Reklama

Wiadomości

Perski węzeł gordyjski

Opowiadanie o dzisiejszym Iranie można zacząć od wielkiej historii i kultury Persów albo też nawiązać jedynie do wydarzeń, które do dziś rzucają cień na ten ogromny i tajemniczy dla nas kraj.

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 26-27

[ TEMATY ]

konflikt

Iran

ATTA KENARE/AFP/East News

Na oficjalnych wiecach padają mocne deklaracje o „śmiertelnym odwecie” wobec „wielkiego szatana” (uSa) i „małego szatana” (izraela), jednak za tymi pogróżkami, na szczęście, nie idą czyny

Współczesny Iran naznaczony jest wojną o panowanie nad ogromnymi złożami ropy naftowej. Nad krajem unosi się także nastrój powstały w wyniku walk największych wywiadów świata, które toczą się na jego terytorium.

Zabójstwa gen. Kassema Sulejmaniego nie sposób jednak zrozumieć bez nakreślenia całego tła, na którym odmalowało się to zdarzenie.

Sulejmani pewnie by nie zginął, gdyby ponad pół wieku temu zjednoczone siły MI6 i CIA nie obaliły legalnie wybranego premiera Mohammada Mosaddegha. Poszło jak zwykle – o ropę. I tak już zostało do dziś.

Mosaddegh i ropa naftowa

W 1951 r. premierem Iranu został wychowanek francuskich uczelni, intelektualista i lewicowiec Mohammad Mosaddegh. Nowy szef rządu szybko zrozumiał, że bez przejęcia kontroli nad irańskim morzem nafty nie będzie możliwe budowanie suwerennego i nowoczesnego kraju. Przystąpił więc do odbierania koncesji na eksploatację ropy brytyjskim kompaniom naftowym (m.in. późniejszemu BP). Brytyjczycy namówili jednak amerykańskiego sekretarza stanu Johna Fostera Dullesa do interwencji w Iranie (szefem CIA był wtedy brat Dullesa). Spisek służb brytyjskich i amerykańskich doprowadził w końcu do upadku rządu Mosaddegha. Pełną władzę w Iranie przejął wówczas prozachodni szach Mohammad Reza Pahlavi. Jego otwarcie na zachodnie zwyczaje i uzależnienie Iranu od Stanów Zjednoczonych wywołało spore niezadowolenie wśród konserwatywnych i religijnych (szyickich) elit dawnej Persji. Tak do Iranu – na czele islamskiej rewolucji – powrócił ajatollah Ruhollah Chomeini. Iran stał się Islamską Republiką Iranu.

Reklama

W listopadzie 2019 r. prezydent Iranu Hasan Rouhani ogłosił, że w irańskiej prowincji Chuzestan odkryto nowe złoża ropy naftowej, której zasoby oceniono na 30-50 mld baryłek. Od tego momentu specjaliści zaczęli wieszczyć, że w Iranie dojdzie do niepokojów. Koncerny naftowe nie pozostaną bowiem wobec tej informacji bierne. No i znów się zaczęło...

Wojny Iranu

Od 1980 r. trwała wojna młodej islamskiej republiki ze znakomicie uzbrojoną i wspieraną przez Stany Zjednoczone iracką armią Saddama Husajna. Wielką rolę w tej wojnie odegrały oddziały samobójców Basidż oraz działania partyzanckie na terenie Iraku, których głównym organizatorem był młody oficer Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej – Kassem Sulejmani. Ten sam – urodzony w 1957 r. – zdolny i sprytny wojskowy zaczął budować szyickie oddziały na północy Afganistanu. Organizowani przez Sulejmaniego Tadżycy i Hazarzy walczyli najpierw z armią sowiecką, a potem z sunnickimi talibami. W tym czasie Sulejmani tworzył już szyickie oddziały w Bośni. Kassem Sulejmani szybko stanął na czele elitarnych brygad Al-Kuds, które pomagały w powstawaniu libańskiego ruchu społecznego Hezbollah i jego skrzydła wojskowego. Generał Sulejmani stoi za buntem klanu Huti przeciwko prosaudyjskiemu rządowi w Jemenie (właśnie trwa tam wyniszczająca wojna domowa). De facto stanął na czele irańskiego wywiadu i przez ostatnie 20 lat prowadził najważniejsze irańskie operacje międzynarodowe. Dzięki nim Iran przejął kontrolę nad znaczną częścią milicji w Iraku, poszerzył swoje wpływy w Libanie i Jemenie i wreszcie stał się decydującym graczem w nowej konstelacji władzy w Syrii. To właśnie gen. Sulejmani nakłonił Rosję do militarnego zaangażowania się w wojnę w Syrii. Osobiście prowadził rozmowy z rosyjskim ministrem obrony Siergiejem Szojgu i samym Władimirem Putinem. Przez ostatnie miesiące zajmował się także ustalaniem składu nowego rządu w Bagdadzie. Sulejmani odgrywał coraz większą rolę w irańskim środowisku władzy, był kluczowym negocjatorem w rozmowach z Rosją i przedstawicielami Chin. Coraz głośniej mówiło się także o tym, że może zostać następnym prezydentem Iranu. Jednocześnie Stany Zjednoczone i Izrael zarzucały generałowi czynny udział w wielu zamachach terrorystycznych. Łączono go m.in. z zamachami w Tajlandii, Indiach, Kenii i Nigerii. Po połączeniu jego osoby ze śmiercią amerykańskiego ambasadora w Libii oficjalnie został wpisany na listę najbardziej poszukiwanych terrorystów.

Śmierć generała

Atak na Kassema Sulejmaniego był – zdaniem specjalistów od współczesnej wojskowości – przejawem nowego rodzaju wojny: wojny hybrydowej. Stany Zjednoczone użyły do jego przeprowadzenia samolotów bezzałogowych i załadowanych na nie rakiet. Sulejmani i towarzyszący mu przywódcy szyickich milicji nie zachowali środków ostrożności. Traktowali swój przyjazd do Bagdadu jako misję dyplomatyczną, która miała doprowadzić do załagodzenia relacji między szyitami i wojskami amerykańskimi w Iraku.

Śmierć Sulejmaniego wiele zmienia w układzie sił na Bliskim Wschodzie. Iran będzie musiał znaleźć nowego architekta rozbudowy i kontroli swoich wpływów. Przejęcie po Sulejmanim całej sieci powiązań nie tylko politycznych, ale także plemiennych i osobistych może się okazać wręcz niemożliwe. Wygląda więc na to, że zamysłem amerykańskiego ataku było zdezorganizowanie irańskiej sieci wpływów i doprowadzenie jej do chaosu. Należy pamiętać o tym, że Sulejmani wspomagał nie tylko organizacje szyickie, ale także grupy składające się z sunnitów – takie relacje łączyły go np. z palestyńskim Hamasem.

Wojna?

Reakcja władz Iranu na zabójstwo najważniejszego dla nich generała jest – w praktyce – wstrzemięźliwa. Rakietami zaatakowały jedynie dwie bazy wojskowe na terenie Iraku i uczyniły to w taki sposób, aby nikomu nie wyrządzić krzywdy. Właściwie nie było żadnych śmiertelnych ofiar tych działań. W deklaracjach, oczywiście, panuje kompletna wrogość wobec USA i Izraela. Emocjonalnie irańskie społeczeństwo stało się bardziej zjednoczone wokół władzy ajatollahów – histeria po śmierci Sulejmaniego udzieliła się bowiem milionom mieszkańców tego kraju. Na oficjalnych wiecach padają mocne deklaracje o „śmiertelnym odwecie wobec „wielkiego szatana” (USA) i „małego szatana” (Izraela), jednak za tymi sloganami nie idą czyny. Iran wzmocnił jedynie kontrolę wojskową nad cieśniną Ormuz, przez którą przepływają tankowce z ropą naftową z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Iranu. Oficerowie okrętowi relacjonują, że po śmierci Sulejmaniego muszą co kilka godzin meldować swoje położenie wojskom irańskim rozlokowanym nad cieśniną.

Na pewno nie dojdzie zatem do otwartego starcia między siłami zbrojnymi USA i Iranu. Dla obu stron byłoby to zdarzenie mocno niefortunne. Nie wyklucza się jednak skorzystania przez Iran z broni w postaci organizacji uznawanych przez międzynarodową społeczność za ugrupowania terrorystyczne (np. Hezbollah). To rodzi niebezpieczeństwo ataków w rozmaitych miejscach globu. Czy jednak reżim ajatollahów będzie chciał z niej skorzystać, nie bacząc na skutki, które takie działanie może przynieść?

2020-01-14 10:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

III wojna światowa trwa

Po amerykańskim zamachu na gen. Sulejmaniego i wstrzemięźliwej odpowiedzi Iranu świat odetchnął z ulgą. Trzecia wojna nie wybuchnie! To nieprawda. Ona trwa, tylko w kawałkach – przekonuje papież Franciszek.

Nocny atak z 2 stycznia br., w którym Stany Zjednoczone zabiły irańskiego generała Kassema Sulejmaniego na ziemi irackiej, wraz z pięcioma członkami ruchu irackiego i dwoma Irańczykami, zaalarmował cały świat. Rozkaz zabicia irańskiego generała wraz z jego bliskimi współpracownikami w Iraku został wydany bezpośrednio przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. Nigdy wcześniej konfrontacja między Iranem a USA nie osiągnęła tak wysokiego napięcia. Świat przeraził się, że ewentualna wojna regionalna mogłaby wywołać konflikt światowy.

Głos papieża Franciszka

Kiedy o skutkach tej akcji militarnej dyskutuje się w ONZ i w dyplomacjach największych krajów, wiele osób ponownie myśli o tym, co powiedział papież Franciszek 25 sierpnia 2014 r., gdy wrócił z podróży do Korei Południowej: „Weszliśmy w trzecią wojnę światową, tyle że w niej walczy się w kawałkach, w rozdziałach”. Tak, to wojna światowa w kawałkach, o której papież wspomina wiele razy.

13 września 2014 r. w homilii podczas Mszy św., która została odprawiona na cmentarzu-pomniku wojskowym w Redipuglia z okazji 100. rocznicy wybuchu I wojny światowej, Franciszek powiedział: „Również dziś, po drugiej klęsce kolejnej wojny światowej, można chyba mówić o trzeciej wojnie, prowadzonej «w kawałkach», ze zbrodniami, mordami, zniszczeniami... ”. „Wojna jest szaleństwem, jej planem rozwoju jest zniszczenie: chęć rozwijania się przez zniszczenie!” – doprecyzował papież. I dodał jeszcze: „Także dziś jest wiele ofiar... Jak to jest możliwe? Jest to możliwe, ponieważ także dziś za kulisami są interesy, plany geopolityczne, żądza pieniędzy i władzy, jest przemysł zbrojeniowy, który wydaje się tak bardzo ważny!”.

Franciszek potępił wojnę powtórnie 9 stycznia 2020 r., gdy przemawiał do ponad 180 ambasadorów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej. „Wspólnota ludzka – powiedział – nosi znaki i rany wojen, które następowały jedna po drugiej, z coraz większą zdolnością niszczycielską, a które nieustannie uderzają zwłaszcza w najuboższych i najsłabszych. Niestety, nowy rok nie wydaje się układać w konstelację znaków podnoszących na duchu, ale raczej narastającego napięcia i przemocy”.

Oblicze świata

Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem nie jest jedyny, w którym zderzają się siły zbrojne. Tylko na Bliskim Wschodzie dochodzi do starć wojskowych w Libii, Syrii, Iraku i Jemenie. W Afryce są konflikty w Burkina Faso, Republice Środkowoafrykańskiej, Sudanie Południowym, Demokratycznej Republice Konga. W Azji są starcia w Afganistanie i konflikty z grupami fundamentalistów w Birmie/Myanmarze, na Filipinach, w Pakistanie. W obu Amerykach jesteśmy świadkami konfliktów z grupami rebeliantów w Kolumbii i konfliktu z handlarzami narkotyków w Meksyku. A w Wenezueli mamy do czynienia z sytuacją kryzysu humanitarnego. W Europie sytuacja na granicy Rosji z Ukrainą jest niestabilna.

W ramach trwających konfliktów zostały nałożone sankcje handlowe na Koreę Północną, Iran, Rosję, Syrię, Wenezuelę. Świat jako całość cierpi także z powodu wojny handlowej, w której Stany Zjednoczone ogłosiły wprowadzenie nowych ceł w szczególności dla Chin i Europy. Koszty gospodarcze i ludzkie tej wojny w kawałkach są ogromne. Według danych Pax Christi, od początku pierwszej wojny w Iraku konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie kosztowały łącznie 6 bln dol. i spowodowały śmierć pół miliona ludzi. W wyniku samego konfliktu syryjskiego, który rozpoczął się w 2011 r., zginęło ponad pół miliona osób, a ponad 6,5 mln zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

Proroczy głos papieży

Gdyby jednak świat wysłuchał ostrzeżeń papieży, uniknięto by ogromnych strat ludzkich i ekonomicznych dwóch pierwszych wojen światowych. 1 sierpnia 1917 r. Benedykt XV wysłał list do przywódców narodów biorących udział w wojnie, w którym napisał: „Zwracam się do was, którzy ponosicie los wojujących narodów w tej tragicznej godzinie: ożywia nas droga i słodka nadzieja jak najszybszego zakończenia tej ogromnej walki, która z dnia na dzień wydaje się bezużyteczną masakrą”.

W orędziu radiowym nadanym 24 sierpnia 1939 r., kilka dni przed wybuchem II wojny światowej, Pius XII powiedział: „Z pokojem nic się nie traci, z wojną zaś traci się wszystko. Niech ludzie znów się zrozumieją. Podejmują działania. Postępując zgodnie z dobrą wolą i szanując wzajemne prawa, zdadzą sobie sprawę, że ze szczerych i aktywnych negocjacji nigdy nie jest wykluczony honorowy sukces”.

Dokument z Abu Zabi

Podążając za tymi proroczymi ostrzeżeniami papieży, Franciszek ciężko pracuje nad zbudowaniem ogólnoświatowego sojuszu religijnego, aby rozładować konflikty i zbudować przyszłość pokoju i postępu, mającego na celu urzeczywistnienie cywilizacji miłości.

W związku z tym globalne znaczenie ma Dokument o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia podpisany w Abu Zabi przez papieża Franciszka oraz wielkiego imama szejka Ahmada el-Tayyeba z kairskiego Uniwersytetu Al-Azhar. Przyłączyło się już do niego wiele osobistości, m.in. była dyrektor generalna UNESCO

Irina Bokowa, rabin senior Kongregacji Żydowskiej w Waszyngtonie M. Bruce Lustig, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego kard. Miguel Angel Ayuso Guixot, sekretarz generalny Muzułmańskiej Rady Starszych Sultan Faisal Al Rumaithi.

Kiedy Franciszek i Ahmad El-Tayyeb podpisali ten dokument, wielu wierzyło, że jest to jedynie umowa między katolikami i muzułmanami, która choć ważna, nadal pozostaje ograniczona do dwustronnych relacji między chrześcijaństwem a sunnickim islamem. W rzeczywistości zachwycają innowacyjny i pogłębiony charakter tego aktu i to, że jest on skierowany do wszystkich kultur i wszystkich religii. Jest on w stanie naznaczyć epokę. W dokumencie skierowano apel do „każdego prawego sumienia, które odrzuca godną pożałowania przemoc i ślepy ekstremizm; apel do tych, którzy cenią wartości tolerancji i braterstwa, promowane i wspierane przez religie”. Wyraża nadzieję, że będzie „świadectwem wspaniałości wiary w Boga, która jednoczy podzielone serca i uwzniośla ludzką duszę”. Ma być „znakiem bliskości między Wschodem a Zachodem, między Północą a Południem oraz między wszystkimi, którzy wierzą, że Bóg nas stworzył, abyśmy się wzajemnie rozumieli, współpracowali ze sobą i żyli jak bracia i siostry, którzy się miłują”. „Na to właśnie mamy nadzieję – podkreślają sygnatariusze dokumentu – i staramy się podążać w celu osiągnięcia powszechnego pokoju, którym wszyscy mogliby się cieszyć w tym życiu”.

Tłum. z j. włoskiego ks. Mariusz Frukacz

Antonio Gaspari
Włoski dziennikarz, watykanista, dyrektor Orbisphera i Frammenti di Pace. Autor wielu książek, m.in. biografii papieża Franciszka Cyklon o imieniu Franciszek, wydanej w Bibliotece Niedzieli.

CZYTAJ DALEJ

Pierwszy w historii kina film o Najświętszym Sercu Jezusowym

2020-02-04 14:46

[ TEMATY ]

film

Materiał prasowy

Wielkim orędownikiem kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa był św. Jan Paweł II, który mówił, że „Bóg objawia swą miłość w Sercu Chrystusa”.

W 1999 roku w Warszawie powiedział:

„Pragnę przekazać słowa aprobaty i zachęty tym, którzy w Kościele z jakiegokolwiek tytułu praktykują, pogłębiają i krzewią kult Serca Chrystusa, posługując się językiem i formami dostosowanymi do naszych czasów, tak aby móc go przekazać następnym pokoleniom w tym samym duchu, jaki zawsze go ożywiał”.

Film trafia do kin w szczególnym okresie. W tym roku przypada 100. rocznica kanonizacji św. Małgorzaty Marii Alacoque oraz 100. rocznica zawierzenia losów naszej ojczyzny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Miało to miejsce 27 lipca 1920 roku na Jasnej Górze w czasie, gdy bolszewicy stali u bram Warszawy.

W związku z tym aktem oddania papież Benedykt XV przysłał list, w którym napisał: „Nic stosowniejszego nie mogliście podjąć celem naprawienia zła naszych czasów, jak ulegając zachętom papieskim ojczyznę Waszą poświęcić Najświętszemu Sercu Jezusowemu i Jego kult święty w narodzie rozszerzać coraz więcej i więcej”. Wcześniej, bo w 1899 roku papież Leon XIII poświęcił Najświętszemu Sercu całą ludzkość.

Niech ten film będzie odpowiedzią na apel św. Jana Pawła II i darem dla Niego

w przededniu 100. rocznicy urodzin papieża Polaka.

Opis filmu

Znana pisarka Lupe Valdes poszukuje inspiracji do książki i natrafia na tajemniczą historię sprzed lat. Wyrusza do Francji, miejsca tajemniczych objawień, gdzie w szklanej trumnie spoczywa nietknięte przez czas ciało wizjonerki, św. Małgorzaty Alacoque. 300 lat temu Jezus objawił jej swoje... Serce i przekazał 12 obietnic dla ludzi, którzy będą Je czcić.

Pisarka ulega fascynacji tą historią i podejmuje prywatne śledztwo. W jego trakcie spotyka świętych, papieży, ale i spiskowców, odkrywa cuda, a także zbrodnie. Wraz z bohaterką widz poznaje źródła i historię czci Najświętszego Serca Jezusa – kultu, który jak nic innego naznaczył ostatnie trzy wieki historii Kościoła. Przebywa drogę od małej francuskiej miejscowości, w której zapłonęła iskra kultu, przez Watykan, gdzie papież poświęca całą ludzkość i świat Najświętszemu Sercu, po Łagiewniki, gdzie Jezus objawił, jak wielką miłością przepełnione jest Jego Serce.

Dociera wreszcie do miejsc cudów eucharystycznych. To tam na Hostii zmaterializowały się cząstki Najświętszego Serca.

Intrygujący film fabularno-dokumentalny odkrywa przed widzem sedno kultu, bez którego zrozumienie istoty wiary w Chrystusa staje się niemożliwe.

CZYTAJ DALEJ

Policja odwołała Child Alert. 10-letni Ibrahim pozostaje pod opieką ojca

2020-02-18 20:15

[ TEMATY ]

dziecko

fsHH/pixabay.com

Służby belgijskie oficjalnie poinformowały, że życiu i zdrowiu Ibrahima nie zagraża niebezpieczeństwo. Chłopiec pozostaje w Belgii pod opieką ojca, a kolejne czynności może podejmować sąd. Child Alert został odwołany - poinformowała we wtorek polska policja.

Policjanci ogłosili Child Alert w poniedziałek o godz. 6.45. Zaginięcie 10-letniego Ibrahima zgłosiła jego rodzina, m.in. matka. Chłopca zabrał i wywiózł do Belgii były partner kobiety. Matka dziecka twierdziła, że mężczyzna ten jest pozbawiony praw do opieki.

We wtorek Child Alert został odwołany.

W godzinach wieczornych służby belgijskie poinformowały, że życiu i zdrowiu Ibrahima na chwilę obecną nie zagraża niebezpieczeństwo. Dziecko pozostaje w Belgii pod opieką ojca. Kolejne czynności dotyczące sprawowania opieki nad dzieckiem pozostają w kompetencji sądów — przekazała w komunikacie Komenda Główna Policji.

Jak zapewniono, od momentu zgłoszenia przez matkę uprowadzenia 10-latka jego odnalezienie traktowała priorytetowo.

Poszukiwania były prowadzone nie tylko w Polsce, ale i za granicą — zaznaczyła KGP. Na Twitterze funkcjonariusze podziękowali obywatelom za zaangażowanie i pomoc.

W rozmowie z PAP rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka poinformował, że polska policja cały czas prowadzi czynności w związku z zawiadomieniem o przestępstwie złożonym przez matkę 10-letniego chłopca.

W poniedziałek wieczorem Polsat News podał, że „z informacji prokuratury w Antwerpii wynika, że to matka Ibrahima złamała prawo, wywożąc go do Polski. Belgijski sąd rodzinny w październiku 2018 r. wydał wyrok, na mocy którego dziecko miało zostać w Belgii z ojcem, a nie z matką w Polsce”.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik poinformował we wtorek PAP, że rano wysłał pismo do ministra sprawiedliwości Belgii z prośbą o pomoc dotyczącą ustalenia stanu prawnego 10-letniego Ibrahima. Prokuratura Krajowa - podał wiceminister Wójcik - wystąpiła natomiast o przekazanie informacji o wszystkich orzeczeniach w tej sprawie, którymi dysponuje belgijska prokuratura.

Prokuratura Rejonowa w Gdyni, prowadząca śledztwo w sprawie uprowadzenia chłopca, zapowiedziała, że będzie ustalać sytuację prawną dziecka. Jak wyjaśniała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, śledczy dysponują dokumentem, przedłożonym przez matkę, z którego wynika, że belgijski sąd w lipcu 2017 roku opiekę rodzicielską na dzieckiem przyznał wyłącznie kobiecie.

Matka chłopca we wtorek przed południem stawiła się na policji w Antwerpii.

Policjanci powiedzieli mi, że nie będą zajmować się sprawą, bo według ostatniego wyroku z października 2018 r. władza rodzicielska jest przy obu rodzicach, ale sąd ustalił stały adres Ibrahima przy ojcu — powiedziała PAP kobieta.

Po informacjach o drugim orzeczeniu Prokuratura Okręgowa w Gdańsku skierowała wniosek do prokuratury w Antwerpii o wszczęcie postępowania na terytorium Belgii celem niezwłocznego zabezpieczenia dobra dziecka. Jednocześnie, zwróciła się o zweryfikowanie stanu prawnego, celem wyjaśnienia, któremu z rodziców przysługuje władza rodzicielska nad dzieckiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję