Reklama

W wolnej chwili

Wyprawa do raju

Niemal każda droga w Ziemi Świętej prowadzi do miejsc obecnych na kartach Biblii, a nie zawsze dostępnych dla pielgrzymów. Odkrywamy je razem, przemierzając ziemię Jezusa krok po kroku.

Niedziela Ogólnopolska 46/2025, str. 28-29

[ TEMATY ]

Ziemia Święta

ks. Krzysztof P. Kowalik

Sadzawki Salomona w Artas

Sadzawki Salomona w Artas

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W naszych wędrówkach po Ziemi Świętej pozostańmy jeszcze w okolicy Betlejem. Miejsce, na które skierujemy naszą uwagę, to Artas (Irias), czyli wioska znajdująca się na południowy zachód od Betlejem. Odległość mierzona w linii prostej od obu miejsc liczy ok. 2,4 km. Współcześnie mieszka tu ok. 5745 osób.

Rajski ogród

Nazwa „Artas” oznacza ogród i jest tożsama ze słowem „raj” – z miejscem, które dla trzech wielkich religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu jest w przyszłym świecie przeznaczone dla ludzi sprawiedliwych. Nie zdziwi takie określenie owego miejsca tego, kto do niego dotrze. Ujrzy bowiem niezwykłe zróżnicowanie krajobrazów, roślin i żyjących tu zwierząt, a nade wszystko największy skarb – źródła wody. To im wioska zawdzięcza swe istnienie i bogactwo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Najstarsze wspomnienie o Artas zawdzięczamy Nasirowi Khusrawowi, żyjącemu w latach 1004-88. Był to urodzony w Persji muzułmański filozof, teolog i podróżnik. W swych zapiskach wspominał o czterech wioskach leżących w pobliżu Jerozolimy, na południe od tego miasta. Mówił o ich pięknym położeniu. Wspominał o źródłach wody, ogrodach, licznych sadach; zaznaczał, że dzięki nim Artas jest określane słowem „Fardis”, oznaczającym raj. Do tego miejsca dotarli również krzyżowcy i choć zlatynizowali jego nazwę na Artasium, to nie zmieniła ona swego znaczenia. W 1227 r. papież Grzegorz IX potwierdził akt nadania wioski wspólnocie Kościoła w Betlejem. Niestety, budowle wzniesione w epoce krzyżowców nie przetrwały burzliwych czasów, a ich resztki ostatecznie zostały zniszczone w XIX wieku.

W 1517 r. wioska znalazła się pod zarządem Imperium Otomańskiego. Od tego momentu świat muzułmański nadawał jej zasadniczy kształt. O jej wielkości świadczą dokumenty podatkowe, w których wspomina się o trzydziestu dwóch gospodarstwach znajdujących się w tym miejscu. Ponadto jest w nich zaznaczone, że pobierany tu podatek przeznaczano na cele dobroczynne. Zdawałoby się, że Artas, położone nieco na uboczu głównego nurtu życia i niewadzące nikomu, cieszyło się spokojem. Tak, niestety, nie było. W wiekach XVII i XVIII wioska była dwukrotnie niszczona. Jej mieszkańcy jednak powracali i wytrwale odbudowywali swoje posiadłości. Nie było to łatwe, skoro amerykańscy badacze i podróżnicy – Edward Robinson, któremu zawdzięczamy zidentyfikowanie niektórych miejsc i zabytków związanych z Biblią, oraz towarzyszący mu protestancki misjonarz Eli Smith – w XIX wieku zaznaczyli, że wiele domów w Artas ciągle pozostawało w stanie ruiny. Wspominali też o pozostałościach związanych ze starożytnością. Robinson odkrył fundamenty kwadratowej wieży, powyżej których znajdowała się fontanna nawadniająca okoliczne ogrody.

Sadzawki Salomona?

Reklama

Wspomniana fontanna świadczy o zasadniczym zajęciu mieszkańców Artas, którzy sprawowali pieczę nad sadzawkami przeznaczonymi do gromadzenia zapasów wody. Ich budowę przypisywano Salomonowi. Stąd do dziś są nazywane Sadzawkami Salomona. Ich podstawowym zadaniem było dostarczanie wody dla Jerozolimy, głównie na potrzeby świątyni. W dalszej kolejności zaopatrywano w wodę z tych zbiorników pobliskie Betlejem oraz znany nam Herodion.

Tradycja mówiąca o tym, że sadzawki te zostały zbudowane przez Salomona, przysporzyła sporego kłopotu mieszkańcom wioski, którzy w 1831 r. odmówili płacenia danin Ibrahimowi Paszy, powołując się na przywilej, który miał im dać król Salomon – a mianowicie zwolnienie z obowiązku płacenia danin. Jak można się domyślać, Ibrahim Pasza, egipski władca, nie przejął się opowieścią o życzliwości Salomona wobec mieszkańców Artas. Pewnie nie zastanawiał się nawet, czy taki dokument mógł kiedykolwiek być wydany. Potrzebował pieniędzy na modernizację armii i prowadzone kampanie wojenne. Wobec odmowy wpłaty daniny użył brutalnego argumentu: zburzył wioskę. W sporze jej mieszkańcy osiągnęli tyle, że po raz kolejny musieli odbudowywać swe domostwa.

Reklama

Zatrzymajmy się zatem w drodze ku centrum Artas, przy wspomnianych sadzawkach. To trzy duże zbiorniki kute w skale. Określane są jako górny, środkowy i dolny. Ich rozmiary przemawiają do wyobraźni. Długość najmniejszego to 118 m, a największego – 179 m, szerokość odpowiednio – 64 m i 70 m, a głębokość – 8 m i 15 m. Są więc dość pojemne i zdecydowanie za duże na potrzeby okolicznej wioski. Skąd Salomon jako ich budowniczy? Z jego osobą sadzawki powiązał Józef Flawiusz. To, co napisał o nich w swym dziele zatytułowanym Dawne dzieje Izraela, wydaje się raczej legendą, niemniej jednak niektórzy, dostrzegając wypoczynkowe walory tego miejsca, uważają, że wcale nie jest niemożliwe, by dawni władcy Jerozolimy, od Salomona poczynając, nie mogli korzystać z jego uroków.

Okiem nauki

Nieco inaczej sprawę oceniają archeolodzy. Oni odkryli pozostałość akweduktu z czasów rzymskich, a ściślej – budowli, która mogła zostać wzniesiona ok. II wieku przed Chr. I najprawdopodobniej w tym czasie zbudowano te sadzawki. Wiadomo, że akwedukt istniał w okresie panowania Heroda Wielkiego. Służył do doprowadzania wody z sadzawek do Jerozolimy. Na tym nie koniec. Po klęsce drugiego powstania żydowskiego oraz zburzeniu i przebudowaniu Jerozolimy w 135 r., na polecenie cesarza Hadriana rzymscy inżynierowie X legionu w 195 r. zaprojektowali i zbudowali drugi akwedukt doprowadzający wodę do Górnego Miasta, dzielnicy Aelia Capitolina, jak wtedy zwano Jerozolimę. Pozostałością po tej budowli jest fragment kamiennej rury odnaleziony ok. 400 m na południe od grobu Racheli.

Zapotrzebowanie na wodę w czasach Heroda Wielkiego musiało być znaczne, skoro zdecydowano się wtedy na wybudowanie akweduktu, a raczej kanału wydrążonego w skale, by doprowadzać wodę z południa wzniesień. Aby zapobiec jej parowaniu, ów kanał przykryto w całości kamieniami. Drugi taki kanał zbudowali Rzymianie. Dzięki temu te trzy zbiorniki gromadziły i zatrzymywały wodę pochodzącą z opadów deszczowych oraz ze źródeł znajdujących się w tutejszej dolinie.

Tak jest do dziś. Jeszcze do lat 40. XX wieku czerpano stąd wodę dla Jerozolimy, o czym świadczą pozostałości przepompowni zbudowanej przez Brytyjczyków przy środkowym basenie. Tym razem już nie akwedukt, ale rurociąg dostarczał ją do Starego Miasta. Dziś ta przepompownia jest nieczynna. Nieco niżej natomiast zbudowano inną, doprowadzającą wodę do Betlejem. Obecnie górna sadzawka służy za kąpielisko. W jej pobliżu znajdują się ruiny niewielkiej twierdzy tureckiej, która miała chronić sadzawki i służyła żołnierzom za koszary, a podróżnym – jako karawanseraj. Dziś znajduje się tu muzeum prezentujące eksponaty związane z historią i etnografią Palestyny. Pozostałe dwie sadzawki wyglądają na nieco opuszczone. Mocno ucierpiały z racji niekontrolowanego poboru wody przez okoliczne zakłady w drugiej połowie XX wieku. Nadzieje budzą prace renowacyjne podjęte w 2017 r.

2025-11-10 13:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Krajewski z misją pokoju w Ziemi Świętej

[ TEMATY ]

Ziemia Święta

kard. Krajewski

Monika Książek

Betlejem

Betlejem

Na prośbę Papieża Franciszka kard. Konrad Krajewski udał się do Ziemi Świętej, gdzie wraz z lokalnym Kościołem będzie przeżywał Boże Narodzenie. Misja papieskiego jałmużnika ma na celu modlitwę o pokój oraz wsparcie ludzi cierpiących z powodu kolejnej wojny wykrwawiającej ojczyznę Jezusa. Przed rokiem kard. Krajewski spędził święta z uchodźcami i wolontariuszami na Ukrainie, okazując w ten sposób bliskość Ojca Świętego z cierpiącym narodem.

Dykasteria ds. Posługi Miłosierdzia podkreśla w specjalnym komunikacie, że misja kard. Krajewskiego w Ziemi Świętej jest konkretnym znakiem uczestnictwa Ojca Świętego w cierpieniu tych wszystkich, którzy doświadczają na sobie skutków trwających wojen. Przypomniano, że Papież Franciszek cierpi z powodu „trzeciej wojny światowej w kawałkach”, codziennie modli się o pokój i wzywa do zakończenia konfliktów, które zakrwawiają ziemie na udręczonej Ukrainie, w Syrii, w wielu krajach Afryki, a teraz także w Izraelu i Palestynie. W komunikacie podkreślono, że pragnieniem Ojca Świętego jest, by podróży jego jałmużnika towarzyszyła modlitwa o dar pokoju na terenach, gdzie wciąż rozbrzmiewa szczęk broni.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Krzyż nie jest znakiem przegranej. Jest znakiem miłości, która poszła do końca. To na nim Chrystus oddał swoje życie za każdego człowieka. Dlatego 14 września Kościół zatrzymuje się przy tajemnicy Krzyża i przypomina, że to, co po ludzku wygląda na klęskę, w Chrystusie może stać się drogą do życia. Przez dziewięć dni chcemy przybliżać się do Krzyża nie tylko myślą, ale przede wszystkim własnym życiem. Każdego dnia zatrzymamy się przy innej tajemnicy: miłości, cierpieniu, przebaczeniu, nadziei, samotności, wierze, wspólnocie i zaufaniu.

Zacznijmy tę modlitwę 5 września, aby 14 września stanąć razem pod Krzyżem Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Papież udaje się do Francji. Co mówił jego poprzednik 18 lat temu w Paryżu?

2026-09-12 11:33

[ TEMATY ]

Francja

Paryż

wizyta

papież Benedykt XVI

Vatican Media

W Pałacu Elizejskim Benedykt XVI mówił m.in. o znaczeniu dobrze pojętej laickości

W Pałacu Elizejskim Benedykt XVI mówił m.in. o znaczeniu dobrze pojętej laickości

Za niespełna dwa tygodnie Leon XIV rozpocznie podróż do Francji. Poprzednia papieska wizyta nad Sekwaną miała miejsce dokładnie 18 lat temu, gdy z okazji 150-lecia objawień w Lourdes kraj odwiedził Benedykt XVI. Choć młodzi ludzie, którzy dziś czekają na Papieża nie mogą jej pamiętać, to zapoznanie się z nią może być dobrym wprowadzeniem w słuchanie słów Ojca Świętego. Bowiem jego poprzednik połączył szacunek do francuskiego dziedzictwa z doskonale sobie znanym nauczaniem św. Augustyna.

Gdy 12 września 2008 r. Benedykt XVI wyruszał z czterodniową wizytą do Paryża, media rozpisywały się o tym, że nad Sekwanę przybywa „papież – frankofil”. Z jednej bowiem strony od dziesięcioleci znane było jego zamiłowanie do francuskiej kultury i dzieł naukowych, z którymi zapoznawał się w oryginale, biegle posługując się językiem francuskim. Z drugiej zaś także i Francja nie szczędziła mu gestów sympatii, m.in. w 1992 r., gdy został włączony do prestiżowego grona Akademii Nauk Moralnych i Politycznych, czy w 1998 r., gdy w Ambasadzie Francji przy Stolicy Apostolskiej nadano mu tytuł Komandora Legii Honorowej. Przyjmując go przyszły papież wygłosił słynne przemówienie, w którym mówił, że od młodości „był zagorzałym wielbicielem łagodnej Francji” i wymieniał francuskich pisarzy, których lektura towarzyszyła mu od najmłodszych lat, jako antidotum na powojenną atmosferę w ojczyźnie. A także w 1999 r. gdy był jedynym teologiem katolickim w gronie 18 wybitnych intelektualistów, zaproszonych na paryską Sorbonę na konferencję poświęconą przyszłości świata, wchodzącego w 3. tysiąclecie i gdzie wygłosił odważny wykład o kryzysie chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Nie bez znaczenia był też fakt, że to właśnie on przewodniczył w 2004 r. uroczystościom 60. rocznicy lądowania aliantów w Normandii – notabene, wśród których był też tato obecnego Papieża.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję