Reklama

Turystyka

Mój Szanghaj

Legendarna perła Orientu elektryzuje i wciąga bezgranicznie.

Niedziela Ogólnopolska 42/2022, str. 42-45

[ TEMATY ]

Szanghaj

Archiwum autora

Shikumen, dawne zabudowania stanowia czastke dziedzictwa kulturowego miasta

Shikumen, dawne zabudowania stanowia czastke dziedzictwa kulturowego miasta

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Siedzę w popularnym Bar Rouge na bulwarze Bund, który dzisiaj, tak jak niegdyś, jest wizytówką miasta. Obserwując rzekę Huangpu, toczącą leniwie swoje brudne wody, i statki przesuwające się niczym zjawy, zapominam o pulsującej życiem metropolii. Za moimi plecami znajduje się dzielnica Puxi, czyli czas przeszły, a przede mną, po drugiej stronie rzeki – Pudong, nowy Szanghaj, jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków miast świata: futurystyczna panorama lasu drapaczy chmur i eksplozja gigantycznych reklam najbardziej znanych firm. Prawdziwy Manhattan XXI wieku, z tym że tutejsze wieżowce są wyższe i bardziej fantazyjne, no i jest ich dwa razy więcej niż w Nowym Jorku. To chińskie Wall Street, siedziba banków, giełdy, zagranicznych korporacji, firm IT, ubezpieczycieli. Z trudnością dochodzi do mojej świadomości fakt, że na tym drugim brzegu w 1990 r. widziałem jedynie zapyziałe, niskie zabudowania, mokradła, baraki robotnicze i niewielkie poletka ryżowe między starymi zakładami przemysłowymi. Dwadzieścia lat później widok był już bardzo zbliżony do dzisiejszego.

Nadchodzące zmiany

Reklama

Nie zawsze podróżowałem z wojskowym workiem na plecach i spałem w hamaku. Trzydzieści dwa lata temu przyjechałem tutaj jako wysłannik dziennika Corriere della Sera. Miałem zgłębić nadchodzące przemiany w Państwie Środka. Czternaście lat wcześniej Deng Xiaoping, praojciec nowoczesnych Chin, pochował Mao Zedonga i z powodzeniem wprowadzał epokowe reformy gospodarcze, które miały na celu ciche przesunięcie socjalistycznego społeczeństwa przed świat kapitalistyczny. Kilka tygodni przed moim przyjazdem Komitet Centralny Komunistycznej Partii Chin ogłosił otwarcie w Szanghaju nowego obszaru Pudong – specjalnej strefy ekonomicznej, która zapewniała jak największą atrakcyjność przez ulgi i inne zachęty dla inwestorów, zarówno zagranicznych, jak i krajowych. To był olbrzymi impuls także dla sektora nieruchomości oraz działalności deweloperskiej. Centralna strategia rozwoju świadczyła o odbudowie wizerunku miasta wybranego na lidera chińskiej ambicji ekspansji gospodarczej i politycznej. Pekin zamierzał pokazać światu witrynę nowych Chin.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W 1990 r. Szanghaj liczył ponad osiem mln mieszkańców i wciąż był jeszcze zamknięty dla obcych kapitałów. Sześćdziesiąt procent mieszkańców poruszało się rowerem, na moich oczach wyłaniały się symbole zachodniego świata: pierwsze fast foody, a dokładnie KFC, egzotyczne restauracje, bogate domy towarowe i nocne życie. Młodzi ludzie byli zafascynowani coca-colą i muzyką pop. Przybysz z zagranicy stanowił atrakcję na ulicy, dlatego ludzie nieśmiało mnie pytali, czy mogą sobie zrobić ze mną zdjęcie, przypatrywali mi się z zachwytem, jakim obdarza się dzisiaj jakiegoś celebrytę. W miejsce szarych mundurków unisex, które nadawały anonimowy wygląd, pojawiały się kolorowe ubiory, garnitury, krawaty, a ponadto okulary przeciwsłoneczne, szpilki i modne spódniczki. Całe rodziny cieszyły się z możliwości zakupu nowych rowerów, automatycznych pralek, kolorowych telewizorów czy maszyn do szycia. Dla młodego pokolenia zmiany te stały się czymś naturalnym, a dla starszych były prawdziwym szokiem. Administracja miasta zaczęła wyburzać wiele dzielnic z niską zabudową, w której żyła połowa mieszkańców, a która była bolesnym wspomnieniem o przeszłości kolonialnej. Uderzał miks nowoczesności i upokarzającej biedy, dawnego blasku i beznadziejności.

Przebudzenie

Reklama

Po śmierci Mao czerwone Chiny postanowiły się przytulić do kapitalizmu. Wzięły ostry kurs na wolny rynek i chociaż jeszcze się nie otrząsnęły po dramatycznych wydarzeniach na pl. Tiananmen (Niebiańskiego Spokoju), to Szanghaj budził się z antykapitalistycznego snu. Rewolucja kulturalna nie zdołała tutaj odcisnąć swojego piętna. Niedofinansowane przez komunistów po 1949 r., uwięzione w gnuśności miasto wracało do łask, zapominając o intruzach odpowiedzialnych za rozkład moralny. Pożegnanie z tamtym okresem trwało nieco ponad 3 dekady; po latach niepewności nadeszły czasy odrodzenia starego Szanghaju, który z obsesyjną determinacją pałał chęcią powrotu na drogę kosmopolityzmu i przedsiębiorczości. Swoją teraźniejszą nowoczesność szanghajczycy zawdzięczają w dużej mierze Brytyjczykom, od których uczyli się biznesu.

Miasto powoli odzyskiwało utraconą godność i leczyło wielorakie rany; pojawiły się sygnały odradzającej się zamożności oraz aspiracji do postępowości. Szanghaj, który ożywiał w pamięci swoją złotą epokę, ponownie zamierzał kusić nazwą i tajemniczością. Miałem świadomość, że znalazłem się w historycznym dla miasta momencie.

Największa włoska gazeta zapewniała swoim korespondentom wyborowe warunki. Na międzykontynentalnym przelocie – business class, zawsze dobry hotel i praktycznie nielimitowane diety. Mieszkałem w legendarnym Peace Hotel, niegdyś Cathay, zbudowanym w 1929 r. przez niekoronowanego króla Szanghaju sir Victora Sassoona, potomka bagdadzkich Żydów. W tym wykwintnym hotelu w stylu art déco zainstalowano pierwsze w Azji windy. Bywali tu wszyscy wielcy, możni i sławni tamtych czasów. Widywano tu Du Yueshenga, bossa Towarzystwa Zielonego Dragona, innymi słowy – szanghajskiego Ala Capone, który, jak pisał André Malraux, wspomagał nacjonalistów w masakrze komunistów w 1927 r.

Wizytówka chińskiego cudu

Największe wrażenie zrobiła na mnie ponadkilometrowa perspektywa Bundu, ciąg pięćdziesięciu dwóch majestatycznych budynków z początku XX wieku, które reprezentują wszystkie style: od gotyku, przez barok, po styl neoklasyczny, z eklektycznymi fasadami, gdzie mieściły się towarzystwa żeglugowe, spółki komercyjne, urząd celny oraz siedziby najpotężniejszych na świecie banków. Wielkie i urokliwe pałace nad Bundem, które długo były traktowane przez władze komunistyczne jako posępne relikty, dziś są odrestaurowane. Patrząc na nie wieczorem, czuję się, jakbym oglądał imponującą scenografię teatralną, wzbogaconą efektowną kreacją świetlną. Kuszący spektakl pozwala się zatopić w chwalebnej przeszłości, gdzie kiedyś biło finansowe serce Azji Wschodniej.

Najsłynniejsza arteria regionu jest tutaj tym, czym wieża Eiffla dla Paryża lub Koloseum dla Rzymu. Promenada, gdzie dawniej przy pirsach cumowały transportujące ryż barki, parowce, żaglowe sampany i dżonki, które dały impuls do nasilenia rozwoju gospodarczego, pełni dzisiaj reprezentacyjną funkcję i jest idealnym miejscem na przechadzki. Każdego dnia nabrzeże zalewa kolorowa, gwarna fala różnojęzycznej rzeszy czy młodych par robiących sobie selfie na tle pomnika Mao Zedonga, ale przede wszystkim wpatrujących się w gąszcz drapaczy chmur na Pudongu, gdzie na wielkim telebimie na Aurora Plaza wyświetla się „I love Shanghai”. Dwudziestosześciomilionowe miasto rośnie najszybciej na świecie. Dzięki lokomotywie gospodarczej, przesiąkniętej swoistą alchemią komunizmu i kapitalizmu, w ciągu 20 lat burzliwego rozwoju powstało tu 100 tys. budynków wyższych niż trzydzieści pięter, a z jednej linii metra w 1993 r. zrobiło się szesnaście, co tworzy najdłuższy na świecie system szybkiego transportu: prawie 800 km. Szanghaj, niegdysiejszy klejnot epoki kolonialnej, dziś wizytówka chińskiego cudu – przestał już oglądać się na świat. To świat ogląda się na niego.

palkiewicz.com
Jacek Pałkiewicz
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 406
Oprawa: miękka
Cena: 49, 90 zł
Zamówienia: tel. 34 365 19 17 w godz. 7-15 kolportaz@niedziela.pl

2022-10-11 12:05

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Instalacja ekranu LED o powierzchni 1.800 m2 w Szanghaju

W regionie miasta OXO, położonego niedaleko portu lotniczego Szanghaj Hongqiao, zainstalowano ekran LED firmy Absen (SZSE: 300389) o łącznej powierzchni 1.800 m2.

Kluczowym elementem tego ambitnego projektu jest gigantyczna, zainstalowana przy wyjściu z lotniska i zajmująca 700 m2 ściana wideo zapraszająca podróżnych i gości do odwiedzenia sąsiadującego z portem lotniczym centrum handlowego, w którym znajduje się 40 kolejnych ekranów tworzących osiem sześcianów, z których każdy wyświetla te same, sugestywne, inspirowane kulturą cyberpunków treści 3D.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Papież w rzymskiej parafii: światło Chrystusa uwalnia ze ślepoty zła

2026-03-15 18:03

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Leon XIV odwiedził dziś parafię Najświętszego Serca Pana Jezusa w rzymskiej dzielnicy Ponte Mammolo. W homilii, zwracając się do wspólnoty parafialnej, która angażuje się w pomoc migrantom, więźniom i osobom potrzebującym pomocy, przestrzegł przed „jałowym poczuciem bezpieczeństwa", jakim zadowala się człowiek, który nie dostrzega w swym życiu Boga. Nawiązując do Ewangelii z dnia przypomniał, że światło Chrystusa jest silniejsze, niż jakiekolwiek ludzkie grzechy - informuje Vatican News. 

Papieska wizyta w parafii, należącej do północnego sektora diecezji rzymskiej, to ostatnie z pięciu spotkań, jakie w rzymskich kościołach na przedmieściach miasta zaplanował Leon XIV w czasie Wielkiego Postu. Każde z nich stało się okazją nie tylko do spotkania z tymi, którzy – pomimo wyzwań, jakie niosą peryferie miasta – niosą światło wiary w swojej okolicy, ale też do podjęcia przez Papieża refleksji na temat roli i znaczenia współczesnej wspólnoty parafialnej. Zachęcił ją do pielęgnowania więzi z Bogiem i bliźnimi na wzór pierwszych wspólnot chrześcijańskich.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję