Reklama

Niedziela Świdnicka

Ministranci na sportowo

Jedlina-Zdrój gościła ponad 50 ministrantów i lektorów diecezji świdnickiej, którzy w pierwszy weekend marca rywalizowali w zawodach sportowych w tenisie stołowym i szachach.

Niedziela świdnicka 12/2023, str. IV

[ TEMATY ]

Jedlina ‑ Zdrój

Ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Zawody szachowe odbywały się bez podziału na kategorie wiekowe

Zawody szachowe odbywały się bez podziału na kategorie wiekowe

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przedstawiciele służby liturgicznej już po raz 11. rozgrywali mistrzostwa o tytuł najlepszego pingpongisty, natomiast zawody szachowe odbyły się po raz 4. Miejscem rozgrywek była miejscowa Szkoła Podstawowa im. Janusza Korczaka, a do rywalizacji przystąpili ministranci i lektorzy z dziesięciu parafii. Przyjechali oni ze Świdnicy, Świebodzic, Mokrzeszowa, Wałbrzycha, Ząbkowic Śląskich, Kamieńca Ząbkowickiego, Bystrzycy Kłodzkiej, Strzegomia i Kłodzka.

Najpierw modlitwa

Zawody poprzedziła Eucharystia w kościele Świętej Trójcy, sprawowana przez księży opiekunów na czele z miejscowym proboszczem ks. prał. Ryszardem Urygą. Homilię wygłosił diecezjalny duszpasterz służby liturgicznej ks. kan. Krzysztof Ora.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Przybyliśmy tutaj na wydarzenie sportowe, ale które ma swój fundament przede wszystkim tutaj w świątyni, kiedy jesteśmy razem na Eucharystii. I myślę, że dla nas jest to pierwsze miejsce, z którym się kojarzy służba liturgiczna. Życie ceremoniarzy, lektorów, ministrantów mocno związane jest z posługą przy ołtarzu – powiedział ks. Krzysztof Ora, podkreślając, że to swoiste powołanie jest drogą, na której ma się coś dobrego wydarzyć. – Kiedy służąc do Mszy świętej słuchamy słowa Bożego, wtedy następuje duchowy wzrost – zauważył. Duszpasterz podkreślił także wartość sportu, który pozwala nie tylko utrzymać w dobrej kondycji ciało, ale i uczy pracy nad sobą i dyscypliny.

Po Eucharystii wszyscy przeszli do gmachu pobliskiej szkoły, gdzie na uczestników zmagań sportowych czekał już bp Marek Mendyk, życząc zawodnikom dobrego wzroku i refleksu. Obecny na otwarciu zawodów burmistrz Jedliny-Zdroju Leszek Orpel zapraszał do odwiedzania miejscowości, która słynie z walorów uzdrowiskowych i turystycznych. Każdy z chłopców otrzymał także wejściówkę na lodowisko, park linowy czy tor saneczkowy.

Kto na podium

Po kilkugodzinnej rywalizacji wyłoniono zwycięzców. W kategorii ministrantów w finale tenisa spotkali się bracia Magierowscy ze świdnickiej katedry, gdzie górą okazał się starszy z braci Michał, wygrywając z Miłoszem. W meczu o trzecie miejsce Jakub Golak ze Strzegomia wygrał z Marcelem Rogaczem ze Świebodzic. W starszej kategorii najlepszy okazał się Dominik Studnicki z Bojanic, który pokonał swojego kolegę z parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej Marka Dumę. Na podium stanął także Mateusz Łata z Ząbkowic Śląskich wygrywając z Michałem Dudkiem z Mokrzeszowa.

Reklama

W grze podwójnej najlepsi okazali się lektorzy z Bojanic – Wojciech i Marek Duma, natomiast drugie miejsce zajęli ich koledzy z parafii Dominik Studnicki i Hubert Mikołajczyk. Trzecie miejsce przypadło Kacprowi Czachorowi z Kamieńca Ząbkowickiego i Mateuszowi Łacie z Ząbkowic Śląskich.

W zawodach szachowych po pięciu rundach i fazie pucharowej najlepsi okazał się Michał Stander z Jedliny-Zdroju. Drugi był Paweł Sikora z parafii Świętych Piotra i Pawła w Świebodzicach, a trzeci Dawid Goppold ze świdnickiej katedry. Wysoki poziom organizacji zawodów zapewniła parafia Świętej Trójcy w Jedlinie-Zdroju wraz ks. Mateuszem Graboniem i współpracownikami.

2023-03-15 08:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jedlina-Zdrój. Poznaliśmy najlepszych tenisistów i szachistów wśród ministrantów

Jedlina-Zdrój gościła ponad pięćdziesięciu ministrantów i lektorów diecezji świdnickiej, którzy w pierwszy weekend marca rywalizowali w zawodach sportowych w tenisie stołowym i szachach. 

Przedstawiciele służby liturgicznej już po raz 11. rozgrywali mistrzostwa o tytuł najlepszego pingpongisty, natomiast zawody szachowe odbyły się po raz 4. Miejscem rozgrywek była miejscowa Szkoła Podstawowa im. Janusza Korczaka, a do rywalizacji przystąpili ministranci i lektorzy z dziesięciu parafii, Przyjechali oni ze Świdnicy, Świebodzic, Mokrzeszowa, Wałbrzycha, Ząbkowic Śląskich, Kamieńca Ząbkowickiego, Bystrzycy Kłodzkiej, Strzegomia i Kłodzka.

CZYTAJ DALEJ

Św. Florian - patron strażaków

Św. Florianie, miej ten dom w obronie, niechaj płomieniem od ognia nie chłonie! - modlili się niegdyś mieszkańcy Krakowa, których św. Florian jest patronem. W 1700. rocznicę Jego męczeńskiej śmierci, właśnie z Krakowa katedra diecezji warszawsko-praskiej otrzyma relikwie swojego Patrona. Kim był ten Święty, którego za patrona obrali także strażacy, a od którego imienia zapożyczyło swą nazwę ponad 40 miejscowości w Polsce?

Zachowane do dziś źródła zgodnie podają, że był on chrześcijaninem żyjącym podczas prześladowań w czasach cesarza Dioklecjana. Ten wysoki urzędnik rzymski, a według większości źródeł oficer wojsk cesarskich, był dowódcą w naddunajskiej prowincji Norikum. Kiedy rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan, udał się do swoich braci w wierze, aby ich pokrzepić i wspomóc. Kiedy dowiedział się o tym Akwilinus, wierny urzędnik Dioklecjana, nakazał aresztowanie Floriana. Nakazano mu wtedy, aby zapalił kadzidło przed bóstwem pogańskim. Kiedy odmówił, groźbami i obietnicami próbowano zmienić jego decyzję. Florian nie zaparł się wiary. Wówczas ubiczowano go, szarpano jego ciało żelaznymi hakami, a następnie umieszczono mu kamień u szyi i zatopiono w rzece Enns. Za jego przykładem śmierć miało ponieść 40 innych chrześcijan.
Ciało męczennika Floriana odnalazła pobożna Waleria i ze czcią pochowała. Według tradycji miał się on jej ukazać we śnie i wskazać gdzie, strzeżone przez orła, spoczywały jego zwłoki. Z czasem w miejscu pochówku powstała kaplica, potem kościół i klasztor najpierw benedyktynów, a potem kanoników laterańskich. Sama zaś miejscowość - położona na terenie dzisiejszej górnej Austrii - otrzymała nazwę St. Florian i stała się jednym z ważniejszych ośrodków życia religijnego. Z czasem relikwie zabrano do Rzymu, by za jego pośrednictwem wyjednać Wiecznemu Miastu pokój w czasach ciągłych napadów Greków.
Do Polski relikwie św. Floriana sprowadził w 1184 książę Kazimierz Sprawiedliwy, syn Bolesława Krzywoustego. Najwybitniejszy polski historyk ks. Jan Długosz, zanotował: „Papież Lucjusz III chcąc się przychylić do ciągłych próśb monarchy polskiego Kazimierza, postanawia dać rzeczonemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika św. Floriana. Na większą cześć zarówno świętego, jak i Polaków, posłał kości świętego ciała księciu polskiemu Kazimierzowi i katedrze krakowskiej przez biskupa Modeny Idziego. Ten, przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa dwudziestego siódmego października, został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedko, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które wyszły naprzeciw niego siedem mil. Wszyscy cieszyli się, że Polakom, za zmiłowaniem Bożym, przybył nowy orędownik i opiekun i że katedra krakowska nabrała nowego blasku przez złożenie w niej ciała sławnego męczennika. Tam też złożono wniesione w tłumnej procesji ludu rzeczone ciało, a przez ten zaszczytny depozyt rozeszła się daleko i szeroko jego chwała. Na cześć św. Męczennika biskup krakowski Gedko zbudował poza murami Krakowa, z wielkim nakładem kosztów, kościół kunsztownej roboty, który dzięki łaskawości Bożej przetrwał dotąd. Biskupa zaś Modeny Idziego, obdarowanego hojnie przez księcia Kazimierza i biskupa krakowskiego Gedko, odprawiono do Rzymu. Od tego czasu zaczęli Polacy, zarówno rycerze, jak i mieszczanie i wieśniacy, na cześć i pamiątkę św. Floriana nadawać na chrzcie to imię”.
W delegacji odbierającej relikwie znajdował się bł. Wincenty Kadłubek, późniejszy biskup krakowski, a następnie mnich cysterski.
Relikwie trafiły do katedry na Wawelu; cześć z nich zachowano dla wspomnianego kościoła „poza murami Krakowa”, czyli dla wzniesionej w 1185 r. świątyni na Kleparzu, obecnej bazyliki mniejszej, w której w l. 1949-1951 jako wikariusz służył posługą kapłańską obecny Ojciec Święty.
W 1436 r. św. Florian został ogłoszony przez kard. Zbigniewa Oleśnickiego współpatronem Królestwa Polskiego (obok świętych Wojciecha, Stanisława i Wacława) oraz patronem katedry i diecezji krakowskiej (wraz ze św. Stanisławem). W XVI w. wprowadzono w Krakowie 4 maja, w dniu wspomnienia św. Floriana, doroczną procesję z kolegiaty na Kleparzu do katedry wawelskiej. Natomiast w poniedziałki każdego tygodnia, na Wawelu wystawiano relikwie Świętego. Jego kult wzmógł się po 1528 r., kiedy to wielki pożar strawił Kleparz. Ocalał wtedy jedynie kościół św. Floriana. To właśnie odtąd zaczęto czcić św. Floriana jako patrona od pożogi ognia i opiekuna strażaków. Z biegiem lat zaczęli go czcić nie tylko strażacy, ale wszyscy mający kontakt z ogniem: hutnicy, metalowcy, kominiarze, piekarze. Za swojego patrona obrali go nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale także Chorzowa (od 1993 r.).
Ojciec Święty z okazji 800-lecia bliskiej mu parafii na Kleparzu pisał: „Święty Florian stał się dla nas wymownym znakiem (...) szczególnej więzi Kościoła i narodu polskiego z Namiestnikiem Chrystusa i stolicą chrześcijaństwa. (...) Ten, który poniósł męczeństwo, gdy spieszył ze swoim świadectwem wiary, pomocą i pociechą prześladowanym chrześcijanom w Lauriacum, stał się zwycięzcą i obrońcą w wielorakich niebezpieczeństwach, jakie zagrażają materialnemu i duchowemu dobru człowieka. Trzeba także podkreślić, że święty Florian jest od wieków czczony w Polsce i poza nią jako patron strażaków, a więc tych, którzy wierni przykazaniu miłości i chrześcijańskiej tradycji, niosą pomoc bliźniemu w obliczu zagrożenia klęskami żywiołowymi”.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Węgrzyniak: miłość owocna i radosna dzięki wzajemności

2024-05-04 17:05

Archiwum ks. Wojciecha Węgrzyniaka

Ks. Wojciech Węgrzyniak

Ks. Wojciech Węgrzyniak

Najważniejszym przykazaniem jest miłość, ale bez wzajemności miłość nigdy nie będzie ani owocna, ani radosna - mówi biblista ks. dr hab. Wojciech Węgrzyniak w komentarzu dla Vatican News - Radia Watykańskiego do Ewangelii Szóstej Niedzieli Wielkanocnej 5 maja.

Ks. Węgrzyniak wskazuje na „wzajemność" jako słowo klucz do zrozumienia Ewangelii Szóstej Niedzieli Wielkanocnej. Podkreśla, że wydaje się ono ważniejsze niż „miłość" dla właściwego zrozumienia fragmentu Ewangelii św. Jana z tej niedzieli. „W piekle ludzie również są kochani przez Pana Boga, ale jeżeli cierpią, to dlatego, że tej miłości nie odwzajemniają” - zaznacza biblista.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję