Reklama

Niedziela Rzeszowska

Patron powrócił

W latach trzydziestych XX wieku szkoła powszechna w Ostrowach Tuszowskich nosiła imię marszałka Józefa Piłsudskiego. Obecnie otrzymała je ponownie.

Niedziela rzeszowska 23/2023, str. IV

[ TEMATY ]

nadanie imienia

Anna Pocałuń/„Korso Kolbuszowskie”

Szkoła w Ostrowach Tuszowskich ponownie otrzymała imię marszałka Józefa Piłsudskiego

Szkoła w Ostrowach Tuszowskich ponownie otrzymała imię marszałka Józefa Piłsudskiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uroczystość powtórnego nadania szkole imienia odbyła się 12 maja br. w 88. rocznicę śmierci wielkiego Polaka. Z tej okazji na budynku szkoły odsłonięto pamiątkową tablicę oraz powstał, drugi w powiecie kolbuszowskim, mural, na którym dumnie prezentuje się wizerunek patrona.

Społeczność szkolna, mieszkańcy i zaproszeni goście przybyli do kościoła parafialnego, by uczestniczyć we Mszy św. pod przewodnictwem bp. Jana Wątroby, ordynariusza diecezji rzeszowskiej. Następnie pochód z orkiestrą na czele przemaszerował na szkolny plac, gdzie odbyło się nadanie szkole imienia oraz odsłonięcie pamiątkowej tablicy poświęconej patronowi. To był szczególny dzień dla młodzieży szkolnej, pedagogów i pracowników szkoły. Na uroczystości przybyli także duchowni, lokalni samorządowcy, przedstawiciele instytucji i organizacji, Związek Piłsudczyków RP i Związek Strzelecki „Strzelec” Józefa Piłsudskiego. – Nadanie szkole imienia marszałka Józefa Piłsudskiego nie jest przypadkowe, gdyż marszałek Józef Piłsudski był wybitnym Polakiem, znanym w kraju i za granicą. W latach trzydziestych XX wieku szkoła powszechna w Ostrowach Tuszowskich nosiła jego imię – przypomniał Eugeniusz Galek, wójt gminy Cmolas. – W czasie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nazwisko Piłsudskiego, jako osoby symbolizującej odzyskanie niepodległości przez Polskę, musiało zniknąć z kart historii i dokumentów szkolnych, jednak przetrwało w świadomości kolejnych pokoleń jako symbol siły i odrodzenia narodu polskiego. Represje tylko wzmacniały patriotyczny przekaz pokoleniowy – powiedziała Danuta Gacek, dyrektor szkoły w Ostrowach Tuszowskich.

Fakt, że w latach trzydziestych XX wieku szkoła powszechna w Ostrowach Tuszowskich nosiła imię Józefa Piłsudskiego, potwierdza świadectwo szkolne, które dostarczono do placówki. Nadanie imienia marszałka szkole to ważne wydarzenie, które przypomina nam o naszych historycznych korzeniach i o potrzebie pielęgnowania patriotyzmu wśród młodego pokolenia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2023-05-30 13:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nasz patron

Niedziela przemyska 26/2023, str. IV

[ TEMATY ]

nadanie imienia

Łukasz Sztolf

Sztandar będzie dla was symbolem i znakiem – podkreślił bp Krzysztof Chudzio

Sztandar będzie dla was symbolem i znakiem – podkreślił bp Krzysztof Chudzio

Od dzisiaj wzorem dla was staje się Prymas Tysiąclecia ze swoim przykładem życia i mądrymi słowami – podkreślił bp Krzysztof Chudzio, absolwent buszkowickiej podstawówki.

W Buszkowicach miała miejsce niezwykła uroczystość – nadanie imienia bł. Stefana Kardynała Wyszyńskiego miejscowej szkole podstawowej. Do tego wydarzenia cała społeczność przygotowywała się przez ostatni rok. Wraz z imieniem placówka otrzymała sztandar, a na budynku szkoły odsłonięto pamiątkową tablicę.
CZYTAJ DALEJ

Święci Andrzej Świerad i Benedykt

[ TEMATY ]

święty

wikipedia.org

Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem

Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem

Wśród świętych, których w lipcu przypomina Kościół, są dwaj przyjaciele – święci pustelnicy Andrzej Świerad i Benedykt. Ich wspomnienie przypada 13 lipca. Choć żyli w czasach, kiedy na ziemiach polskich chrześcijaństwo dopiero się kształtowało i byli jednymi z pierwszych Polaków wyniesionych do chwały ołtarzy (1083 r.), ich życie może stanowić dla nas, żyjących na początku trzeciego tysiąclecia, drogowskaz na drodze do świętości. Swoje życie związali z benedyktynami.

Św. Andrzej Świerad urodził się w rodzinie rolniczej najprawdopodobniej w Małopolsce. Wzrastał w środowisku od dawna chrześcijańskim. Przez wiele lat żył w pustelni pod skałą w Tropiu niedaleko Czchowa. Miejsce to znane jest dziś jako Brama Sądecczyzny. Jan Długosz zapisał, że tu „wyróżniał się przykładnym życiem i obyczajami”– jak podaje strona internetowa sanktuarium Świętych Pustelników w Tropiu, gdzie ich kult jest wciąż żywy. Św. Andrzej w ostatnich latach X wieku wstąpił do benedyktynów – klasztoru św. Hipolita na górze Zobor k. Nitry. To właśnie tam przyjął imię Andrzej. Po ukończeniu 40 lat mógł powrócić do życia pustelniczego, które wpisane jest również w duchowość benedyktyńską, do samotności, stwarzającej miejsce do głębszego spotkania z Bogiem. Towarzyszył mu zmieniający się co kilka lat uczeń. Całym swoim życiem dążył do wyłącznej przynależności do Boga. Jako że jednym ze sposobów służby Bożej benedyktynów jest praca, która jest źródłem utrzymania klasztoru, oraz przybliża do Boga i drugiego człowieka, św. Andrzej również oddawał się ciężkiej pracy – zajmował się karczowaniem lasu. Choć wymagało to od niego wiele trudu, nie zaniedbywał pokutnych praktyk. Noc poświęcał na modlitwę. Trzy razy w tygodniu pościł (w poniedziałki, środy i piątki), a podczas Wielkiego Postu – za wyjątkiem sobót i niedziel – jego dziennym pokarmem był jeden orzech włoski. Spośród innych umartwień ciała (żył przecież w średniowieczu, które ciało traktowało jako źródło wszelkiego zła) wymienić jeszcze tu trzeba, że Andrzej opasał się mosiężnym łańcuchem, który – jak mówią podania o jego życiu – z czasem obrósł skórą. W to miejsce wdało się zakażenie, co było przyczyną jego śmierci ok. 1030 r. Zasłynął jako apostoł i patron nawracających się grzeszników.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję