Reklama

Niedziela Wrocławska

Karnawał - odpoczynek od wyrzeczeń?

Święto Trzech Króli rozpoczęło w kalendarzu kościelnym okres niezwykły, trwający aż do Środy Popielcowej. To karnawał. Dziś świętujemy go raczej oszczędnie – cicho i skromnie, bez pomysłu i polotu. Zabawy sylwestrowe są właściwie pierwszym i ostatnim widocznym akordem radosnych pląsów, ulice w karnawale są równie szare, jak w innych okresach. A jak było kiedyś?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Życie codzienne w minionych czasach regulowały liczne zakazy i obyczaje, których złamanie groziło sankcjami od towarzyskiego ostracyzmu lub społecznego potępienia począwszy, po surowe kary wymierzane przez prawo. W średniowieczu czas karnawału znosił wiele z tych reguł, zapewniał moment wytchnienia, wychodził naprzeciw ludzkiej skłonności do błaznowania, parodiowania i wygłupów. Były to dni wyjątkowe. Szaleństwo zabawy osiągało poziom dla nas niewyobrażalny. Ulegali mu nawet najrozsądniejsi, ci, którzy na co dzień powinni świecić przykładem. Władzę w tym „świecie na opak” przejmowali trefnisie, błaźni i komedianci – królowie karnawału.

Odpoczynek od wyrzeczeń

Reklama

Skąd ta żywiołowość zabawy graniczącej z obłędem? W czasach średniowiecza kontrasty, nie tylko społeczne, były znacznie bardziej jaskrawe niż dziś. Granice między stanami, klasami społecznymi były wyraźnie zdefiniowane, trudne do pokonania. Różnice społeczne podkreślały również stroje, właściwe dla każdego stanu i płci. Ogromny był kontrast między porami dnia i porami roku. Dzisiejsze miasta nie znają ciszy i ciemności, jakie niegdyś zapadały po zachodzie słońca. Ostro zarysowana była granica między miastem, a otaczającymi go polami i lasami – wyznaczały ją mury miejskie. Dziś ciągnące się kilometrami przedmieścia nie pozwalają wskazać, gdzie konkretnie kończy się miasto. Ten stan znakomicie opisuje Johann Huizinga w swej genialnej „Jesieni średniowiecza”: „Nędzarze i ułomni mniej zaznawali ulgi niż dzisiaj, cierpienia te były groźniejsze i cięższe do zniesienia, ostry mróz i przerażające ciemności zimy były złem bardziej istotnym niż dziś. Sławą i bogactwem cieszono się gwałtowniej i bardziej pożądliwie, wyraźniejsza niż dziś dzieliła je granica od żałosnego ubóstwa i lichoty”. Pamiętajmy, że podobnie było w przypadku postu i karnawału. Podczas Adwentu czy Wielkiego Postu chrześcijanie pokutowali w sposób naprawdę surowy. Natomiast czas zabawy był okresem prawdziwego szaleństwa, spontanicznej radości, kiedy z premedytacją łamano zakazy, dawano upust tłumionym instynktom i parodiowano zwykły, codzienny porządek.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Fotki” z karnawałów

Reklama

Przechodząc wrocławskim rynkiem warto przystanąć i bacznie przyjrzeć się południowej ścianie ratusza. Pokryta niemal w całości rzeźbami, zawiera ukryte treści. Opowiada między innymi o karnawałowych obyczajach dawnego Wrocławia. Jak wiadomo, znajduje się tam wejście do najstarszej w Europie restauracji. Krytycznie o wystroju ówczesnych karczem wypowiadali się kaznodzieje. Widniejące na ścianach wizerunki zwierząt, parodiujących ludzkie zachowania, orła w stroju lekarza, małpy w roli ucznia czy lisa grającego na cytrze były, ich zdaniem, podstępnym sposobem, aby zwabić ludzi do wnętrza. Nie inaczej rzecz ma się w przypadku Piwnicy Świdnickiej. Cała ściana wręcz woła i zachęca żeby wejść do wnętrza. Zapowiada atrakcje. W sposób przekorny i dowcipny opowiada o konsekwencjach pijaństwa, jest też historycznym świadectwem dawnych obyczajów karnawałowych. Najbardziej znana rzeźba sprzed wejścia do Piwnicy Świdnickiej – para podpity mężczyzna chwiejący się na nogach i czcigodna małżonka zdejmująca z nogi drewniany but, aby godnie powitać wesołka (pamiątką po tym powitaniu był pewnie solidny guz na czole) – to dziewiętnastowieczna, konwencjonalna anegdota. Zerknijmy jednak wyżej, gdzie wdać szynkarza niosącego trunki, muzyka dmącego w piszczałkę, drugiego, grającego na cytrze i bywalca piwnicy tęgo pociągającego z charakterystycznego kufla używanego w Piwnicy Świdnickiej zwanego iglem. Nad ich głowami unoszą się anioły, równie krępe, jak bywalcy piwnicy. Wszystko zgodnie ze starą pijacką maksymą: „Pijanego, a dziecięcia Pan Bóg strzeże”. Biegnące wzdłuż gzymsów fryzy rzeźbiarskie prezentują prawdziwy korowód karnawałowych scen i antybohaterów. Dwukrotnie pojawia się wizerunek pijanej kobiety. Raz jest ciągnięta w koszu, raz obwożona w taczce. W obu przypadkach kobiety zachowują się w sposób nieprzystający pobożnej niewieście. Jedna z nich bezwstydnie wznosi flaszkę z gorzałką, druga wygraża pięścią mężczyznom, ciągnącym kosz. Jedni twierdzą, że to opiekuńczy mężowie transportują do domu małżonki, które nadużyły. Inni uważają, że to dowód poniżającego obyczaju. Ponoć pijane kobiety obwożono w ten sposób wokół ratusza, wyśmiewając je i szydząc z nieszczęśniczek. Stare kobiety – najsłabsze przedstawicielki średniowiecznego społeczeństwa, były łatwym celem drwin i poniżających rytuałów. Pod tym względem niewiele się zmieniło. Jak wielu dzisiejszych nieustraszonych bojowników o wolność i postęp społeczny drwi z „moherów”? To nowa odmiana starej, znanej i obrzydliwej tendencji.

Parodia i miszmasz

Sceny walk rycerskich wśród ratuszowych rzeźb to echo obyczaju organizowania turniejów rycerskich podczas ostatków, a więc u szczytu karnawałowych zabaw. Szranki ustawiano na placu Solnym, dlatego wśród ratuszowych rzeźb widać szarżujących jeźdźców i walczących mieczami pieszych. Jednak tuż obok widać parodie rycerskiego turnieju: karykaturalne zmagania mocujących się mężczyzn, których pachołek okłada cepem. Oczywiście, czas karnawału to okres, gdy z lubością oddawano się hazardowi – stąd scena z grającymi w kości, a wszystko to przemieszane ze scenami z ezopowych bajek – lis zaprasza bociana do jedzenia z płaskiego talerza. W innych scenach św. Jerzy walczy ze smokiem, myśliwi ścigają zwierzynę, chłopi wędrują na targ. Tuż obok wizerunki świętych, herby Wrocławia, wszystko przemieszane, powaga i parodia – jak to w czasie karnawału.

A jednak zgorszenie...

Reklama

Bernard Fabri, kaznodzieja z Zielonej Góry, zgorszony nawoływał do opamiętania czcicieli karnawału: „Święty Karnawał czcicie nie jeden, lecz trzy dni i trzy noce w pijaństwie, biesiadowaniu i opilstwie. Świątynią, która jemu wznieśliście, jest kuchnia, jego ołtarzem stół, jego służącym kucharz. Inni święci przywracają ludziom mowę. Wasz święty zabiera ją wam. Jakże wielu w tych dniach nie będzie mówiło w swym języku ojczystym, lecz w obcym! Niemcy mówią więc po polsku, Czesi i niewykształceni ludzie świeccy mówią wtedy po łacinie; a gdy nie mogą już wydobyć więcej słów z siebie wtedy ryczą to swoje okrutne lalala!”

Te wspaniałe kazania, pełne pasji i potępienia wobec grzechu, przynoszą mnóstwo informacji o karnawałowych obyczajach, chyba nieco wbrew intencjom kaznodziei. „W te dni zmieniają ludzie swe ubrania, wdziewają maski i skaczą jak kozły; nawet stare niewiasty nie pozostają wtedy cicho... a przez cały rok siedziały cicho. Szminkują się także dziewczęta i ozdabiają włosy i noszą treny jak dumny paw i obnoszą się same po targowisku jak kupiec swe towary; hulają po ulicach i śpiewają zalotne piosenki diabłu na chwałę, któremu w tych dniach stoją na służbie.”

A gdyby tak wziąć wzór z przodków?

Ignoranci widzą dziś w średniowieczu ponurą, ciemną epokę, pełną śmiertelnej powagi. Nie mają pojęcia, że ludzie w tamtych czasach potrafili bawić się bardziej spontaniczne od nas, pracowali znacznie mniej i płacili niższe podatki. To prawda, żyli krócej, ale potrafili się życiem cieszyć znacznie intensywniej niż my. Ta spontaniczna radość z biegiem czasu ustępowała, ewoluując ku coraz bardziej konwencjonalnym formom zabawy, by w końcu stać się sztywnym jak gorset, dziewiętnastowiecznym balem. Balem, na którym każda figura taneczna była ściśle skodyfikowana, każda panna na wydaniu miała w karneciku zapisanych partnerów do kolejnej polki czy walczyka, nad czym skrzętnie czuwały ciotki przyzwoitki. Z biegiem lat czas karnawałowych zabaw wypełniła sztywna, wszechobecna nuda. I nie chodzi o to, aby rozpaczać za rozpustą, pijaństwem i wyuzdaniem, których – jak widać wyżej – mieszkańcom Dolnego Śląska w średniowieczu nie zbywało – ale wynaleźć własny, właściwy naszej epoce, sposób świętowania karnawału. Kolorowo, w tańcu, razem, choćby na ulicy. Powierzchnia wrocławskiego rynku ma aż 3,8 hektara, na prostokącie o wymiarach 213 na 178 metrów można urządzić karnawałowe szaleństwo, połączone choćby z jedzeniem pączków tłustoczwartkowych. Fakt, średniowieczni przodkowie nie musieli się martwić koniecznością zabezpieczenia imprez masowych, ale czy względy formalne powinny stawać na drodze kolorowej tradycji karnawału?

2018-01-31 10:19

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Finał karnawału

Niedziela sosnowiecka 9/2019, str. I

[ TEMATY ]

karnawał

Katarzyna Maciejewska

Koncert karnawałowy w będzińskim Domu św. Józefa

Koncert karnawałowy w będzińskim Domu św. Józefa
Karnawał 2019 jest wyjątkowo długi. Intensywne zabawy, zimowe bale, pochody oraz wiele innych imprez karnawałowych rozpoczęło się wraz z nadejściem Nowego Roku. Tegoroczny karnawał trwał aż 2 miesiące. Tymczasem mamy jego ostatnie podrygi, tzw. ostatki. Karnawał tradycyjnie kończy się Środą Popielcową, która w tym roku przypada 6 marca. Wtedy też zaczyna się Wielki Post, który będzie trwał 43 dni. Ostatni czwartek przed Popielcem to tłusty czwartek. Rozpoczyna on ostatni tydzień karnawału. W tym dniu tradycyjnie spożywa się w Polsce duże ilości pączków, a we wtorek 5 marca jest „śledzik”, kiedy to spożywamy różnego rodzaju śledzie.
CZYTAJ DALEJ

USA: zmarł były kardynał Theodore McCarrick

2025-04-04 21:37

[ TEMATY ]

kardynał

Episkopat.pl

W wieku 94 lat zmarł w Missouri były kardynał Theodore McCarrick, który został usunięty ze stanu duchownego w wyniku jednego z najpoważniejszych skandali związanych z molestowaniem seksualnym w historii Kościoła katolickiego w USA. Jego śmierć została potwierdzona w czwartek przez osobę poinformowaną o sprawie, która początkowo prosiła o niepodawanie jej nazwiska.

Wyświęcony w 1958 roku na kapłana, McCarrick został arcybiskupem Newark, New Jersey, w 1986 roku, a następnie arcybiskupem Waszyngtonu, w 2000 roku, pomimo o oskarżeń o nadużycia seksualne.
CZYTAJ DALEJ

Głos Boga jest pierwszym źródłem życia

„Córka Głosu” – pod takim hasłem w sanktuarium w Otyniu odbyło się wielkopostne czuwanie dla kobiet.

Był czas na konferencję, modlitwę wstawienniczą, adorację Najświętszego Sakramentu i oczywiście Eucharystię. Czuwanie, które odbyło się 5 kwietnia, poprowadziła Wspólnota Ewangelizacyjna „Syjon” wraz z zespołem, a konferencję skierowaną do pań, które wyjątkowo licznie przybyły tego dnia na spotkanie, wygłosiła Justyna Wojtaszewska. Liderka wspólnoty podzieliła się w nim osobistym doświadczeniem swojego życia. – Konferencja jest zbudowana na moim świadectwie życia kobiety, która doświadczyła nawrócenia przez słowo Boże i która każdego dnia, kiedy to słowo otwiera, zmienia przez to swoją rzeczywistość. Składając swoje świadectwo chciałam zaprosić kobiety naszego Kościoła katolickiego do wejścia na tą drogę, żeby nauczyć się życia ze słowem Bożym i tak to spotkanie dzisiaj przygotowaliśmy, żeby kobiety poszły dalej i dały się zaprosić w tą zamianę: przestały analizować, zamartwiać się, tylko, żeby uczyły się tego, że głos Boga jest pierwszym źródłem życia, z którego czerpiemy każdego dnia. Taki jest zamysł tego spotkania, dlatego nazywa się ono „Córka Głosu” – mówi liderka Wspólnoty Ewangelizacyjnej „Syjon”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję