W najodleglejszych zakątkach świata głosił prostym ludziom Dobrą Nowinę, a wielkie osobistości ówczesnych czasów zabiegały o jego kierownictwo duchowe.
Ludwik Bertrand urodził się w hiszpańskiej Walencji, w czasach, gdy wielkie odkrycia geograficzne zmieniały oblicze świata, co pozwalało nowym ludom poznać Jezusa. Bycie misjonarzem stało się jego powołaniem, na co nie wyrażał zgody jego ojciec. Ludwik uciekł więc z domu, by wstąpić do Zakonu Dominikanów. Miał 19 lat, gdy złożył śluby zakonne. Dwa lata później przyjął święcenia kapłańskie. Został mistrzem nowicjatu. Po usilnych staraniach 14 lutego 1562 r. wyruszył na misje do Ameryki Południowej.
W Nowym Świecie przemierzał setki kilometrów pieszo, by dotrzeć do indiańskich osad. Przychodził do tubylców nie tylko z Ewangelią, bronił ich też przed uciskiem i nadużyciami ze strony hiszpańskich konkwistadorów. Jego postawa i nadzwyczajne umiejętności kaznodziejskie sprawiły, że Indianie chętnie przyjmowali chrzest. Praca misjonarza w tamtych warunkach była trudna, nadwyrężyła siły Ludwika do tego stopnia, że po siedmiu latach nie był już w stanie przemierzać amerykańskiego kontynentu i powrócił do Walencji. Jego mądrość i głęboką duchowość doceniali wierni. O jego kierownictwo duchowe zabiegały wielkie osobistości, m.in. św. Teresa z Ávili. Święty Ludwik zmarł w rodzinnej Walencji w 1581 r. Jego współbracia oraz wierni, dla których był duchową opoką, odczuwali wielki żal z tego powodu.
Św. Ludwik Bertrand, prezbiter ur. 1 stycznia 1526 r. zm. 9 października 1581 r.
Bogdan Mandić urodził się w miejscowości Herceg Novi (Castelnuovo) w Dalmacji (obecnie Czarnogóra, nieopodal granicy z Chorwacją) w ubogiej rodzinie Piotra i Karoliny z domu Zarević. Żył w podobnym czasie, co święty z San Giovanni Rotondo i podobnie jak on miał charyzmat rozpoznawania dusz. W 1884 r. wstąpił do kapucynów i przyjął imię Leopold, a 4 lata później złożył śluby wieczyste. 20 września 1890 r. w Wenecji został wyświęcony na kapłana. Jego misją stał się konfesjonał. Posługę tę czynił w sposób niezwykły. Przebywając w ciasnej celi zakonnej, po kilkanaście godzin dziennie był do dyspozycji wiernych. Swoje cierpienia ofiarowywał za penitentów. W 1906 r. został skierowany do pracy w Klasztorze Świętego Krzyża w Padwie. W czasie I wojny światowej trafił do więzienia, bo nie chciał się wyrzec chorwackiego obywatelstwa. Przez całe życie zmagał się ze słabościami i z chorobami. Zmarł w Padwie z powodu nowotworu.
„Moralnie trzeba być gotowym i do takiego scenariusza. Nie chcę tu rzucać wielkimi słowami, ale wydaje mi się, że jestem gotów, jeżeli władze uznają, że trzeba tę historie raz jeszcze powtórzyć, to jestem gotów ją raz jeszcze powtórzyć. Trzeba być sobą” - powiedział Andrzej Poczobut pytany, czy po powrocie na Białoruś nie boi się ponownego uwięzienia. Białoruski dziennikarz, działacz opozycyjny polskiej mniejszości i więzień polityczny w rozmowie z KAI mówi m.in. o pobycie w Polsce, o tym jak wielkie wrażenie wywarło na nim spotkanie z papieżem Leonem XIV, a także o swoim stanie zdrowia i kondycji psychicznej.
Waldemar Piasecki (KAI): Po nieco ponad czterech miesiącach od uwolnienia i przybyciu do Polski wracasz na Białoruś. Zadam Ci w związku z tym dwa pytania. Pierwsze brzmi: PO CO?
W święto Narodzenia NMP na placu za kościołem Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym odbyło się poświęcenie kapliczki NMP Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jest to wotum wdzięczności duchowieństwa i wiernych dekanatu dolnobrzeskiego.
Kapliczka wpisuje się w akcję 150 kapliczek na 150 lat objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie [8 września 1877 - 8 września 2027]. - Matka Boża ukazała się dwóm dziewczynkom Justynie i Barbarze, które przygotowywały się do I Komunii świętej. Pochodziły z biednych, ale bardzo pobożnych rodzin. Justyna wracała z mamą z egzaminu przed I Komunią świętą i Matka Boża ukazała się jej na klonie przed świątynią. Trzy dni później Barbarze, podczas różańca. I wspomina, że widziała Matkę Bożą na tronie, z berłem w ręku i koronie, a na kolanach trzymała Dziecię Jezus i mówiła, że jest NMP Niepokalaną. I Maryja prosiła, aby nieustannie modlić się na różańcu. Był to czas zaborów, prześladowania patriotów oraz Kościoła. - Inicjatywa powstania tej kapliczki dojrzewała we mnie dosyć długo. Podzieliłem się nią z księżmi dekanatu i zaproponowałem, byśmy przygotowali wspólne wotum – opowiada ks. Jacek Włostowski, dziekan dekanatu Brzeg Dolny i proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym, dodając: - Było to dla mnie ważne, ponieważ mamy tu do czynienia z dwoma ważnymi dla mnie wartościami: wiara i patriotyzm. Objawienia w Gietrzwałdzie są przecież jedynymi objawieniami maryjnymi na ziemiach polskich uznanymi przez Kościół, w czasie których Maryja zwróciła się do dzieci po polsku.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.