Reklama

Jestem dumny, że mieszkam w Częstochowie

2018-09-04 13:45

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 36/2018, str. II

Bożena Sztajner/Niedziela

Przed kilkoma dniami absolwentka naszej częstochowskiej Politechniki w rozmowie ze mną powiedziała, że lubi to miasto, dlatego postanowiła tutaj zamieszkać, tutaj poszukuje pracy i mieszkania. I muszę powiedzieć, że nie jest to wyjątek. Niejednokrotnie spotkałem się z tym, że ktoś mówił: świadomie wybrałem na miejsce mojego życia Częstochowę, bo tutaj czuję się dobrze, tu przede wszystkim mam Jasną Górę, gdzie mogę skutecznie się modlić i gdzie zawsze otrzymam pociechę.

Jak to dobrze, że ludzie mają takie swoje małe ojczyzny! A Częstochowa z pewnością jest tu miastem wyjątkowym. Jest w końcu naszą duchową stolicą. Ma wspaniałą historię, wpisującą się wraz z o. Augustynem Kordeckim w historię naszej Ojczyzny, ma upamiętnienie w literaturze i poezji. Nie wolno nie brać pod uwagę, że jest Częstochowa miastem znanym na całym świecie. „Czarna Madonna” to określenie, które budzi radość i życzliwość u ludzi na wszystkich kontynentach. Jasna Góra to po prostu dom Matki. Iluż ludzi przychodzi tu każdego roku ze swoimi intencjami, prosząc o potrzebne łaski. Pamiętamy też wypowiedzi Ojca Świętego Jana Pawła II o Jasnej Górze. Powiedział, że trzeba pilnie przykładać ucho do murów jasnogórskich, żeby dowiedzieć się, co trapi nasz naród, jakie są jego niepokoje i troski. Powinni o tym pamiętać wszyscy rządzący naszym krajem.

Częstochowa to miejsce otwarte dla całego świata. Przybywali tu królowie, przybywają ludzie wielcy i mali, dlatego bardzo boli, gdy czasem słyszy się o tym, że ktoś z mieszkających tu ludzi nie był na Jasnej Górze. Bo mieszkać w tym mieście i nie znać siły tego sanktuarium, to jest po prostu absurd.

Reklama

Dlatego musimy wciąż na nowo zdawać sobie sprawę z roli tego miejsca. Trzeba też pamiętać, że ono nas, jego mieszkańców, do czegoś zobowiązuje. Obywatel Częstochowy powinien być godnym miana częstochowianina, czyli mieszkańca grodu maryjnego. Powinien nie tylko znać jego historię i nazwiska ważnych częstochowian, ale też być człowiekiem dobrym, szlachetnym, szczerym i życzliwym wszystkim, bo takie jest chrześcijaństwo.

Są w Polsce ludzie i środowiska, które wywierają nacisk, by Częstochowa realizowała wizję ateistyczną, więcej – by przodowała tu innym polskim miastom, czego przykładów mieliśmy już wiele, choćby np. sprawa dofinansowywania in vitro. Jednak częstochowianie powinni pamiętać, że są nośnikami orientacji katolickiej i takie są oczekiwania innych. Zatem nasze wybory powinny zawsze iść w kierunku opcji chrześcijańskiej w tym mieście, która rozumiałaby lepiej jego rolę dla Polski, lepiej dbała o jego pełny rozwój – tak jak to się dzieje w miastach sanktuaryjnych na świecie.

A mieszkaniec Częstochowy o Jasnej Górze powinien mówić tylko dobrze i pamiętać, że jest ona chlubą miasta. Bo inaczej sam sobie wystawia odpowiednią opinię. Gdyby nie było Jasnej Góry, Częstochowa byłaby tylko niewiele znaczącym miastem na mapie Polski. Naszą wielkością jest Jasna Góra.

Podobnym znakiem dla naszego miasta jest wychodzący tu jeden z nielicznych tygodników katolickich – „Niedziela”, znana na całym świecie. A więc znajmy i kochajmy Jasną Górą oraz częstochowską „Niedzielę” – mieszkaniec Częstochowy nie może nic o nich nie wiedzieć.

Tagi:
Częstochowa miasto

Reklama

Wrocław: miasto dofinansuje procedurę in vitro 420 parom

2019-01-19 10:34

pra / Wrocław (KAI)

Wrocławscy radni 17 stycznia zdecydowali o dofinansowaniu procedury in vitro dla mieszkańców miasta. Po 5 tys. zł w ciągu roku może otrzymać 420 par, niekoniecznie małżeństw. Projekt uchwały skrytykowali radni PiS, sprzeciw wobec projektu wyraziła też Akcja Katolicka Archidiecezji Wrocławskiej.

Prylarer/pixabay.com

Miejscy radni przyjęli uchwałę w sprawie programu polityki zdrowotnej „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego – in vitro dla mieszkańców Wrocławia w latach 2019-2020”. Za dofinansowaniem tej metody opowiedziało się 21 radnych, 8 było przeciw, 7 wstrzymało się od głosu.

Uchwała zakłada jednorazowe dofinansowanie w wysokości 5 tys. zł do procedury in vitro dla pary (niekoniecznie dla małżeństwa) płacącej podatki we Wrocławiu, u której stwierdzono przyczynę niepłodności, a która stosowała już mniej inwazyjne metody leczenia, ale nieskutecznie przez co najmniej 12 miesięcy; z programu mogą skorzystać kobiety do 40. roku życia.

Z miejskiego dofinansowania rocznie będzie mogło skorzystać 420 par. Koszt programu dla budżetu Wrocławia wyliczono na 2,1 mln zł rocznie plus dodatkowe wydatki, w wysokości 50 tys. zł, które zostaną skierowane na promocję (m.in. spoty telewizyjne, spoty radiowe, reklamy prasowe, koszty uruchomienia strony internetowej).

Projekt ustawy zyskał także poparcie prezydenta Wrocławia. „Mówiłem zresztą o tym wielokrotnie w trakcie samorządowej kampanii wyborczej. Jestem na życiem. I tu stawiam kropkę” - powiedział Jacek Sutryk w czasie debaty nad podjęciem uchwały.

Projekt uchwały skrytykowali radni PiS, którzy wskazywali na uchybienia zarówno prawne, jak i etyczne, i religijne. Sprzeciw wobec projektu uchwały wyraziła również Akcja Katolicka Archidiecezji Wrocławskiej. W ławach dla publiczności pojawiło się kilka osób z plakatami krytykującymi in vitro i finansowanie tej metody z miejskiej kasy.

Projekt uchwały przygotowali radni Nowoczesnej. W poprzedniej kadencji ten sam projekt nie został zaakceptowany przez Radę Miejską Wrocławia.

Ministerstwo Zdrowia poprzednio rządzącej w Polsce koalicji opracowało „Program – Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013-2016”, który był realizowany od 1 lipca 2013 r. do 30 czerwca 2016 r. Decyzją obecnie urzędującego ministra nie został on przedłużony na kolejne lata. Niektóre polskie samorządy przyjęły własne, tożsame z tym rządowym sprzed pięciu lat, programy „leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego”. Zrobiły to m.in. Łódź, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Częstochowa, Bydgoszcz czy Warszawa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

1, 2 mln wiernych jest zaangażowanych w wolontariat katolicki w Polsce

2019-04-23 12:10

mp / Warszawa (KAI)

Około 1 milion 200 tys. wiernych angażuje się systematycznie w różne formy wolontariatu katolickiego niosącego pomoc osobom chorym, niepełnosprawnym, bezdomnym, bezrobotnym i na różny sposób wykluczonym – wynika z raportu o Kościele w Polsce, ogłoszonego przez KAI w grudniu ub. r. Na terenie różnorodnych organizacji parafialnych aktywnych jest 1, 1 mln katolików a 100 tys. działa w ramach wolontariatu prowadzonego przez struktury Caritas.

blvdone/pl.fotolia.com

Z raportu KAI wynika, że w Polsce Kościół katolicki jest największą po państwie instytucją pomocy potrzebującym, a jego działalność dobroczynna jest realizowana na trzech poziomach: instytucji diecezjalnych, zakonów oraz organizacji i wspólnot parafialnych.

W liście pasterskim Episkopatu „Wolontariat w służbie miłosierdzia”, ogłoszonym dziś z okazji Niedzieli Miłosierdzia, przypadającej 28 kwietnia, księża biskupi dziękują Bogu „za wszystkich, którzy na różne sposoby praktykują wyobraźnię miłosierdzia, a zwłaszcza 100 tysiącom wolontariuszy, którzy działają w Polsce”. Niedziela Miłosierdzia jest zarazem patronalnym świętem Caritas.

Warto zauważyć, że 100 tys. wolontariuszy pracuje w różnych instytucjonalnych strukturach charytatywnych Kościoła - prowadzonych głównie przez Caritas. Natomiast oprócz tego, przede wszystkim na terenie parafialnym - w bardzo różnych formalnych bądź nieformalnych organizacjach - angażuje się na rzecz osób potrzebujących, dalsze 1, 1 mln wiernych. W sumie w wolontariat katolicki, skupiony przy różnych dziełach miłosierdzia, zaangażowany jest co 13 polski katolik.

Działalność instytucjonalna

W ramach Kościoła w Polsce działa 835 instytucji charytatywnych (mających osobowość prawną). Największą z nich jest Caritas Polska oraz Caritas diecezjalne (w 44 diecezjach). Zakony żeńskie prowadzą 432 instytucje charytatywne, a męskie – 249.

Organizacje kościelne prowadzą: dla dzieci i młodzieży obciążonych ubóstwem: 92 domy dziecka, 27 domów matki i dziecka, 27 burs, 378 świetlic terapeutycznych, 30 centrów interwencji kryzysowej, 105 podwórkowych klubów, 257 ośrodków kolonijnych, 21 telefonów zaufania i 65 funduszów stypendialnych.

Dla osób starszych: 160 domów pomocy społecznej, 69 klubów seniora, 67 środowiskowych domów samopomocy.

Dla osób uzależnionych: 62 punkty konsultacyjne dotyczące problemów alkoholowych, 21 ośrodków terapii uzależnień dla dorosłych, a 10 dla dzieci.

Dla osób niepełnosprawnych: 116 wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego, 108 warsztatów terapii zajęciowej oraz 18 zakładów aktywności zawodowej, 81 gabinetów rehabilitacyjnych, 16 centrów opieki dziennej i 34 ośrodki wychowawcze.

Dla bezdomnych: 302 punkty pomocy doraźnej, 286 punktów wydawania odzieży, 121 mieszkań chronionych, 61 schronisk dla kobiet i mężczyzn, łaźnie, przytuliska, ogrzewalnie i noclegownie.

Dla bezrobotnych: osiem centrów aktywizacji, 12 klubów integracji społecznej, sześć świetlic i 20 spółdzielni socjalnych (łącznie 82 dzieła).

Dla migrantów i uchodźców: 29 dzieł, w tym 15 diecezjalnych centrów pomocy migrantom i uchodźcom, dwa domy dla repatriantów oraz 12 innych ośrodków.

Ponadto instytucje kościelne prowadzą 122 stacje opieki medycznej, 63 zakłady opiekuńczo-lecznicze, 61 hospicjów domowych, 40 hospicjów stacjonarnych, 270 jadłodajni, 19 aptek i 21 poradni środowiskowych. Działa również 110 magazynów w ramach programu dystrybucji nadwyżek żywności PEAD i 92 magazyny do przechowywania ubrań i sprzętu.

Jeśli chodzi o beneficjentów, którym służą wymienione dzieła, to korzystają z niej następujące kategorie potrzebujących: 286 tys. dzieci i młodzieży, 203 tys. bezdomnych, 121 tys. osób niepełnosprawnych, 91 tys. osób starszych, 23 tys. uzależnionych, 6 tys. bezrobotnych oraz 5 tys. beneficjentów z kategorii migranci i uchodźcy.

W kościelnych instytucjach charytatywnych zatrudnionych jest 33 tys. osób, a w ramach wolontariatu pracuje w nich dalsze 100 tys.

Parafialna działalność charytatywna

W 10, 3 tys. parafii w Polsce – jak wykazał Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego - działa ok. 60 tys. zarejestrowanych bądź niesformalizowanych organizacji społecznych, opierających się przede wszystkim na wolontariacie – średnio 5,5 w jednej parafii. Około 7 tys. z tych organizacji zajmuje się działalnością charytatywną. Najliczniejszymi są Parafialne Zespoły Caritas (4, 4 tys.) i Szkolne Koła Caritas (560). Największe wsparcie na terenie parafii otrzymują dzieci i młodzież, osoby ubogie, ludzie w wieku emerytalnym, osoby niesamodzielne i nieuleczalnie chore oraz samotnie wychowujące dzieci. Ponadto opieką obejmowani są bezrobotni, wychodzący z uzależnień i ich rodziny, byli więźniowie, bezdomni oraz ofiary przemocy. Sama liczba ciężko chorych korzystających z pomocy parafialnej osiąga 668 tys. osób.

W organizacjach parafialnych prowadzących działalność charytatywną aktywnie działa 454 tys. osób, a jeszcze więcej (662 tys.) prowadzi posługę charytatywną w parafii bez przynależności organizacyjnej. W sumie jest to 1,1 mln wiernych. Parafialne organizacje charytatywne zakładane są zazwyczaj przez duszpasterzy (70 proc.) oraz osoby świeckie (21 proc.).

Organizacje parafialne adresują swoją działalność przede wszystkim do: ubogich (16 proc.), osób w wieku emerytalnym (14 proc.), osób niepełnosprawnych i chorych (12 proc.), osób samotnie wychowujących dzieci (10 proc.), bezrobotnych (9 proc.) oraz bezdomnych (6 proc.).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Jezus zastępuje prawo odwetu prawem miłości

2019-04-24 10:17

st (KAI) / Watykan

Jezus zastępuje prawo odwetu – odwzajemnię tobie to, co mi zrobiłeś - prawem miłości: oddaję tobie to, co Bóg mi uczynił! – przypomniał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Tematem jego katechezy były słowa Modlitwy Pańskiej: „jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6, 12). Słów papieża na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 15 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Na wstępie Franciszek przypomniał, że każdy z nas ludzi jest dłużnikiem wobec Boga. On nas miłuje nieskończenie bardziej, niż my Go kochamy. Ponadto w naszym życiu zawsze będzie coś takiego, z powodu czego powinniśmy prosić o przebaczenie Boga i bliźnich.

Ojciec Święty przypomniał, że Pan Jezus uczył nas, abyśmy łączyli prośbę do Boga o odpuszczenie naszych winy z przebaczeniem naszym winowajcom. „Znajdujemy tutaj ścisłe powiązanie między miłością wobec Boga a miłością bliźniego. Miłość przyzywa miłość, przebaczenie przyzywa przebaczenie” – podkreślił papież. Zaznaczył, że Pan Jezus wprowadza w relacje międzyludzkie siłę przebaczenia. „W życiu sprawiedliwość nie rozwiązuje wszystkiego. Zwłaszcza tam, gdzie trzeba położyć kres złu, ktoś musi kochać więcej niż musi, aby na nowo rozpocząć dzieje łaski. Zło zna swoje zemsty, a jeśli nie zostanie przerwane, grozi rozprzestrzenieniem się, dusząc cały świat” – przestrzegł Franciszek.

„Jezus zastępuje prawo odwetu – odwzajemnię tobie to, co mi zrobiłeś - prawem miłości: oddaję tobie to, co Bóg mi uczynił! Pomyślmy dzisiaj, w ten jakże piękny tydzień wielkanocny, czy jestem zdolny do przebaczenia. A jeśli nie jestem zdolny, to proszę Pana, by obdarzył mnie łaską przebaczenia, bo to jest łaska. Bóg daje każdemu chrześcijaninowi łaskę, by napisać historię dobra w życiu swoich braci, zwłaszcza tych, którzy uczynili coś przykrego i błędnego. Słowem, uściskiem, uśmiechem możemy przekazać innym to, co otrzymaliśmy najcenniejszego, a co jest tym czymś cennym, co otrzymaliśmy? – przebaczenie, zdolność do obdarzenia innych również przebaczeniem” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swojej katechezy.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj uzupełnimy katechezę na temat piątej prośby „Ojcze nasz”, zastanawiając się nad wyrażeniem „jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6, 12). Widzieliśmy, że cechą człowieka jest bycie dłużnikiem wobec Boga: od Niego wszystko otrzymaliśmy pod względem natury i łaski. Bóg nie tylko chciał naszego życia, ale je także umiłował. Kiedy składamy ręce, by się modlić, to nie ma doprawdy miejsca na zarozumiałość. W Kościele nie ma „ludzi, który stworzyli samych siebie”. Wszyscy jesteśmy dłużnikami wobec Boga i wielu osób, które podarowały nam pomyślne warunki do życia. Nasza tożsamość jest budowana począwszy od otrzymanego dobra, a pierwszym z nich jest życie.

Ten kto się modli, uczy się mówić „dziękuję” – wiele razy zapominamy dziękować, jesteśmy egoistami. Ten kto się modli, uczy się mówić „dziękuję” i prosi Boga, aby był dla niego, czy dla niej łaskawy. Niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, zawsze pozostaje wobec Boga ogromny dług, którego nigdy nie będziemy w stanie spłacić: On nas miłuje nieskończenie bardziej, niż my Go kochamy. Ponadto nieleżenie od tego, jak bardzo staramy się żyć zgodnie z nauczaniem chrześcijańskim, zawsze będzie coś takiego w naszym życiu, z powodu czego powinniśmy prosić o przebaczenie: pomyślmy o dniach spędzonych leniwie, o chwilach, kiedy nasze serce było ogarnięte urazą... i tak dalej Te doświadczenia, które nie są niestety rzadkie, sprawiają, że błagamy: „odpuść nam nasze winy”. Prosimy Boga o przebaczenie.

Jeśli się dobrze zastanowimy, to wezwanie mogłoby ograniczyć się tylko do tej pierwszej części i byłoby piękne. Tymczasem Jezus łączy je z drugim wyrażeniem, które tworzy pełną jedność z pierwszym. Relacja łaskawości wertykalnej ze strony Boga załamuje się i musi przełożyć się na nową relację, jaką przeżywamy z naszymi braćmi, relację horyzontalną. Dobry Bóg zaprasza nas, abyśmy wszyscy byli dobrzy. Dwie części wezwania wiążą się absolutnie koniecznym połączeniem: prosimy Pana, by odpuścił nam nasze winy, nasze grzechy, tak jak my przebaczamy naszym przyjaciołom, osobom wśród których żyjemy, sąsiadom, ludziom którzy nam uczynili coś niedobrego.

Każdy chrześcijanin wie, że jest dla niego przebaczenie grzechów. Wiemy, że Bóg przebacza wszystko i przebacza zawsze. Kiedy Jezus mówi swoim uczniom o obliczu Boga, nakreśla je za pomocą określeń czułego miłosierdzia. Mówi, że w niebie jest więcej radości z jednego grzesznika, który się nawraca, niż mnóstwa sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia (por. Łk 15, 7.10). Nic w Ewangeliach nie pozwala podejrzewać, aby Bóg nie przebaczał grzechów tym, którzy są dobrze usposobieni i proszą, aby zostali ponownie wzięci w ramiona.

Ale bardzo obfita łaska Boża jest zawsze wymagająca. Ten, kto wiele otrzymał musi się uczyć, aby wiele dawać, a nie zatrzymywać tylko dla siebie, to co otrzymaliśmy. Kto wiele otrzymał, musi się nauczyć, by wiele dawać. Nie przypadkiem, Ewangelia św. Mateusza, zaraz po przekazaniu nam tekstu „Ojcze nasz”, pośród siedmiu użytych wyrażeń skupia się na podkreśleniu właśnie tego, które dotyczy przebaczenia braterskiego: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mt 6,14-15). Ależ mocne są te słowa! Niekiedy słyszałem, jak ludzie mówią: „Nigdy tej osobie nie wybaczę! Nigdy nie wybaczę, tego co mi zrobili! Ale jeśli nie przebaczysz, Bóg ci nie wybaczy. Zamykasz drzwi. Pomyślmy czy potrafimy wybaczyć, czy też nie przebaczamy.

Kiedy byłem w innej diecezji, pewien kapłan powiedział mi przygnębieniu, że poszedł dać ostatnie namaszczenie pewnej starszej kobiecie, która była umierająca. Biedna kobieta nie mogła mówić. A kapłan jej zapytał: „Czy żałujesz za grzechy?”. Odpowiedziała tak; nie mogła ich wyznać się, ale powiedziała. Że żałuje - to wystarcza. A potem kapłan zapytał: „Czy przebaczasz innym?” A kobieta na łożu śmierci powiedziała: „nie”. Ksiądz był przygnębiony. Jeśli nie wybaczysz, Bóg ci nie wybaczy. Pomyślmy, obecni tutaj, czy przebaczamy, czy jesteśmy w stanie wybaczyć. „Ojcze, nie mogę tego zrobić, ponieważ ci ludzie uczynili mi tak wiele zła ...” - „Ale jeśli nie możesz tego uczynić, poproś Pana, aby dał ci siłę, aby to uczynić: Panie, pomóż mi przebaczyć”. Znajdujemy tutaj ścisłe powiązanie między miłością wobec Boga a miłością bliźniego. Miłość przyzywa miłość, przebaczenie przyzywa przebaczenie. Ponownie w Ewangelii św. Mateusza znajdujemy bardzo wyrazistą przypowieść poświęconą przebaczeniu braterskiemu (por. 18,21-35). Posłuchajmy jej.

Był pewien sługa, który miał wielki dług wobec swego króla: dziesięć tysięcy talentów! Nie wiem, ile by to było dzisiaj, ale z pewnością setki milionów. Suma niemożliwa do spłacenia. Ale zachodzi cud i ten sługa otrzymuje nie tyle przedłużenia spłaty, ile jej całkowite darowanie. Niespodziewany akt łaski! Ale właśnie ten sługa, zaraz potem zaczął znęcać się nad swoim bratem, który był mu winien sto denarów, sumę niewielką, i chociaż był to dług możliwy do spłacenia, nie przyjął wymówek ani błagań. Dlatego w końcu wezwał go jego pan i potępił. Bo jeśli nie usiłujesz przebaczyć, nie otrzymasz przebaczenia; jeśli nie starasz się kochać, nie będziesz też kochany.

Jezus wprowadza w relacje międzyludzkie siłę przebaczenia. W życiu sprawiedliwość nie rozwiązuje wszystkiego. Zwłaszcza tam, gdzie trzeba położyć kres złu, ktoś musi kochać więcej niż musi, aby na nowo rozpocząć dzieje łaski. Zło zna swoje zemsty, a jeśli nie zostanie przerwane, grozi rozprzestrzenieniem się, dusząc cały świat.

Jezus zastępuje prawo odwetu – odwzajemnię tobie to, co mi zrobiłeś - prawem miłości: oddaję tobie to, co Bóg mi uczynił!

Pomyślmy dzisiaj, w ten jakże piękny tydzień wielkanocny, czy jestem zdolny do przebaczenia. A jeśli nie jestem zdolny, to proszę Pana, by obdarzył mnie łaską przebaczenia, bo to jest łaska.

Bóg daje każdemu chrześcijaninowi łaskę, by napisać historię dobra w życiu swoich braci, zwłaszcza tych, którzy uczynili coś przykrego i błędnego. Słowem, uściskiem, uśmiechem możemy przekazać innym to, co otrzymaliśmy najcenniejszego, a co jest tym czymś cennym, co otrzymaliśmy? – przebaczenie, zdolność do obdarzenia innych również przebaczeniem. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem