara jest przecież najważniejszą troską i jak się przestaniemy o nią troszczyć, to może nam się zupełnie zagubić. Tak jak wiara wielu młodych, która się rozsypała z braku troski – samych młodych, ale również i ich rodziców. Zachęcam więc do tego, żeby na kolędzie położyć zeszyt do religii. Jak go ksiądz poświęci i pobłogosławi, to może i lekcje katechezy nabiorą jeszcze większego znaczenia i głębi?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Prezydent.pl

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła:

Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe”

— czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze

— dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował

— podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić?

— dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką

— mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę

— dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie

— relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko

— zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać

— powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć

— czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pokażmy, że Bóg jest sensem naszego życia

2019-01-21 19:39

Karolina Zając/Archidiecezja Krakowska

Ks. Marcin Filar | Archidiecezja Krakowska

Jedziemy do Panamy, aby pokazać światu, że Chrystus żyje, że jest centrum naszego życia. Jezus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem. - mówił abp Marek Jędraszewski podczas ostatniej Eucharystii polskich pielgrzymów w Monagrillo.

Metropolita krakowski rozpoczął swoje rozważania od zarysowania początków Światowych Dni Młodzieży. Zaznaczył, że św. Jan Paweł II poddał pomysł spotkania młodych chcąc przybliżyć ich jeszcze bardziej do Boga.

– Taki też jest cel tegorocznych ŚDM tutaj w Panamie – podkreślał abp Marek Jędraszewski.

Tłumacząc czytania dnia pasterz Kościoła krakowskiego mówił o istocie posłuszeństwa i ofiary Chrystusa.

– Jego męka jest największą ofiarą, bo Jezus stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy go słuchają. Jest największą ofiarą, bo ponawia się podczas każdej Mszy świętej – zaznaczył abp Jędraszewski.

Jako przykład idealnego bycia w Chrystusie arcybiskup przywołał postać patronki dnia św. Agnieszki.

– Dla niej Chrystus był oblubieńcem, dla którego poświęciła całe życie. Dała świadectwo swojej miłości do Boga, kiedy stała się męczenniczką mając zaledwie 12 lat – mówił metropolita krakowski. Tłumaczył, że szła na śmierć sama, bez kajdan na dłoniach, z miłością i radością, bo wiedziała, że idzie na spotkanie z Jezusem.

– Moi drodzy, za kilka dni spotkamy się z Ojcem Świętym Franciszkiem. Spotkamy się w czasie, który jest naznaczony postacią ludzi, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. My chcemy spotkać się w Panamie, aby pokazać światu, że on jedyny jest Alfą i Omegą naszego życia. – kontynuował arcybiskup.

Na zakończenie apelował, aby młodzi kierowali się w życiu przykładem św. Agnieszki i nie bali się pokazywać swojej wiary tam, gdzie Pan ich posyła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem