Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Poezja moja misja

Adrian Musiał – debiutujący poeta, który Boga odnalazł przez teatr i sztukę. W rozmowie z Angeliką Kawecką przekonuje, że dialog ze Stwórcą ma sens.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Swój debiutancki tomik poezji Słowotok rozpoczynasz od nawiązania do słów z Ewangelii „na początku było Słowo”. Swoje pisanie traktujesz jako odpowiedź na talenty, które Bóg w Tobie złożył?

Często w swoich utworach wchodzę w dialog ze Stwórcą – nawet jeśli nie pojawia się On w nich bezpośrednio, to uważny czytelnik odnajdzie te nawiązania. Wiara jest dla mnie ważna. Uważam, że jest ważna dla każdego. W jednym z wierszy napisałem, że trudno jest nie wierzyć w nic. I choć coraz więcej osób deklaruje się jako niewierzący, w mojej subiektywnej ocenie każdy z nas wierzy w coś lub w Kogoś. Wiara w Boga pozwala odnaleźć sens, wytłumaczyć to, co z pozoru wydaje się niewytłumaczalne, ale jest też źródłem głębokiej nadziei.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Miałeś kryzys wiary? W czym tkwi jej źródło?

Reklama

Wiarę wyniosłem z domu rodzinnego. To tu została mi ona zaszczepiona, była pielęgnowana. Ale miałem też szczęście do katechetów i osób duchownych, które przykładem swojego życia umacniały mnie w wierze. Zwłaszcza gdy uczyłem się w liceum, gdzie zaangażowałem się w działalność koła teatralnego działającego przy parafii św. Michała Archanioła w Koniecpolu. To był czas największego rozkwitu mojej wiary, a każdy spektakl, który przygotowywaliśmy pod okiem księdza i wystawialiśmy w kościele, umacniał mnie bardzo mocno duchowo. Kryzysu jako takiego nie miałem, choć oczywiście stopień natężenia wiary zmieniał się wraz z różnymi etapami mojego życia. Nie nazwałbym jednak tego kryzysem, bardziej – procesem dojrzewania wiary.

Czy myślisz, że Bóg może mówić do człowieka przez poezję, sztukę?

Oczywiście, że tak. Mało tego, poezja może być bardzo mocnym przekaźnikiem wiary. Mówi się przecież, że poeta jest natchniony, a źródłem tego natchnienia mogą być wiara, Duch Święty. Wystarczy spojrzeć na księgi Biblii, one też są na swój sposób przykładem dzieła literackiego napisanego przez natchnionych autorów, przez których mówi sam Bóg.

W dobie szybkiego scrolowania mediów społecznościowych sięgasz po poezję. Swoją twórczość traktujesz jako powołanie, dar z Góry?

Poezja jest swego rodzaju powołaniem, bo jako poeci jesteśmy posłani, by „głosić” słowo, to dobre, to, które ma znaczenie, by nawoływać do odpowiedzialności za słowa. Ktoś jest malarzem, aktorem, muzykiem, ja jestem poetą. Sądzę, że musi być w tym przysłowiowy Boży palec. Poezję traktuję więc jako misję i z takim też zamysłem powstał mój debiutancki tomik Słowotok. Skoro zostałem obdarzony takim talentem, to staram się nim dzielić z innymi. Wybitny polski poeta Ernest Bryll w jednym z wywiadów powiedział, że „pisanie wierszy to nie jest zawód, to jest przypadłość, taka a la choroba – przypadło i trzeba to wyrzucić z siebie”. Utożsamiam się w pełni z tymi słowami. Przypadło i koniec.

Reklama

W Twoich wierszach nie brakuje nawiązań do miłości, nadziei, wiary, spraw ostatecznych, bólu czy cierpienia – tego wszystkiego, co dotyka człowieka. Skąd czerpiesz inspirację?

Inspiracja jest na wyciągnięcie ręki – to codzienność, a więc spotkani ludzie, przeżywane emocje, radości, smutki, wyzwania i doświadczenia, czyli wszystko, czym żyję. Ale temat to jedno, a umiejętne wyrażenie go słowami to zupełnie inna kwestia. Czy jest to łatwe? I tak, i nie. Poezja z racji swej formy wymaga od autora zwięzłości w przelewaniu refleksji na papier. Z pomocą w tym przychodzą różnego rodzaju środki artystycznego wyrazu. Ale ich dobór też wymaga pewnego namysłu. Raz przychodzi to łatwiej i szybciej, innym razem trzeba odłożyć tekst, żeby „nabrał mocy”, i wrócić do niego za jakiś czas, ze świeżym, często zupełnie nowym spojrzeniem. To, co prozaik może wyrazić na kilku stronach, poeta musi streścić w kilkunastu wersach. To fascynująca przygoda, ale i duże wyzwanie. Moi czytelnicy sięgając do Słowotoku, mogą ocenić, na ile mi się to udaje. Na pewno łatwiej pisze się w momencie silnie przeżywanych emocji – wtedy i pióro staje się sprawniejsze.

Zdecydowanie tym, co ułatwia mi pisanie, jest muzyka. Mam swojego ulubionego polskiego kompozytora muzyki filmowej, którego słucham. Jego utwory wyzwalają we mnie pokłady emocji – tych emocji które on „opowiada” za pomocą swojej muzyki, ja zaś staram się opowiadać je słowami.

Dlaczego w tych zabieganych czasach warto pochylać się nad wierszami? Kto powinien sięgać po poezję?

Każdy. Poezja nie ma metryki, nie ma płci, narodowości. Mitem jest mówienie, że poezja jest dla wybranych, że jest niezrozumiała, że trzeba umieć ją interpretować. Walczę z takim nastawieniem. Nie ma jednej, przyjętej interpretacji poezji. Każdy może odbierać dany wiersz subiektywnie, przez pryzmat doświadczeń życiowych, ale to nie oznacza, że jego interpretacja jest zła. Piękno poezji tkwi właśnie w tym, że każdy może z danego utworu zaczerpnąć coś innego, coś swojego. Zwłaszcza dziś warto sięgać po poezję, bo jest ona plastrem, który leczy naszą wrażliwość – tę wrażliwość, którą niestety współczesny człowiek sprzedaje na bezdusznym targu pychy, zysku, sukcesu. Poezja jest też antidotum na pandemię złych słów, lekarstwem na tego podstępnego, niewidocznego wirusa. Ale poezja pozwala też nam zwolnić, zatrzymać się nad słowem, zamyślić się nad jego znaczeniem. Nie tylko warto, ale wręcz trzeba stanąć i przejrzeć się w słowie, bo można w nim niczym w zwierciadle zobaczyć siebie. Jak bowiem mówił Piotr Machalica, w poezji „jest coś, o czym w życiowej pogoni zapominamy”.

2024-09-17 14:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jerzy Zelnik w Szczecinie o swojej drodze do Kościoła

[ TEMATY ]

świadectwo

Ks. Waldemar Wesołowski

Dopiero w wieku 24 lat znalazł drogę do Kościoła. Pomogła mu w tym obecnie już śp. żona, ale także kapłan z Krakowa. Znany aktor Jerzy Zelnik gościł w sobotę m.in. w Szczecinie i Goleniowie, gdzie podzielił się historią swojego nawrócenia.

Aktor wystąpił w koncercie pasyjnym w piątek wieczorem w szczecińskiej katedrze. Artyście towarzyszył zespół Baltic Neopolis Ensemble. W sobotę z kolei w ramach koncertu cyklu 14 katedr wystąpił w kościele św. Katarzyny w Goleniowie.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Siostry salezjanki w Wenezueli o kryzysie po trzęsieniu ziemi

2026-07-14 08:54

[ TEMATY ]

trzęsienie ziemi

Wenezuela

PAP/EPA/MIGUEL GUTIERREZ

Wstępny bilans dwóch trzęsień ziemi, które nawiedziły Wenezuelę 24 czerwca, mówi o niemal 4500 ofiarach śmiertelnych. Około 17 000 osób zostało rannych, a ponad 19 500 nadal przebywa w obozach dla poszkodowanych. Siostry salezjanki, które – jak wiele innych zgromadzeń zaangażowały się w akcję pomocową, mówią, że sytuacja kryzysowa trwa cały czas.

Jak informuje agencja Fides, nieznana jest wciąż liczba osób zaginionych. Nieprzerwanie trwają akcje poszukiwawcze i ratunkowe, pomoc medyczna oraz dystrybucja pomocy humanitarnej, także dzięki wsparciu wielu krajów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję