Reklama

Akcja dom

Częstochowa: stanął nowy krzyż przy rampie kolejowej na Stradomiu

2018-09-12 13:10

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Przy rampie kolejowej, na terenie dworca Stradom w miejscu, gdzie spoczywają prochy bezimiennych ofiar II wojny światowej i więźniów zmarłych w kolejowych transportach do obozów zagłady 12 września został ustawiony i poświęcony nowy krzyż.

- Poprzez ten krzyż, to miejsce pozostanie w pamięci pokoleń. Będzie nam on przypominał, że tutaj spoczywają szczątki Polaków, który poświęcili swoje życie za naszą Ojczyznę – mówił ks. Tadeusz Zawierucha, proboszcz parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Częstochowie, kapelan częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich i duszpasterz w kaplicy na dworcu PKP w Częstochowie.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

W uroczystości poświęcenia krzyża wzięli udział m. in. przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie: Helmut Klabis, dyrektor Zakładu Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie, Maciej Siorak, prezes częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy, Zbigniew Cichuta, naczelnik Działu Nawierzchni, Obiektów Inżynieryjnych, Budynków i Budowli Zakładu Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie oraz Fryderyk Kątny, prezes Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Częstochowie.

Helmut Klabis, dyrektor Zakładu Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie dziekując kolejarzom za inicjatywę postawienia nowego krzyża przypomniał, że „potrzebna jest nam pamięć o tamtych tragicznych wydarzeniach”.

Reklama

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Historię tego miejsca przybliżył Zbigniew Cichuta, naczelnik Działu Nawierzchni, Obiektów Inżynieryjnych, Budynków i Budowli Zakładu Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie.

Następnie w rozmowie z „Niedzielą” Fryderyk Kątny, prezes Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Częstochowie podkreślił, że „potrzebna jest pamięć o ludziach , którzy zginęli” - To jest bardzo ważna historia. Krzyże i kapliczki kolejowe wpisują się w tę historię – dodał Fryderyk Kątny.

Teren dworca Stradom w Częstochowie wykorzystywany był do zakopywania ciał ofiar II wojny światowej - prawdopodobnie żołnierzy września 1939 r., będących w niewoli radzieckiej i przekazanych Niemcom, Żydów z transportów do obozów zagłady, Polaków wywożonych na roboty do Niemiec, jeńców radzieckich oraz powstańców i mieszkańców Warszawy po pacyfikacji Powstania Warszawskiego, wywożonych do obozu w Łambinowicach.

Śledczy katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej 10 maja 2010 r. rozpoczęli prace wykopaliskowe w rejonie rampy dworca PKP Częstochowa-Stradom. Prace trwały do sierpnia 2010 r.

Celem wówczas prac prowadzonych pod nadzorem prokuratora Piotra Nalepy z Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przy katowickim oddziale IPN była ekshumacja i badanie ciał ofiar II wojny światowej.

Przypuszcza się również, że na stradomskiej rampie znajdować się mogą także ciała żołnierzy ukraińskich i białoruskich internowanych w 1920 r. i mieszkających w pobliskich, dziś już nieistniejących barakach. Mogły się tam także znajdować zwłoki ofiar działań wojennych w styczniu 1945 r.

Według ustaleń IPN, przez całą II wojnę światową w pobliżu dworca Stradom zakopywano ciała osób, które zmarły na skutek nieludzkich warunków w czasie transportu kolejowego.

Po zakończeniu badań odkryte szczątki ofiar II wojny światowej zostały pochowane w mogile na cmentarzu komunalnym w Częstochowie. Przy rampie pozostały jednak jeszcze inne prochy bezimiennych ofiar II wojny światowej.

Od końca II wojny światowej aż lat 60-ych na rampie zapalane były znicze przez osoby, które były świadkami tamtych dramatycznych wydarzeń. Pierwszy krzyż przy rampie kolejarze z Częstochowy ustawili 1 września 2009 r.

Tagi:
krzyż

Najwyższy krzyż w Azji zabłysnął kolorami Bożego Narodzenia

2018-12-23 17:10

vaticannews / Karaczi (KAI)

Czterdziestometrowy krzyż zabłysnął kolorami Bożego Narodzenia. Konstrukcja znajduje się przy wejściu do jedynego cmentarza chrześcijańskiego w Karaczi, w Pakistanie. Krzyż będzie świecił do Nowego Roku. Kolory, którymi jest rozświetlany to czerwony, niebieski, fioletowy i różowy. Zmieniają się one co dwa dni.

wikipedia.org

Prace nad budową krzyża trwały cztery lata i zakończono je w sierpniu tego roku. Umieszczono go na okazałym piedestale. Powstał jako znak solidarności z biedną oraz uciskaną wspólnotą chrześcijańską Pakistanu.

Inicjatorem budowy krzyża jest chrześcijanin ewangelik Henry Parvez, ojciec pięciorga dzieci, przedsiębiorca samochodowy. W rozmowie z katolicką agencją AsiaNews przyznał, że nie chce mówić o trudnościach przy powstawaniu krzyża. Dodał, że Bóg dał mu odwagę w realizowaniu tego dzieła. „Ten krzyż będzie przypominał całemu narodowi o naszym istnieniu oraz o wnoszonym wkładzie w budowanie pomyślności kraju” – stwierdził pakistański chrześcijanin.

Przed nadchodzącymi świętami władze kościelne w tym kraju organizują liczne spotkania ze służbami mundurowymi, aby zabezpieczyć kościoły przed atakami ekstremistów w okresie Bożego Narodzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pokażmy, że Bóg jest sensem naszego życia

2019-01-21 19:39

Karolina Zając/Archidiecezja Krakowska

Ks. Marcin Filar | Archidiecezja Krakowska

Jedziemy do Panamy, aby pokazać światu, że Chrystus żyje, że jest centrum naszego życia. Jezus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem. - mówił abp Marek Jędraszewski podczas ostatniej Eucharystii polskich pielgrzymów w Monagrillo.

Metropolita krakowski rozpoczął swoje rozważania od zarysowania początków Światowych Dni Młodzieży. Zaznaczył, że św. Jan Paweł II poddał pomysł spotkania młodych chcąc przybliżyć ich jeszcze bardziej do Boga.

– Taki też jest cel tegorocznych ŚDM tutaj w Panamie – podkreślał abp Marek Jędraszewski.

Tłumacząc czytania dnia pasterz Kościoła krakowskiego mówił o istocie posłuszeństwa i ofiary Chrystusa.

– Jego męka jest największą ofiarą, bo Jezus stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy go słuchają. Jest największą ofiarą, bo ponawia się podczas każdej Mszy świętej – zaznaczył abp Jędraszewski.

Jako przykład idealnego bycia w Chrystusie arcybiskup przywołał postać patronki dnia św. Agnieszki.

– Dla niej Chrystus był oblubieńcem, dla którego poświęciła całe życie. Dała świadectwo swojej miłości do Boga, kiedy stała się męczenniczką mając zaledwie 12 lat – mówił metropolita krakowski. Tłumaczył, że szła na śmierć sama, bez kajdan na dłoniach, z miłością i radością, bo wiedziała, że idzie na spotkanie z Jezusem.

– Moi drodzy, za kilka dni spotkamy się z Ojcem Świętym Franciszkiem. Spotkamy się w czasie, który jest naznaczony postacią ludzi, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. My chcemy spotkać się w Panamie, aby pokazać światu, że on jedyny jest Alfą i Omegą naszego życia. – kontynuował arcybiskup.

Na zakończenie apelował, aby młodzi kierowali się w życiu przykładem św. Agnieszki i nie bali się pokazywać swojej wiary tam, gdzie Pan ich posyła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem