Reklama

Głos z Torunia

Odwaga wiary

O odpowiedzi na Boże wezwanie i owocach tej decyzji z Marcinem Chojną rozmawia Ewa Melerska.

Niedziela toruńska 31/2026, str. II-III

[ TEMATY ]

Gostkowo

Piotr Litwic

Bóg uzdalnia nas do wielkich rzeczy

Bóg uzdalnia nas do wielkich rzeczy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewa Melerska: Żyć Eucharystią – co to dla Ciebie oznacza?

Marcin Chojna: To szukanie znaków działania Boga w życiu, zarówno w dobrych sytuacjach, jak i w tych złych. W życiu szukamy odpowiedzi na różne pytania, ale najważniejsze to odpowiedzieć sobie, w czym się przeglądasz, kto kształtuje twoje sumienie. Niektórzy przeglądają się w czyichś oczach, szukają tam akceptacji, inni potwierdzenia swojej wartości poszukują w pieniądzach, tytułach. Dla mnie Eucharystia jest pryzmatem, przez który patrzę na życie. Każdy ma prawo szukać, mylić się. Życie to nie teatr, nie ma powtórek, ale nawet jeśli zbłądzimy, ważne jest, żeby wracać na właściwe tory. Bo najlepszym źródłem do konfrontacji jest sam Jezus – Jego Słowa, cicha obecność.

Co sprawiło, że zapragnąłeś służyć Kościołowi i ludziom jako lektor, a potem jako akolita stały?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

To ciekawa historia, ponieważ nigdy nie byłem ministrantem ani nie działałem w żadnej wspólnocie. Kiedy wprowadziłem się do Turzna, które przynależy do Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gostkowie, byłem po prostu jednym z mieszkańców i nikogo tutaj nie znałem. Pewnego dnia poprzedni proboszcz ks. kan. Władysław Erdmański zaproponował mi formację na lektora. Wcześniej unikałem wystąpień publicznych, nie miałem śmiałości w kontaktach z ludźmi. Myślę, że tym księdzem kierował Duch Święty. Tego nie zaplanowałem. Było to dla mnie zaskoczenie. Miałem krótki czas do namysłu, ale odpowiedziałem pozytywnie na to zaproszenie. Miałem dużo myśli w głowie, wątpliwości, czy podołam, ale przecież Pan Jezus na Apostołów też nie wybierał ludzi idealnych.

Zawsze odbieram to jako transakcję wiązaną: Bóg mi coś proponuje, a kiedy odpowiadam na Jego zaproszenie, otrzymuję wiele łask i pomocy z Jego strony. To, że nie widzę w czymś sensu teraz, nie oznacza, że go tam nie ma, może trzeba chwilę poczekać. Cieszę się więc, że podjąłem właśnie taką decyzję.

Drugim krokiem była propozycja formacji na akolitę stałego i też zadawałem sobie pytania, czy to nie za dużo, czy nie spotkam się z odrzuceniem ze strony parafian i czy jestem na to gotowy. Zgodziłem się i wiem, że bycie akolitą zobowiązuje mnie do tego, żeby żyć dobrze i zostawiać świat trochę lepszym.

Jakie emocje są w tobie, kiedy zanosisz Pana Jezusa osobom chorym do ich domów?

Reklama

Jestem bardzo wdzięczny księdzu proboszczowi Pawłowi Borowskiemu za zaufanie, że kieruje nas z Komunią św. do chorych. Jest to dla mnie bardzo istotna część posługi. Zdaję sobie sprawę z tego, że jako osoba zdrowa mam duże możliwości: codziennie mogę zajrzeć do kościoła, uczestniczyć we Mszy św., iść na adorację, przyjmować Jezusa, a wiele osób nie może tego robić. Chorzy czekają na te spotkania. Staram się, oprócz posługi sakramentalnej, z każdym chwilę porozmawiać, posłuchać, co mają do opowiedzenia. Podziwiam, z jaką siłą i pogodą ducha radzą sobie ze swoimi słabościami, ułomnościami, jak podchodzą do swoich chorób, zgadzają się na nie i zachowują pogodę ducha. Każdy z nas pewnie będzie w podobnym momencie życia, a oni pokazują mi, jak przez to przechodzić. Na koniec dnia pojawia się pytanie, kto zyskał więcej z takiego spotkania, oni czy ja.

Bycie akolitą to odpowiedzialność za Kościół.

Tak naprawdę wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni. Nie tylko za mury czy budynki, ale przede wszystkim za liturgię i za to, by nasza wiara trwała i żyła. W naszej parafii wyraźnie widać to zaangażowanie. Wiele wspólnot, grup oraz indywidualnych osób z gotowością włącza się w codzienne życie Kościoła i bierze za niego współodpowiedzialność. Czasem spotykamy się z krytyką ze strony tych, którzy patrzą na nas z dystansem. Ale to jak z witrażem – oglądany z zewnątrz wydaje się szary i ponury. Dopiero gdy wejdzie się do środka budynku, widać jego prawdziwe piękno i bogactwo kolorów.

Czy posługa akolity zmieniła Twoje spojrzenie na Eucharystię?

Myślę, że bagaż życiowych doświadczeń i do tego pełniona posługa pozwalają mi spojrzeć na Eucharystię głębiej. Wypełnia mnie wdzięczność za wszystko, co mnie spotyka, za pokonanie słabości, otwarcie się na nowe zadania. Myślę, że nigdy sam bym nie zasłużył na to, żeby być tak blisko ołtarza. Mam dzięki temu w sobie spokój i zaufanie, które podpowiadają mi, że Bóg obdarzył mnie wielką łaską i zawsze jest przy mnie.

Jesteś osobą publiczną, udzielasz się na wielu płaszczyznach i w różnych środowiskach. Czy wiara Ci w tym pomaga, czy sprawia trudności?

Reklama

Często rozmawiamy dziś o wolności, ale bywa ona pozorna. Jak mówił bohater „Tanga” Sławomira Mrożka, w świecie, w którym wszystko wolno, tak naprawdę nie wiadomo, co warto. Myślę, że Kościół i nasza wiara się zmieniają. Wiele się mówi o odejściach od wiary, ale można zauważyć, że ludzie powracają i to nie z przymusu, nie z tradycji, ale z własnego wyboru, zmienia się jakość relacji z Jezusem. Oprócz bycia akolitą jestem radnym w gminie Łysomice. Codziennie rano, jadąc do pracy, słucham rozważań Słowa Bożego na dany dzień. Pełnienie moich obowiązków daje mi okazję do wielu poruszających spotkań z ludźmi, także w miejscach zmagania, gdzie z ludzkiego punktu widzenia trudno o optymizm. Widzę tam często niesamowitą rzecz: ogromną radość, wzajemne życzenia spokoju i autentyczną nadzieję. To dla mnie dowód, że światło Ewangelii i ludzka życzliwość potrafią dotrzeć naprawdę wszędzie. Wiara jest ważną częścią mojego życia i nie wyobrażam sobie, żeby miała mi przeszkadzać. Staram się być spójnym człowiekiem, nie zakładać masek w zależności od sprawowanej funkcji. Najważniejsza jest wierność sobie, swoim zasadom i wartościom. Jako ludzie Kościoła patrzymy na życie przez pryzmat Ewangelii, pamiętając, że bycie blisko Boga wymaga także bycia blisko człowieka i aktywnego uczestnictwa w życiu współczesnego świata.

Bycie świadkiem Ewangelii w podzielonym świecie nie jest łatwe.

Można ludziom pokazywać Boga, nic o Nim nie mówiąc. Przez naszą postawę, krótką rozmowę, uśmiech, pozytywne nastawienie, On sam przemówi do drugiego człowieka.

W Kościele jest miejsce dla każdego i kiedy pojawiają się trudności, wątpliwości, nie trzeba z niego odchodzić. Są wspólnoty dla ludzi rozwiedzionych, z problemami alkoholowymi, dla poszukujących swojej drogi, możliwości jest naprawdę bardzo dużo, tylko trzeba chcieć. Kiedy ktoś szuka Boga, to zawsze Go znajdzie.

Jeśli narzekamy na Kościół, warto najpierw zapytać samych siebie, jak wygląda nasza wiara, czym się karmimy i jakie świadectwo dajemy innym. Biskup Jan Chrapek zostawił nam zadanie: „Iść przez życie tak, by ślady naszych stóp przetrwały nas”. Staram się tymi słowami kierować.

2026-07-29 12:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stwórzmy coś pięknego

Niedziela toruńska 37/2024, str. V

[ TEMATY ]

Gostkowo

Piotr Litwic

Przez Gostkowo przeszli mieszkańcy z wieńcami dożynkowymi

Przez Gostkowo przeszli mieszkańcy z wieńcami dożynkowymi

Dziękczynienie za plony powoli staje się tradycją w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gostkowie. Od trzech lat w ostatnią niedzielę sierpnia spotykamy się, by dziękować.

Po pierwsze – dziękujemy Stwórcy za tegoroczne zbiory i pomyślną pogodę na czas wykonywania prac na roli, a po drugie – rolnikom za ich trud i ciężką pracę. Świętowanie rozpoczęliśmy Eucharystią w kościele parafialnym, by później w towarzystwie Gminnej Orkiestry Dętej z Czernikowa przejść na plac przy remizie strażackiej i rozpocząć wspólne świętowanie. Jak przystało na tradycyjne dożynki, byli starostowie dożynek, przekazanie chleba dożynkowego włodarzom gminy i proboszczowi parafii, którzy potem podzielili go wśród wszystkich zgromadzonych.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: Stanisława Leszczyńska rozświetliła kościół Wniebowzięcia NMP

Po raz pierwszy w historii Light Move Festival jedną z festiwalowych przestrzeni stał się kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Łodzi. Pierwszy wieczór wydarzenia rozpoczęła Eucharystia w intencji rychłej beatyfikacji Służebnicy Bożej Stanisławy Leszczyńskiej. Kilkadziesiąt minut później jej postać pojawiła się na rozświetlonej fasadzie świątyni.

XVI edycja Light Move Festival odbywa się pod hasłem „Marzenia” (Dreams). Festiwal wykorzystuje światło, muzykę i nowoczesne technologie, aby na nowo pokazywać przestrzeń miasta i jego architekturę. W tym roku po raz pierwszy na festiwalowej mapie znalazł się kościół przy pl. Kościelnym, najstarsza łódzka parafia i miejsce szczególnie związane ze Stanisławą Leszczyńską. W krypcie świątyni spoczywają doczesne szczątki Służebnicy Bożej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję