Reklama

Obchody Święta Niepodległości w Skomlinie

2018-11-05 13:59

Zofia Białas

Zofia Białas

Skomlin, miejscowość w powiecie wieluńskim, tak jak cała Polska odzyskał swoją niepodległość w 1918 roku. Wielu Skomlinian walczyło też o jej utrzymanie. Skomlinianie byli obecni w walkach na Śląsku i w Powstaniu Wielkopolskim. Dwaj powstańcy, szeregowy Karol Zemła i szeregowy Piotr Garbocik, którzy zginęli na granicy w 1919 roku, spoczywają na skomlińskim cmentarzu.

Na ich grobie Urząd Gminy ufundował w 1998 roku nowe tablice. Wielkie zasługi w odbudowie niepodległego państwa polskiego położył Ignacy Bąkowski, właściciel Skomlina, stąd Skomlinianom bliskie były i są obchody Święta Niepodległości, szczególnie w tym roku, kiedy świętujemy 100. rocznicę jej odzyskania.

Zofia Białas

Tegoroczne, jubileuszowe obchody zorganizowane zostały przez wójta Gminy Skomlin i Gminny Ośrodek Kultury i Sportu w Skomlinie. Uroczystości jubileuszowe rozpoczęły się Ogniskiem Patriotyzmu w sobotę 3 listopada. W tym dniu, na placu przy plebanii, zgromadzili się ci, którym bliskie są sprawy narodowe i polska pieśń patriotyczna. By wspólnie śpiewać, organizatorzy zadbali o stronę muzyczną (Stanisław Żuraw) i okolicznościowe śpiewniki z tekstami piosenek żołnierskich i patriotycznych (Aleksandra Dybka).

Kolejna i najważniejsza część obchodów jubileuszowych odbyła się w niedzielę 4 listopada. Świętowanie rozpoczęło się zbiórką pocztów sztandarowych przy Urzędzie Gminy i przemarszem na miejscowy cmentarz, gdzie orkiestra strażacka odegrała „Rotę” i złożone zostały wiązanki biało – czerwonych kwiatów. Z cmentarza uroczystości przeniosły się do kościoła parafialnego p.w. św. Filipa i Jakuba, gdzie została odprawiona Eucharystia w intencji Ojczyzny. Mszę św. odprawił pochodzący ze Skomlina ks. Andrzej Olejnik przy współudziale pochodzącego ze Skomlina diakona Michała Pazery.

Reklama

W homilii ks. Andrzej Olejnik zwrócił uwagę obecnych na trzy podstawowe wartości, które powinny być bliskie sercu Polaków. Wartości te to Bóg, Honor, Ojczyzna. Słowa wypisane po raz pierwszy na sztandarach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w 1943 roku pokazują gradację wartości, którymi powinien kierować się w życiu społecznym prawdziwy Polak i patriota. Kończąc Eucharystię, powiedział: mamy bliskie sercu dwa kolory – kolory biały i czerwony, kolory naszej flagi narodowej - życzę wszystkim, by te kolory przemówiły - kolor biały czystymi intencjami wobec ojczyzny, kolor czerwony podejmowanym trudem dla jej rozwoju i dla rozwoju naszej Małej Ojczyzny.

Kolejna część świętowania przeniosła się do sali OSP Skomlin gdzie po okolicznościowych wystąpieniach wójta Grzegorza Marasa i wicestarosty Marka Kielera, przypominających historię odzyskania niepodległości, odbył się koncert patriotyczny zatytułowany „Ojczyzna miłością wskrzeszona”. Pomysł koncertu, mówiła p. Anna Olejnik – Strózik zrodził się 1 marca podczas Eucharystii odprawianej w intencji Żołnierzy Wyklętych. Wtedy, dwie obdarzone pięknymi głosami Skomlinianki, Katarzyna Wyrębak i Aleksandra Dybka, zaśpiewały piosenki Biały krzyż, Taki kraj, Ojczyzno ma, Miejcie nadzieję. Zaśpiewane pieśni wzruszyły wiernych. Już wtedy wiedzieliśmy, że musi się odbyć koncert patriotyczny dla uczczenia 100. rocznicy odzyskania Niepodległości. Trzeba było tylko napisać scenariusz i zaangażować ludzi chętnych do działania. Koncert miał być koncertem wielopokoleniowym.

W organizację koncertu włączyli się: Rafał Dybka (oświetlenie, nagłośnienie, gitara), Antoni Dybka (keyboard), Katarzyna Wyrębak, Aleksandra Dybka (śpiew), gościnnie Jagoda Majtyka (śpiew, skrzypce), Paulina Jarząb (śpiew), grupa taneczna dzieci z Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Skomlinie pod kierunkiem Mariusza Mierzwy (tańce polskie), zespół „Skomliniacy” pod kierunkiem Jadwigi Olejnik (wiązanka pieśni patriotycznych), Łukasz Dybka, Maryla Spodzieja (konferansjerka).

W koncercie zaprezentowali się soliści, duety, tria, młodzi tancerze z tańcami polskimi i zespół „Skomliniacy” z wiązanką pieśni patriotycznych. Świętowanie zakończyło wspólne biesiadowanie z pieśnią patriotyczną.

Tagi:
Niepodległość niepodległość

Reklama

Podlaskie ścieżki do niepodległości

2019-01-23 11:50

Dariusz Łuczak
Edycja podlaska 4/2019, str. VI

Krzysztof Łuczak
Rodzina Juliana Kupcewicza przy pomniku w Narwi, 11 listopada 2018 r.

Minęła 100. rocznica odzyskania przez Państwo Polskie niepodległości. Centralne, a także często regionalne obchody tego święta skupiły naszą uwagę na znanych postaciach czy też miejscach bitew. Przy tej okazji, w wielu miejscach odsłoniono okolicznościowe tablice oddające hołd bohaterom. Polskie, w tym podlaskie drogi do niepodległości, mają także swoich bohaterów zapomnianych do tego czasu – zwykłych żołnierzy czy też urzędników sprawujących lokalnie władzę w imieniu Państwa Polskiego. Wszyscy oni oddali życie bądź zdrowie za Niepodległą. W czasach komuny zacierano lub fałszowano ich życiorysy. Historię kilku z nich przedstawiam poniżej.

Starszy strzelec Julian Kupcewicz

St. strzelec Julian Kupcewicz, syn Jana i Antoniny z Żardeckich, urodził się w 1898 r. na Wileńszczyźnie. Mając 17 lat wstąpił do carskiego wojska. Po zakończeniu I wojny zasilił szeregi powołanego 20 grudnia 1918 r. 85. Pułku Strzelców Wileńskich. Jego pułk walczył w czasie wojny z bolszewikami w latach 1919-20, wchodząc w skład 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej. Po 20 lipca 1920 r. pułk toczył bardzo ciężkie boje z bolszewikami nad Niemnem i Szczarą. W okolicach miejscowości Roś Julian Kupcewicz został ciężko ranny. Idąc w kierunku Warszawy, 25 lipca pułk dotarł w okolice miasta Narew. W wyniku odniesionych ran tam właśnie zmarł nasz bohater. Następnego dnia został pochowany przy narewskiej świątyni.

W okresie międzywojennym jego grób stał się miejscem okolicznościowych, patriotycznych spotkań. Po II wojnie na grobie Juliana Kupcewicza pojawiła się betonowa tablica ze zmienionymi danymi poległego. Była to próba zatarcia prawdy o pochowanym tu polskim żołnierzu, który stracił życie w obronie ojczyzny w 1920 r.

W 2018 r. dzięki staraniom narewskiego proboszcza ks. prał. Zbigniewa Niemyjskiego i piszącego historię parafii Narew ks. prał. Zbigniewa Rostkowskiego przywrócono pamięć i prawdę o st. strzelcu Julianie Kupcewiczu. Białostocki oddział IPN sfinansował budowę pomnika wojennego. 15 sierpnia 2018 r. odbyła się uroczystość jego odsłonięcia i poświęcenia.

Na uroczystość 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości 11 listopada 2018 r. przyjechała z Wilna do Narwi jedenastoosobowa rodzina Juliana Kupcewicza. Do tego czasu byli przekonani, że ich kuzyn zginął w okresie I wojny światowej i został pochowany w anonimowej mogile. Rodzinę bohatera odnalazł na Litwie prof. Sławomir Presnarowicz.

Kapral Kazimierz Jarosławski

Kpr. Kazimierz Jarosławski urodził się w 1903 r. we wsi Borsuki k. Zabłudowa. W końcu 1918 r. wstąpił do 77. Pułku Piechoty – Kowieńskiego Pułku Strzelców. W czasie wojny polsko-bolszewickiej Kowieński Pułk Strzelców brał udział w najcięższych walkach, poniósł bardzo duże straty. Zdobywał m.in. Łomżę i Stawiski. W trakcie działań wojennych w 1920 r. kpr. Kazimierz Jarosławski został ranny. W czerwcu 1921 r. przeniesiono go do 78. Pułku Piechoty – Pułku Strzelców Słuckich, gdzie służył do grudnia 1921 r. Był inwalidą wojennym. Za zasługi otrzymał koncesję na prowadzenie sklepu w Narwi. Dziś spoczywa wraz z żoną Marią na rzymskokatolickim cmentarzu w Narwi.

Dzięki staraniom obecnego narewskiego proboszcza oraz finansowemu wsparciu białostockiego oddziału IPN w grudniu 2018 r. został postawiony pomnik Kazimierza i Marii Jarosławskich. Jego wykonawcą, podobnie jak w przypadku st. strzelca Juliana Kupcewicza, jest Adam Korobkiewicz z Narwi.

Jan Mackiewicz

Jan Mackiewicz, Polak, katolik, w okresie I wojny światowej był sołtysem wsi Masiewo. W tamtym czasie miejscowość ta była wielonarodowa, jak wszystkie osady na terenie Puszczy Białowieskiej. Historia tych terenów była kształtowana specyficznym, wymieszanym kulturowym i religijnym pochodzeniem, ale też stosunkiem mieszkańców do Państwa Polskiego.

Jan Mackiewicz w czasie wojny polsko-bolszewickiej 8 sierpnia 1920 r. stracił życie w sposób okrutny. Sowieci ścięli mu głowę szablą. Nocą został pochowany przez rodzinę, bez obecności księdza, na pobliskim cmentarzu ewangelickim. Powodem jego tragicznej śmierci było zapewne rzetelne wykonywanie obowiązków sołtysa, przez co mógł narazić się niektórym mieszkańcom. W zemście donieśli na niego kozakom zdążającym na Warszawę.

W okresie międzywojennym córka Marta postawiła pomnik nagrobny. Do dziś widnieje na nim sugestywna inskrypcja: „Ś.†P. Jan Mackiewicz Masiewo I został zamordowany przez sowietów za dobrą wiarę ojczyźnie 8 sierpnia 1920 r. żył lat 54 prosi o Zdrowaś Maria”. Z obawy przed represjami, fragmenty inskrypcji (napisane kursywą) zostały skute przez wykonawcę pomnika po napaści wojsk radzieckich w 1939 r. Po wojnie, z inicjatywy wspomnianej córki, inskrypcja została odtworzona na drugiej stronie pomnika.

Cząstka historii

Opisane trzy życiorysy, to tylko cząstka odtworzonej w ostatnim czasie prawdy o podlaskich ścieżkach do niepodległości. Jest zapewne wiele innych, do tej pory nieznanych, porastających trawą na małych wiejskich cmentarzach. Warto zadbać o lokalne pomniki, które kształtują naszą świadomość i utrwalają historię. Na takim fundamencie można budować patriotyzm młodych pokoleń.

Minęła 156. rocznica wybuchu powstania styczniowego. W tym momencie warto przypomnieć, że na cmentarzu rzymskokatolickim w Hajnówce pochowany jest w rodzinnym grobowcu Izydor Kuźmicz (1840 – 1933).

W czasie powstania walczył pod dowództwem Walerego Wróblewskiego, m.in. na terenie Puszczy Białowieskiej. Po upadku powstania był więziony w Nowogródku.

22 stycznia 1933 r. jako jeden z kilkudziesięciu weteranów powstania został zaproszony na spotkanie w Belwederze przez marszałka Józefa Piłsudskiego.

Na cmentarzu parafialnym w Czeremsze jest pochowana Aleksandra Kamieńska, uczestniczka powstania styczniowego. Żyła 90 lat. Zmarła 15 listopada 1939 r.

Przy szkole podstawowej w Orzeszkowie k. Hajnówki znajduje się zbiorowa mogiła powstańców poległych w 1863.

Warto zapalić znicze na tych grobach. Ich życiorysy to także nasze drogi do niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sri Lanka: ataki na kościoły katolickie to kulminacja aktów przemocy wobec chrześcijan

2019-04-23 12:06

o. pj, tom (KAI) / Kolombo

Ataki terrorystyczne na trzy kościoły katolickie w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego w Sri Lance wpisują się na długą listę aktów przemocy w stosunku do mniejszości chrześcijańskiej - uważa Alan Keenan, który monitoruje sytuację mniejszości chrześcijańskiej wraz z organizacją "Crisis Group". Jego zdaniem nigdy jednak wcześniej nie były one aż tak brutalne i na tak dużą skalę.

AP Photo

W wyniku niedzielnej serii eksplozji w Sri Lance podczas Mszy św. w trzech kościołach oraz w kilku hotelach, w sumie w ośmiu miejscach w kraju zostało zabitych 310 osób i 500 rannych. Najwięcej ofiar było w kościele św. Antoniego w stołecznym Kolombo. Jak dotychczas lankijska policja aresztowała 40 podejrzanych.

Według najnowszego raportu sporządzonego przez amerykański Departament Stanu, od 2017 r. zanotowano na Sri Lance 97 aktów przemocy, których celem były przeważnie wspólnoty protestanckie. Zostały one udokumentowane szczegółowo przez "National Christian Evangelical Alliance of Sri Lanka". Według Keenana istnieje długa lista ataków na kościoły chrześcijańskie, które jednak nigdy nie miały takiej skali jak w tegoroczną Niedzielę Wielkanocną

Inny działacz na rzecz praw człowieka na Sri Lance, Rucki Fernando zauważył w wywiadzie dla francuskiej agencji prasowej AFP, że często zdarzało się, że mnisi buddyjscy oraz buddyjscy mieszkańcy wiosek zastraszali pastora lub przerywali chrześcijańskie modlitwy. "Rząd tego kraju niestety przymyka oczy na tego rodzaju akty przemocy w stosunku do mniejszości religijnych” - zaznaczył.

Według AFP władze przymykały także oczy na raport krajowego szefa policji Pujutha Jayasundara, który ostrzegał na 10 dni przed Wielkanocą przed spodziewanymi atakami na znane świątynie chrześcijańskie.

Buddyzm jest na Sri Lance religią większościową, wyznaje go ok. 70,2 proc. populacji należącej do większości syngaleskiej. Hindusi i muzułmanie stanowią odpowiednio 12,6 proc. i 9,7 proc. populacji. Z kolei katolicy stanowią około sześciu procent w liczącej ponad 20 milionów mieszkańców Sri Lance. Mająca 1,2 mln wyznawców wspólnota katolicka skupia się głównie wokół stołecznej archidiecezji Kolombo oraz w 11 dalszych diecezjach na terenie tego wyspiarskiego kraju. Mniej więcej połowa z nich żyje pośród większości syngaleskiej, a druga - wśród Tamilów stanowiących mniejszość społeczeństwa. Katolicy stanowią tylko 4 procent wśród 15 mln Syngalezów i ponad 15 procent wśród niemal 4 mln Tamilów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Jezus zastępuje prawo odwetu prawem miłości

2019-04-24 10:17

st (KAI) / Watykan

Jezus zastępuje prawo odwetu – odwzajemnię tobie to, co mi zrobiłeś - prawem miłości: oddaję tobie to, co Bóg mi uczynił! – przypomniał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Tematem jego katechezy były słowa Modlitwy Pańskiej: „jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6, 12). Słów papieża na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 15 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Na wstępie Franciszek przypomniał, że każdy z nas ludzi jest dłużnikiem wobec Boga. On nas miłuje nieskończenie bardziej, niż my Go kochamy. Ponadto w naszym życiu zawsze będzie coś takiego, z powodu czego powinniśmy prosić o przebaczenie Boga i bliźnich.

Ojciec Święty przypomniał, że Pan Jezus uczył nas, abyśmy łączyli prośbę do Boga o odpuszczenie naszych winy z przebaczeniem naszym winowajcom. „Znajdujemy tutaj ścisłe powiązanie między miłością wobec Boga a miłością bliźniego. Miłość przyzywa miłość, przebaczenie przyzywa przebaczenie” – podkreślił papież. Zaznaczył, że Pan Jezus wprowadza w relacje międzyludzkie siłę przebaczenia. „W życiu sprawiedliwość nie rozwiązuje wszystkiego. Zwłaszcza tam, gdzie trzeba położyć kres złu, ktoś musi kochać więcej niż musi, aby na nowo rozpocząć dzieje łaski. Zło zna swoje zemsty, a jeśli nie zostanie przerwane, grozi rozprzestrzenieniem się, dusząc cały świat” – przestrzegł Franciszek.

„Jezus zastępuje prawo odwetu – odwzajemnię tobie to, co mi zrobiłeś - prawem miłości: oddaję tobie to, co Bóg mi uczynił! Pomyślmy dzisiaj, w ten jakże piękny tydzień wielkanocny, czy jestem zdolny do przebaczenia. A jeśli nie jestem zdolny, to proszę Pana, by obdarzył mnie łaską przebaczenia, bo to jest łaska. Bóg daje każdemu chrześcijaninowi łaskę, by napisać historię dobra w życiu swoich braci, zwłaszcza tych, którzy uczynili coś przykrego i błędnego. Słowem, uściskiem, uśmiechem możemy przekazać innym to, co otrzymaliśmy najcenniejszego, a co jest tym czymś cennym, co otrzymaliśmy? – przebaczenie, zdolność do obdarzenia innych również przebaczeniem” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swojej katechezy.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj uzupełnimy katechezę na temat piątej prośby „Ojcze nasz”, zastanawiając się nad wyrażeniem „jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6, 12). Widzieliśmy, że cechą człowieka jest bycie dłużnikiem wobec Boga: od Niego wszystko otrzymaliśmy pod względem natury i łaski. Bóg nie tylko chciał naszego życia, ale je także umiłował. Kiedy składamy ręce, by się modlić, to nie ma doprawdy miejsca na zarozumiałość. W Kościele nie ma „ludzi, który stworzyli samych siebie”. Wszyscy jesteśmy dłużnikami wobec Boga i wielu osób, które podarowały nam pomyślne warunki do życia. Nasza tożsamość jest budowana począwszy od otrzymanego dobra, a pierwszym z nich jest życie.

Ten kto się modli, uczy się mówić „dziękuję” – wiele razy zapominamy dziękować, jesteśmy egoistami. Ten kto się modli, uczy się mówić „dziękuję” i prosi Boga, aby był dla niego, czy dla niej łaskawy. Niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, zawsze pozostaje wobec Boga ogromny dług, którego nigdy nie będziemy w stanie spłacić: On nas miłuje nieskończenie bardziej, niż my Go kochamy. Ponadto nieleżenie od tego, jak bardzo staramy się żyć zgodnie z nauczaniem chrześcijańskim, zawsze będzie coś takiego w naszym życiu, z powodu czego powinniśmy prosić o przebaczenie: pomyślmy o dniach spędzonych leniwie, o chwilach, kiedy nasze serce było ogarnięte urazą... i tak dalej Te doświadczenia, które nie są niestety rzadkie, sprawiają, że błagamy: „odpuść nam nasze winy”. Prosimy Boga o przebaczenie.

Jeśli się dobrze zastanowimy, to wezwanie mogłoby ograniczyć się tylko do tej pierwszej części i byłoby piękne. Tymczasem Jezus łączy je z drugim wyrażeniem, które tworzy pełną jedność z pierwszym. Relacja łaskawości wertykalnej ze strony Boga załamuje się i musi przełożyć się na nową relację, jaką przeżywamy z naszymi braćmi, relację horyzontalną. Dobry Bóg zaprasza nas, abyśmy wszyscy byli dobrzy. Dwie części wezwania wiążą się absolutnie koniecznym połączeniem: prosimy Pana, by odpuścił nam nasze winy, nasze grzechy, tak jak my przebaczamy naszym przyjaciołom, osobom wśród których żyjemy, sąsiadom, ludziom którzy nam uczynili coś niedobrego.

Każdy chrześcijanin wie, że jest dla niego przebaczenie grzechów. Wiemy, że Bóg przebacza wszystko i przebacza zawsze. Kiedy Jezus mówi swoim uczniom o obliczu Boga, nakreśla je za pomocą określeń czułego miłosierdzia. Mówi, że w niebie jest więcej radości z jednego grzesznika, który się nawraca, niż mnóstwa sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia (por. Łk 15, 7.10). Nic w Ewangeliach nie pozwala podejrzewać, aby Bóg nie przebaczał grzechów tym, którzy są dobrze usposobieni i proszą, aby zostali ponownie wzięci w ramiona.

Ale bardzo obfita łaska Boża jest zawsze wymagająca. Ten, kto wiele otrzymał musi się uczyć, aby wiele dawać, a nie zatrzymywać tylko dla siebie, to co otrzymaliśmy. Kto wiele otrzymał, musi się nauczyć, by wiele dawać. Nie przypadkiem, Ewangelia św. Mateusza, zaraz po przekazaniu nam tekstu „Ojcze nasz”, pośród siedmiu użytych wyrażeń skupia się na podkreśleniu właśnie tego, które dotyczy przebaczenia braterskiego: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mt 6,14-15). Ależ mocne są te słowa! Niekiedy słyszałem, jak ludzie mówią: „Nigdy tej osobie nie wybaczę! Nigdy nie wybaczę, tego co mi zrobili! Ale jeśli nie przebaczysz, Bóg ci nie wybaczy. Zamykasz drzwi. Pomyślmy czy potrafimy wybaczyć, czy też nie przebaczamy.

Kiedy byłem w innej diecezji, pewien kapłan powiedział mi przygnębieniu, że poszedł dać ostatnie namaszczenie pewnej starszej kobiecie, która była umierająca. Biedna kobieta nie mogła mówić. A kapłan jej zapytał: „Czy żałujesz za grzechy?”. Odpowiedziała tak; nie mogła ich wyznać się, ale powiedziała. Że żałuje - to wystarcza. A potem kapłan zapytał: „Czy przebaczasz innym?” A kobieta na łożu śmierci powiedziała: „nie”. Ksiądz był przygnębiony. Jeśli nie wybaczysz, Bóg ci nie wybaczy. Pomyślmy, obecni tutaj, czy przebaczamy, czy jesteśmy w stanie wybaczyć. „Ojcze, nie mogę tego zrobić, ponieważ ci ludzie uczynili mi tak wiele zła ...” - „Ale jeśli nie możesz tego uczynić, poproś Pana, aby dał ci siłę, aby to uczynić: Panie, pomóż mi przebaczyć”. Znajdujemy tutaj ścisłe powiązanie między miłością wobec Boga a miłością bliźniego. Miłość przyzywa miłość, przebaczenie przyzywa przebaczenie. Ponownie w Ewangelii św. Mateusza znajdujemy bardzo wyrazistą przypowieść poświęconą przebaczeniu braterskiemu (por. 18,21-35). Posłuchajmy jej.

Był pewien sługa, który miał wielki dług wobec swego króla: dziesięć tysięcy talentów! Nie wiem, ile by to było dzisiaj, ale z pewnością setki milionów. Suma niemożliwa do spłacenia. Ale zachodzi cud i ten sługa otrzymuje nie tyle przedłużenia spłaty, ile jej całkowite darowanie. Niespodziewany akt łaski! Ale właśnie ten sługa, zaraz potem zaczął znęcać się nad swoim bratem, który był mu winien sto denarów, sumę niewielką, i chociaż był to dług możliwy do spłacenia, nie przyjął wymówek ani błagań. Dlatego w końcu wezwał go jego pan i potępił. Bo jeśli nie usiłujesz przebaczyć, nie otrzymasz przebaczenia; jeśli nie starasz się kochać, nie będziesz też kochany.

Jezus wprowadza w relacje międzyludzkie siłę przebaczenia. W życiu sprawiedliwość nie rozwiązuje wszystkiego. Zwłaszcza tam, gdzie trzeba położyć kres złu, ktoś musi kochać więcej niż musi, aby na nowo rozpocząć dzieje łaski. Zło zna swoje zemsty, a jeśli nie zostanie przerwane, grozi rozprzestrzenieniem się, dusząc cały świat.

Jezus zastępuje prawo odwetu – odwzajemnię tobie to, co mi zrobiłeś - prawem miłości: oddaję tobie to, co Bóg mi uczynił!

Pomyślmy dzisiaj, w ten jakże piękny tydzień wielkanocny, czy jestem zdolny do przebaczenia. A jeśli nie jestem zdolny, to proszę Pana, by obdarzył mnie łaską przebaczenia, bo to jest łaska.

Bóg daje każdemu chrześcijaninowi łaskę, by napisać historię dobra w życiu swoich braci, zwłaszcza tych, którzy uczynili coś przykrego i błędnego. Słowem, uściskiem, uśmiechem możemy przekazać innym to, co otrzymaliśmy najcenniejszego, a co jest tym czymś cennym, co otrzymaliśmy? – przebaczenie, zdolność do obdarzenia innych również przebaczeniem. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem