Reklama

Wałbrzych: wystawa ze zbiorów Muzeum KUL na Zamku Książ

2019-02-27 14:23

ako / Wałbrzych / KAI

Julia A. Lewandowska

Wystawę „Kierunek sztuka. Zbiory Muzeum KUL na Zamku Książ” można oglądać do 7 kwietnia w Wałbrzychu.

Na ekspozycji prezentowanych jest blisko 150 dzieł. Łącznie ponad 90 obrazów barokowych i renesansowych, ale malarstwo polskie przełomu XIX i XX w. Na wystawie zaprezentowanych jest również prawie 40 obiektów rzemiosła artystycznego.

Wystawę można oglądać w salach wystawienniczych Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA w Zamku Książ. Wernisaż wystawy odbył się 15 lutego. Na co dzień obiekty stanowią część kolekcji Muzeum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, w której znajduje się ponad 2000 obiektów. W otwarciu ekspozycji uczestniczył ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński, rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a także bp Adam Bałabuch, biskup pomocniczny diecezji świdnickiej.

W dziedzinie malarstwa na wystawie zaprezentowane są obrazy malowane na desce, ale także na blasze miedzianej. Na ekspozycji prezentowane są dzieła polskich malarzy m.in. Jacka Malczewskiego, Włodzimierza Tetmajera i Jerzego Nowosielskiego.Wśród obiektów użytkowych można zobaczyć szklane i porcelanowe artefakty.

Reklama

- Myślę, że warto wspomnieć o tym, że na naszej wystawie mamy piękny szkic namalowany przez Jana Matejkę, również obrazy Malczewskich. Mamy także przepiękne malarstwo z XVI w. Czasami są to dzieła anonimowe, czyli mówi się, że jest to malarz flamandzki, ale nie podaje się nazwiska, bo się go po prostu nie zna. Są to rzeczy przepiękne godne uwagi, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie – mówiła w rozmowie z KAI Magdalena Woch, kierownik działu Turystyki i Kultury Zamku Książ w Wałbrzychu.

Jak dodała na wystawie można doszukać się również obiektów powiązanych z Dolnym Śląskiem. - Jeśli chodzi o dzieła malarskie nie mamy obrazu, który bezpośrednio nawiązywałby do Wałbrzycha, czy do Dolnego Śląska. Natomiast niewątpliwie takie nawiązanie znajdziemy w sali ze szkłem, ponieważ wszystkie piękne puchary, szklanice pochodzą z huty szkła Josephine w Szklarskiej Porębie. One były zamawiane na polecenie hrabiów Schaffgotschów, którzy zaprzyjaźnieni byli z Hochbergami – właścicielami Zamku Książ. To jest właśnie ten mocny akcent dolnośląski.

Zamek Książ znajduje się w Wałbrzychu na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego. Jest to trzeci co do wielkości zamek w Polsce. Jego początki sięgają końca XIII wieku. Zamek Książ jest udostępniony do zwiedzania. W październiku 2018 r. została otwarta "Podziemna Trasa Turystyczna" w tunelach drążonych podczas II wojny światowej.

Tagi:
wystawa Wałbrzych Zamek Książ

„Aniołowie” wałbrzyskiego hospicjum

2018-10-16 11:31

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 42/2018, str. IV

Statuetką „Anioł Hospicjum 2018” uhonorowany został ordynariusz diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec. Uroczyste przekazanie tego zaszczytnego wyróżnienia pierwszemu Biskupowi Świdnickiemu odbyło się 4 października w Zamku Książ i było częścią gali „Aniołów Hospicjum 2018” zorganizowanej w przepięknej, barokowej Sali Maksymiliana

Ryszard Wyszyński
Wyróżnieni statuetką „Anioł Hospicjum 2018”

Przyjaciół i darczyńców wałbrzyskiego hospicjum powitała uroczyście Renata Wierzbicka, prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej, Oddziału w Wałbrzychu sprawującego pieczę nad wałbrzyskim Hospicjum domowym i stacjonarnym im. św. Jana Pawła II przy ul. Krasińskiego. W wydarzeniu tym uczestniczyli dostojni goście: bp sufragan Adam Bałabuch – reprezentujący na uroczystości bp. Ignacego Deca, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP ks. dr Krzysztof Moszumański, proboszcz parafii św. Wojciecha BM ks. Stanisław Wójcik, poseł na Sejm RP Katarzyna Mrzygłocka, wicewojewoda dolnośląski Kamil Zieliński, przewodnicząca Rady Miejskiej Wałbrzycha Anna Maria Romańska, starosta powiatu wałbrzyskiego Jacek Cichura, burmistrz Szczawna-Zdroju Marek Fedoruk, burmistrz Głuszycy Roman Głód, wójt Starych Bogaczowic Mirosław Lech, prezes Zarządu Spółki „Zamek Książ” Anna Żabska. Oprawę artystyczną uroczystości przygotowali nauczyciele z Zespołu Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Wałbrzychu, którzy zagrali i śpiewali dla laureatów.

Przed rozdaniem statuetek prezes Renata Wierzbicka zaprosiła do wystąpienia na forum obecnych na gali pracowników i wolontariuszy hospicjum, by mogli ich wszyscy poznać, i pięknie im podziękowała za ich serce okazywane w każdym momencie swojej pracy chorym i cierpiącym, dostrzeganie wszystkiego, czego oni potrzebują, także ciągłego dzielenia się ludzką miłością z chorymi, mimo kruchości życia, jaką przychodzi im oglądać na co dzień. Ich wystąpieniu na forum towarzyszyła długa i zasłużona owacja.

Historię wałbrzyskiego hospicjum, obchodzącego w tym roku swoje 20-lecie, i opis dnia bieżącego przypomniał zebranym wiceprezes Zarządu wałbrzyskiego PTOP Marek Karolczak, posiłkując się danymi i licznymi zdjęciami obrazującymi bieżące działania realizowane w opiece nad podopiecznymi hospicjum. Warto przypomnieć, że w kwietniu 2007 r. placówka została poświęcona przez biskupa ordynariusza Ignacego Deca i zostało jej nadane imię papieża Jana Pawła II. Wzruszające wspomnienia z wakacji jednej z sierot, którymi też opiekuje się hospicjum, co jest dodatkową formą pomocy udzielanej przez tę placówkę, odczytała Wiktoria Wierzbicka. Po prezentacji działalności prowadzący uroczystość aktor Robert Delegiewicz zaprezentował okolicznościowy wiersz. W darze dla przyjaciół i darczyńców hospicjum było też przepiękne wykonanie arii operowej w interpretacji Karoliny Głodek, przy akompaniamencie fortepianowym Zofii Mazurkiewicz. Kulminacyjnym punktem uroczystości było wręczenie statuetek mieszkańcom regionu wspierającym Hospicjum stacjonarne im. papieża Jana Pawła II w Wałbrzychu swoją pracą i środkami pieniężnymi i talentami, których prezes Zarządu wałbrzyskiego PTOP określiła wielkimi przyjaciółmi hospicjum i jego „Aniołami”. Zostali oni uhonorowani statuetką „Anioła Hospicjum 2018” i dyplomem z podziękowaniem od Zarządu Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej Oddział Wałbrzych „Za pamiętanie o potrzebie istnienia placówek, takich jak nasze hospicjum, które dzięki innym stają się miejscem wytchnienia w chwilach choroby cierpienia i samotności i miejscem, które staje się zwierciadłem naszego człowieczeństwa i za wszystkie przejawy miłości – dziękujemy!”.

Osoby publiczne wyróżnione statuetką „Anioł Hospicjum 2018” to: biskup świdnicki Ignacy Dec, ks. Krzysztof Moszumański, ks. Stanisław Wójcik, poseł na Sejm RP Katarzyna Mrzygłocka, wicewojewoda dolnośląski Kamil Zieliński, Anna Żabska, prezes Zarządu Spółki „Zamek Książ”, starosta powiatu wałbrzyskiego Jacek Cichura, Roman Głód – burmistrz Głuszycy, Waldemar Kujawa – burmistrz Boguszowa-Gorc, Marek Fedoruk – burmistrz Szczawna-Zdroju Krzysztof Brenk – dyrektor Zespołu Szkół Muzycznych w Wałbrzychu, Mariusz Gawlik – prezes Sp. Wałbrzyskie Centrum Sportowo-Rekreacyjne Aqua Zdrój, Czesław Grzesiak – prezes Klubu Piłkarskiego Górnik Wałbrzych. Firmy wyróżnione „Aniołami”: Bajan Usługi Informatyczne – Janusz Malinowski, Szkoła Podstawowa Fundacji Clever – Ewa Piątek, TV Dami – Wioletta Rybczyńska, Piekarnia i Cukiernia Frąckowiak – Kajetan Kosiński, Centrum Pielęgnacyjno-Rehabilitacyjne – Jan Maculewicz, Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze „Victoria” – prezes Katarzyna Dawidowczyk, Laboratorium Dentystyczne Sieciech, Tomasz Augustyniak, Ronal Polska – Krzysztof Brosig, Spawmet – Roman Wierzchowski, Sporting – Sylwia Wojciech Chodaniewicz, TV Dariusz Domagała, Centrum Zieleni Ogrodnictwo Wojnowscy S.C. Wojnowski – Robert i Eugeniusz.

Przyznane „Anioły 2018” dla osób indywidualnych: Tomasz Dworzecki, Teresa Kasperowicz, Krystyna Kik, Mieczysław Maciejak, Justyna i Bogusław Popowicz, Wojciech Sury, Dorota Szmal, Mieczysława i Artur Torbus, Zygmunt Soroczyński, Maciej Badora. Statuetkę „Super Anioł 2018” – otrzymali: Roman Szełemej – prezydent Wałbrzycha, Krystyna i Mieczysław Świerczyńscy – cukiernictwo, Dorota Barańska – firma „Hotel Maria” i Mirosław Lech – wójt Starych Bogaczowic. Wręczanie statuetek przeplatały śpiew sopranistki i utwór fortepianowy – zagrany jednocześnie przez cztery pianistki na jednym instrumencie, co wywołało wielki aplauz. W imieniu wyróżnionych podziękowała Maria Romańska, a bp Adam Bałabuch, który przyjmował statuetkę „Anioła Hospicjum” w imieniu Biskupa Ordynariusza, dziękując za wyróżnienie, zapewnił o wdzięczności Kościoła, o stałej trosce duchowej nad tą placówką i modlitwie w intencjach chorych, jej pracowników i wolontariuszy oraz darczyńców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Komu (nie)zależy na Puszczy Białowieskiej?

2017-06-28 09:33

Sylwia Niedzieska
Niedziela Ogólnopolska 27/2017, str. 16-17

Do Internetu wyciekły ważne dokumenty, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, kto jest winny katastrofy ekologicznej w Puszczy Białowieskiej

Lasy Państwowe
W Puszczy Białowieskiej kornik rozmnożył się na tak ogromną skalę, że obecnie martwych jest ok. 800 tys. drzew

Obecnie Puszcza Białowieska wygląda jak leśne cmentarzysko, a gdy Ministerstwo Środowiska podejmuje próby „leczenia lasu”, od razu na karku ma tzw. ekologów. Ich taktykę działania obnażył były leśnik Artur Hampel. Opierając się na urzędowych danych, opisał, w jaki sposób doszło w puszczy do masowej epidemii kornika, a w efekcie do uśmiercenia 8 proc. drzewostanu.

Okazało się, że do 2007 r. miejscowi leśnicy bezproblemowo kontrolowali populację chrząszcza w swoich lasach przez wycinkę chorych drzew. Dopiero interwencja ekologów, których Artur Hampel nazywa „ekoterrorystami”, doprowadziła do obecnego dramatu.

Historia choroby

Choroba puszczy zaczęła się 10 lat temu, gdy w Rezerwacie Krajobrazowym im. Władysława Szafera znaleziono siedliska kornika na 29 świerkach. W związku z zagrożeniem zarażenia innych drzew należało wówczas dokonać wycinki sanitarnej. Niestety, wstrzymano ją na skutek protestów ekologów z podlaskiego oddziału Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. – Tak zwani ekolodzy zaczęli wówczas bronić kornika kosztem drzew. I dziś mamy tego skutki – komentuje sytuację Paweł Mucha, dyrektor ds. komunikacji Ministerstwa środowiska i jednocześnie rzecznik prasowy Ministerstwa środowiska.

Przez następne lata sytuacja ulegała pogorszeniu – wydawano kolejne odmowne decyzje uniemożliwiające leśnikom skuteczną walkę z tzw. gradacją, czyli rozprzestrzenianiem się pasożytniczych owadów. W konsekwencji kornik rozmnożył się na tak ogromną skalę, że obecnie martwych jest ponad 800 tys. drzew, a kolejne zarażane są każdego dnia. Minister środowiska prof. Jan Szyszko wielokrotnie mówił, że kornik z łatwością opanowuje drzewostany i w ciągu miesiąca potrafi zniszczyć drzewo, które rosło w puszczy kilkadziesiąt lat. – Z jednego chorego drzewa kornik zasiedla 30 nowych drzew. A w pułapki feromonowe łapie się po kilkanaście litrów kornika w ciągu jednego dnia – tłumaczy minister.

W 2007 r. cały świat był zafascynowany Puszczą Białowieską ze względu na przepiękne drzewostany o ogromnej zasobności. Wówczas pozyskanie drewna wynosiło 140 tys. m3 rocznie i było to drewno pochodzące z drzewostanów dojrzewających, czyli starych. Gdy zmniejszono pozyskanie drewna, trzy gatunki kornika, których populacji nikt nie kontrolował, namnożyły się, doprowadzając do destrukcji. W konsekwencji ucierpiały nie tylko świerki – zainfekowane przez owada zostały również wiekowe sosny, które bardzo trudno odnawiają się na obszarze puszczy w sposób naturalny. Doszło do gwałtownych zmian w ekosystemach leśnych, zniknęły siedliska oraz gatunki roślin i zwierząt, które zostały wyznaczone jako priorytetowe z punktu widzenia programu Natura 2000. – My jesteśmy prawnie odpowiedzialni za ich ochronę – tłumaczy prof. Szyszko.

Dziedzictwo UNESCO

Prof. Szyszko rozpoczął odtwarzanie bioróżnorodnych siedlisk dla tzw. gatunków priorytetowych na terenie Puszczy Białowieskiej. Aby przywrócić równowagę przyrodniczą, rozpoczęto usuwanie drzew uśmierconych na skutek epidemii kornika. Działania te spotkały się jednak ze sprzeciwem części organizacji ekologicznych, które naciskają, by całą puszczę pozostawić procesom naturalnym i objąć statusem parku narodowego. Aktywiści przekonują, że puszcza jest unikatowym lasem na świecie, którego „nie tknęła ręka człowieka”, a jej największym zagrożeniem są ludzie.

Fakty są jednak inne, bo ludzie zamieszkują te tereny i czerpią z ich bogactwa od wieków. Dane pochodzące z inwentaryzacji Puszczy Białowieskiej nie pozostawiają złudzeń i jednoznacznie potwierdzają użytkowanie tych terenów przez człowieka m.in. w obszarze rolnictwa, łowiectwa, myślistwa, bartnictwa czy wypalania i pozyskiwania smoły. Najstarsze mapy tego terenu pochodzą z XVI wieku. – Miejscowi dbali o drzewa, gdy chorowały. Wycinali puszczę na własny użytek i sadzili nowe drzewa. Mieszkańcy użytkowali te tereny i jednocześnie stworzyli coś, co wzbudzało zachwyt całego świata – zaznacza prof. Jan Szyszko.

Od czasu wpisania Puszczy Białowieskiej w obszar dziedzictwa przyrodniczego UNESCO zakazane jest użytkowanie jej lasów – można jedynie obserwować spontaniczne procesy natury. – Skoro te tereny od wieków użytkował człowiek, dlaczego wpisano je na listę UNESCO, wbrew prawu i z pominięciem konsultacji społecznych, jako obszar, którego nie „tknęła ręka człowieka”? – pyta minister. – Puszcza jest naszym „Wawelem”, naszym dobrem narodowym, ale jest to dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze, nie tylko przyrodnicze. Rozpoczęliśmy więc proces zmierzający do zmiany jej statusu – chcemy, by puszcza została wpisana do UNESCO jako obszar dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego.

Kolejnym prawnym paradoksem jest fakt, że cała puszcza objęta jest programem Natura 2000, który nakazuje chronić siedliska i gatunki występujące na jej terenie określone jako priorytetowe. W obecnej sytuacji, gdy gradacja kornika objęła (i nadal zaraża) tak olbrzymi obszar lasów, niemożliwe jest odtworzenie zniszczonych siedlisk bez usunięcia martwego i chorego drewna. – Ministerstwo będzie rozliczane z wypełnienia prawa Unii Europejskiej, czyli Dyrektywy Ptasiej i Siedliskowej. Zgłosiliśmy zawiadomienie do prokuratury, że w Puszczy Białowieskiej masowo giną siedliska i gatunki priorytetowe z tymi siedliskami związane. Dziś musimy robić wszystko, żeby je ratować i odtwarzać – podkreśla Paweł Mucha.

Maczuga do bicia rządów PiS

W medialnym sporze o Puszczę Białowieską chodzi nie o interes ochrony przyrody, a o interes polityczny. Skarga na Polskę do instytucji zagranicznych została złożona jedynie po to, by z Puszczy Białowieskiej stworzyć „maczugę do bicia” rządów PiS. – Siedem organizacji aktywistów poskarżyło się na Polskę do Komisji Europejskiej. Czy to jest działanie zgodne z interesem Rzeczypospolitej Polskiej? – pyta rzecznik prasowy Ministerstwa środowiska.

Jasno artykułowane argumenty resortu środowiska, Lasów Państwowych i wielu innych instytucji oraz osób prywatnych, którym leży na sercu dobro Puszczy Białowieskiej, nie przekonują aktywistów ekologicznych i współpracujących z nimi przeciwników obozu rządzącego. Kolejne protesty „w obronie puszczy”, organizowane przez ludzi, z którymi merytoryczna rozmowa wydaje się niemożliwa, są przeciąganiem sprawy w sytuacji, gdy należy bezzwłocznie działać w interesie ochrony przyrody. Ci, którzy nazywają siebie strażnikami ekologii, w rzeczywistości doprowadzili do katastrofy ekologicznej. Blokując pracę leśników, sprawili, że przestały być chronione drzewa, a zaczęto chronić kornika. Owadowi przyznano większe prawa w gospodarowaniu zasobami leśnymi niż rodowitym mieszkańcom i leśnikom, którzy dbają o Puszczę Białowieską od pokoleń.

Oskarżeń jest mnóstwo, a głównym jest wycinka drzew. – My podkreślamy, że nie ma żadnej wycinki, usuwamy jedynie chore drzewa – słyszymy w resorcie środowiska. Gdy z jednej strony pada pytanie: Dlaczego resort wycina drzewa, z drugiej słychać: Dlaczego zamykane są turystyczne szlaki? Przy tak dramatycznym stanie drzewostanów konieczne jest ich zamknięcie, bo istnieje duże ryzyko przewrócenia się drzew na człowieka. A wówczas za tragedię odpowiedzialne będą Lasy Państwowe. – Usuwamy drzewa wzdłuż szlaków i traktów komunikacyjnych Hajnówka – Białowieża, natomiast w objętym ochroną Rezerwacie Krajobrazowym im. Władysława Szafera drzewa są pokładane, leżą, nikt ich nie wywozi – mówi Paweł Mucha.

Protestujący ekolodzy przekonują, że należy pozostawić puszczę samej sobie. Uniemożliwiają pracę leśników, których obowiązkiem jest walka z kornikiem. Krytykują min. Jana Szyszko i jego resort za wypełnianie prawa UE i pracę na rzecz przywrócenia bogactwa zasobów przyrodniczych, które zostały w puszczy zniszczone właśnie na skutek ich działań. Miejscowych, którzy nie zgadzają się na objęcie całej puszczy ścisłą ochroną, traktują jak intruzów, a przecież to oni są gospodarzami tych terenów. W sposób naturalny pojawia się pytanie: Czy aby na pewno chodzi im o dobro przyrody? Czy odzyskanie bogactwa bioróżnorodnych zasobów Puszczy Białowieskiej i zachowanie tego dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego leży im jeszcze na sercu?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świeccy franciszkanie świętowali jubileusz

2019-10-13 23:44

Maciej Orman

Naśladują św. Franciszka, żyjąc jego duchowością. Nie noszą habitów, ale służą Bogu i ludziom przez pracę i modlitwę. Jubileusz 40-lecia świętował 13 października Franciszkański Zakon Świeckich (FZŚ) działający przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie

Maciej Orman

Z tej okazji Mszy św. w intencji braci i sióstr należących do zakonu, zwanym też III Zakonem Franciszkańskim, przewodniczył o. Gabriel Kudzia OFM.

– Pokój i dobro – powitał wszystkich na początku Eucharystii franciszkańskim pozdrowieniem proboszcz parafii ks. Janusz Wojtyla. – Pragniemy zanieść wdzięczną modlitwę do Boga za to, że duch franciszkański ogarnia naszą lisiniecką ziemię przez posługę świeckich, którzy modlą się, pracują i dają świadectwo życia według reguł św. Franciszka, który chciał być w świecie żywą Ewangelią – powiedział ks. Wojtyla.

W kazaniu o. Gabriel Kudzia podkreślił, że należący do FZŚ zafascynowali się sposobem życia św. Franciszka z Asyżu, który jest wzorem wolności, pokoju, zgody i pojednania między ludźmi. – Ta fascynacja jego świętością sprawiła, że wstąpili do wspólnoty, aby realizować pragnienie dążenia do doskonałości chrześcijańskiej. Doszli do wniosku, że nie wystarcza im coniedzielny udział we Mszy św., odmawianie pacierza i zachowywanie przykazań. Zrozumieli, że Bóg jest taki wielki i wspaniały, że ciągle trzeba Go szukać i głębiej poznawać. Szukali kogoś, kto im w tym pomoże. I znaleźli św. Franciszka, który jest nauczycielem doskonałości, bo sam upodobnił się do Chrystusa na tyle, że nazwano go drugim Chrystusem – powiedział o. Kudzia.

– Jeśli czujesz, że dotychczasowe życie religijne nie zadowala cię, to znak, że Bóg puka do twojego serca, abyś wszedł na drogę doskonałości przez wstąpienie do FZŚ – kontynuował kaznodzieja.

– Dziękujemy, że Bóg dał nam w osobie św. Franciszka z Asyżu wzór radosnej świętości. Prośmy, by pociągnął nas za sobą, byśmy odważnie szli drogą chrześcijańskiej doskonałości i osiągnęli wieczne zbawienie – zakończył o. Kudzia.

Podczas Mszy św. śpiewał chór Cantate Deo pod dyr. Włodzimierza Krawczyńskiego.

Na zakończenie Mszy św. wierni mogli ucałować relikwie św. Franciszka i bł. Anieli Salawy, która patronuje akcji „Makulatura na misje”. W ostatni piątek i sobotę miesiąca FZŚ zbiera makulaturę na parkingu przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Dochód z jej sprzedaży jest przeznaczany na budowę studni głębinowych w Afryce. W tej chwili powstaje już siódma.

FZŚ przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie liczy 17 osób. Jego przełożoną jest Stefania Kreczko, która należy do wspólnoty od 26 lat. – Wstąpiłam do niej za zachętą br. Wacława Rukszy, ówczesnego przełożonego, ale przede wszystkim dlatego, że św. Franciszek jest patronem prawdziwych ekologów, którzy nie tylko szanują inne stworzenia, ale na pierwszym miejscu życie ludzkie, od poczęcia do naturalnej śmierci. Poza tym moja śp. mama też należała do zakonu – przyznała w rozmowie z „Niedzielą” Stefania Kreczko i dodała: – Nie jest nas dużo, ale chodzi o serce, o to, by duch franciszkański przenosił góry. Św. Franciszek był przecież biedaczyną, a czynił cuda.

Asystentem regionu częstochowskiego FZŚ jest o. Natan Kansy OFM, posługujący w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. – We wspólnocie każdy nawzajem ubogaca siebie. Wspólnota daje poczucie odpowiedzialności i tego, że jesteśmy potrzebni. Przynależność do niej jest wielką radością – powiedział „Niedzieli” o. Kansy.

Podczas niedzielnej uroczystości 5 osób świętowało jubileusz 40-lecia przynależności do FZŚ. Jedną z nich był Antoni Narolski, mistrz do spraw formacji, jedyny mężczyzna we wspólnocie i jeden z jej inicjatorów. – Bardzo zżyłem się ze św. Franciszkiem, a z tego wynikają konkretne obowiązki, np. modlitwa brewiarzowa. Nie można być tylko „z afiszu”. Trzeba zauważać drugiego człowieka, również najbiedniejszego – przyznał w rozmowie z „Niedzielą”. Antoni Narolski był trzykrotnie przełożonym wspólnoty przy parafii na Lisińcu. Pełnił także funkcję zastępcy i skarbnika.

Świeccy franciszkanie spotykają się w parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w II niedzielę miesiąca o godz. 7.00 podczas Mszy św., a następnie na spotkaniu formacyjnym. Wspólnota czeka na nowych kandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem