Reklama

Notatnik duszpasterski (45)

Od czego tu zacząć?

2019-01-08 12:01

Bp Andrzej Przybylski
Edycja częstochowska 2/2019, str. VIII

Bożena Sztajner/Niedziela

Lubię czasem zrobić sobie dłuższą adorację w kaplicy Najświętszego Sakramentu na Jasnej Górze. Ostatnio, klęcząc przed Panem Jezusem, zadałem sobie pytanie, od czego powinno się zacząć Nowy Rok? Szybko przeniosłem to pytanie na swoją posługę i na całą duszpasterską misję Kościoła. Pierwsza i najoczywistsza odpowiedź wiązała się właśnie z adoracją. Bo od czegóż może zaczynać swoją posługę Kościół, jeśli nie od spotkania ze swoim Mistrzem i od uważnego wsłuchania się w to, co mówi Duch do Kościoła? Bez adoracji Najświętszego Sakramentu żaden ksiądz ani żaden świecki człowiek Kościoła nie zrobi nic bożego w nawet najbardziej aktywnej działalności duszpasterskiej. Może zrobimy dużo szumnych dzieł i akcji, ale może się okazać, że nie ma w nich Pana Boga.

A druga myśl pojawiła się w mojej głowie dzięki temu, co zobaczyłem w kaplicy adoracji. Przez ponad godzinę przewinęło się przez nią wielu ludzi, którzy pośród ważnych miejsc na Jasnej Górze wybrali chwilę spotkania z Jezusem. To byli różni ludzie, młodzi i starzy, duchowni i świeccy, samotni i całe rodziny. Łączyło ich jakieś jedno duchowe piękno. Nie mogłem przestać uwielbiać za nich Boga, za to, że w świecie coraz bardziej bezbożnym jest jeszcze tylu pięknych i rozmodlonych ludzi. To była kolejna odpowiedź na pytanie, od czego powinno się zacząć każde duszpasterstwo – od odnalezienia i dostrzeżenia tych wszystkich dobrych i bożych ludzi. A oni są wszędzie, w każdym mieście i w każdej wiosce, w każdej parafii i w każdej wspólnocie. Przypomniałem sobie św. Proboszcza z Ars, który na początku swojego duszpasterzowania widział w swojej parafii samo zło, mnóstwo grzechów i zdrad Pana Boga. Na szczęście ktoś mądry podpowiedział św. Janowi Vianneyowi, żeby się dobrze rozejrzał i nawet w takim zaniedbanym Ars spróbował zobaczyć pięknych i pobożnych ludzi. I święty Proboszcz szybko takich znalazł. Znalazł pobożnego mężczyznę, który co rano klęczał przed Najświętszym Sakramentem, znalazł Katarzynę, która okazała się największą pomocą w prowadzeniu dzieł charytatywnych, zobaczył małego Antosia, który już na samym początku pokazał mu drogę do Ars. Dopóki widział samo zło, duszpasterstwo w parafii zamierało, a on stawał się coraz bardziej nerwowy. Kiedy zobaczył tych kilku dobrych ludzi, przestał narzekać i zaczął wspierać i rozwijać okruchy dobra.

Reklama

Zacznijmy więc raz jeszcze od dobrego audytu swoich parafii i wspólnot, i zamiast wyliczać ich wady, zadbajmy o dobrych i pięknych ludzi, i zaprośmy ich do wspólnego odnawiania Kościoła. Przyklękajmy jak najczęściej przed Najświętszym Sakramentem, a sam Bóg pokaże nam, ile dobra jest w naszych parafiach. Bez tych spotkań z Bogiem znów ogranie nas duszpasterski pesymizm i narzekanie, że nic się nie da i że nie ma z kim.

Tagi:
adoracja Notatnik duszpasterski

Reklama

Najważniejsze klucze w parafii

2019-02-27 10:36

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 9/2019, str. 30

Graziako

Żeby parafia stała się otwartą wspólnotą, trzeba znaleźć takie klucze, które będą w niej otwierać to, co najważniejsze. Są bowiem w parafii klucze fałszywe, które zamiast otwierać Kościół na Boga, mogą go otwierać na świat i jego niedobre wpływy. Często widzę proboszcza z pękiem kluczy i zastanawiam się, które z nich używane są najczęściej.

W każdej parafii są trzy najważniejsze klucze. Pierwszy to klucz do tabernakulum. Wbrew pozorom ten klucz powinien być używany nie tylko podczas Mszy św. Jeśli w parafii często używa się tego klucza, żeby wystawić Najświętszy Sakrament do wspólnej adoracji albo do osobistych kapłańskich modlitw, to parafia stanie się wspólnotą otwartą na Boga. Dbać o klucz do tabernakulum to nie tylko strzec go przed zaginięciem, ale możliwie często go używać, żeby trwać przed Panem.

Drugi klucz to klucz do serca proboszcza. Jest takie powiedzenie, że Kościół idzie do przodu „na butach proboszczów”. Przynajmniej w Polsce proboszcz to ktoś, od kogo zależy praktycznie cała dynamika parafialnego życia. Gorliwy i pobożny proboszcz to gorliwa parafia. Zachowawczy i zamknięty proboszcz to, niestety, zamknięta parafia. Można jednak znaleźć klucz do serca każdego proboszcza. Młodzi małżonkowie, którzy przeprowadzili się z aktywnej miejskiej parafii do małej parafii na wsi, opowiadali mi, jak udało im się otworzyć serce proboszcza. Nie było łatwo i trwało to prawie roku, ale serdecznością i modlitwą sprawili, że dziś w tej parafii działają kręgi rodzin i katechezy dla dorosłych. Okazało się, że za zasłoną rutyny i zwykłego zmęczenia w sercu tego kapłana jest jeszcze dużo kapłańskiego ognia – tylko trzeba było go na nowo rozpalić.

Trzeci klucz to klucz do świątyni. Jest mnóstwo powodów, dla których większość kościołów jest zamknięta. Strach przed złodziejami, wandalami, przed profanacją sprawia, że dostać się w ciągu dnia do kościoła to rzecz wręcz niemożliwa. Zdecydowana większość kościołów jest zamykana zaraz po Mszy św. i nie ma szans, żeby się w nich pomodlić. A kościół bez modlitwy staje się jak dom bez okien – duszny i ciemny. Ciągle zamknięty kościół to, niestety, często znak zamykania się parafii.

W każdej parafii są pęki kluczy, ale te trzy są najważniejsze: do tabernakulum, do serca proboszcza i do świątyni.

Bp Andrzej Przybylski
Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Relikwie św. Jana Pawła II w szpitalu w Nowym Targu

2019-03-21 20:07

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

- Cieszymy się, że od dziś Jan Paweł II będzie w sposób szczególny i duchowy obecny przez swoje relikwie krwi w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym w Nowym Targu, noszącym jego imię. - mówił kardynał Stanisław Dziwisz podczas uroczystości przekazania relikwii św. Jana Pawła II szpitalowi w Nowym Targu.

Ks. Czesław Bogdał

Dobry Samarytaninie dla cierpiących, módl się za nami! Przekazanie relikwii Jana Pawła II szpitalowi w Nowym Targu

Na początku wystąpienia, kardynał przypomniał, że Jan Paweł II otrzymał Honorowe Obywatelstwo Miasta Nowy Targ w 1996 roku, a także wspomniał papieską wizytę na Podhalu podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny.

– Podróż Ojca Świętego na Podhale związana była z potrzebą serca. On tu był u siebie, u swoich. On ukochał malowniczą, podhalańską krainę i zamieszkujący ją lud. Patrząc spod zakopiańskiej Krokwi na Podhale, wypowiedział spontanicznie znamienne słowa: „Na was zawsze można liczyć”.

Kardynał zwrócił uwagę, że Jan Paweł II pozostawił po sobie inspirującą spuściznę nauczania, wkład w życie współczesnego Kościoła i świadectwo wiary. Papież docierał ze Słowem Bożym do najdalszych zakątków świata. W tym roku Kościół w Polsce będzie świętował 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny i 20. rocznicę jego przedostatniej wizyty w rodzinnych stronach.


Ks. Czesław Bogdał

– Oprócz wspomnień, szukamy bliskiego kontaktu ze świętym Papieżem. Tę bliskość zapewnia nam w pierwszym rzędzie modlitwa do niego. Ona niweluje dystans między niebem i ziemią. W duchowym zbliżeniu się do św. Jana Pawła II mogą nam również pomóc jego relikwie.

Hierarcha podkreślił, że nowotarski szpital, otrzymując relikwie Jana Pawła II, będzie miejscem szczególnej duchowej obecności Papieża Polaka.

– Tutaj pacjenci i odwiedzający ich bliscy, a także pracownicy służby zdrowia będą mogli powierzać mu swoje troski, zwłaszcza związane z chorobami i dolegliwościami, ufając w jego wstawiennictwo. On przywracał ludziom i nadal przywraca nadzieję. On umacniał nas w wierze, że los człowieka jest w ręku Boga.

Na zakończenie, kardynał zauważył, że Jan Paweł II, ustanawiając Światowy Dzień Chorego, uwrażliwił świat na cierpienie, a sam – jako pacjent Polikliniki Gemelli – wielokrotnie go doświadczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem