Reklama

Niedziela Częstochowska

Ślady miłości silniejsze od śmierci

Obchody Dzień Dziecka Utraconego w archidiecezji częstochowskiej odbyły się 15 października w Częstochowie, Radomsku, Wieluniu, Zawierciu i Pajęcznie pod patronatem honorowym abp. Wacława Depo.

2020-10-16 10:13

[ TEMATY ]

Dzień Dziecka Utraconego

archidiecezja częstochowska

Beata Pieczykura/Niedziela

Co dzieje się w sercu matki, która usłyszała wiadomość: Przykro mi, pani dziecko nie żyje? Jak próbuje żyć dalej, godzić się z utratą. Tego nie da się zmierzyć. Ból, wielkie cierpienie, bezsilność, pustka, rozpacz, oczekiwanie. Pytanie: Dlaczego? A w głębi serca tląca się nadzieja, że pociecha przyjdzie z nieba, nawet wtedy gdy dusza nie potrafi się modlić. Razem z nią są mąż i najbliższa rodzina. Towarzyszy również Kościół. Nie trzeba tu mądrych, wyszukanych słów. Wystarczy tylko, czy może aż, cisza, obecność, modlitwa, wspólny szloch.

Żyją w Bogu

Reklama

Rodziny dotknięte dramatem straty dziecka przed narodzinami (w wyniku choroby, poronienia, przedwczesnego porodu, wypadku czy aborcji), ich bliscy i przyjaciele zjednoczyli się na modlitwie 15 października, w Dzień Dziecka Utraconego. W kościele św. Józefa Rzemieślnika w Częstochowie Mszy św. w intencji osieroconych rodziców i małżonków starających się o dar potomstwa Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił ks. Jacek Kijas. – Bóg współcierpi z wami i pragnie wam pomóc. On jedyny jest w stanie uzupełnić brak utraty dziecka i wszystkich cierpień, zmagań. On przyniesie uzdrowienie – mówił ks. Jacek. „W nadziei już jesteśmy zbawieni” – te słowa św. Pawła kaznodzieja zaadresował do rodziców przeżywających trudności, cierpienia, ból. Wówczas trudno jest modlić się. Dlatego, „kiedy brakuje słów, zostaje trwanie w milczeniu przed Bogiem”. Przeżywających żałobę, cierpienia zachęcał, by modlili się o nadzieję i wiarę, trwali w miłości. W tym duchu przypomniał przesłanie ks. dr. hab. Arkadiusza Olczyka: – „Mamy prawo wołać krzykiem bólu, rozpaczy: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”. Kościół swoim nauczaniem daje nam nadzieję, że te dzieci żyją w Bogu. Niech ich małe stópki zostawiają w waszych sercach ślady miłości silniejsze niż śmierć”.

Trudne oblicza macierzyństwa

Anna Stachulska, położna Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego ŚUM w Katowicach, w prelekcji „Trudne oblicza macierzyństwa oczami położnej” wyjaśniła, że położna w swojej pracy łączy wiedzę fachową i umiejętności praktyczne z znajomością psychologii, wspiera informacyjnie i umożliwia pożegnanie. Z perspektywy położnej najtrudniejsze w towarzyszeniu rodzinom po stracie są m.in.: nawiązanie kontaktu (np. jak powiedzieć dzień dobry), nagłość sytuacji, ciąża bliźniacza (jedno dziecko żyje, drugie nie), brak psychologa w szpitalu. – Śmierć dziecka w okresie okołoporodowym jest jednym z najboleśniejszych przeżyć i może mieć konsekwencje dla matki i całej rodziny – podkreśliła Stachulska. Przytoczyła badania wskazujące, że praktyka szpitala i zachowanie personelu w znaczącym stopniu wpływają na stan psychiczny kobiet i ich funkcjonowania nawet kilka lat po porodzie.

Reklama

Światełko pamięci

Tego wieczoru zgromadzeni w świątyni odmówili Różaniec w intencji rodziców po stracie oraz adorowali Najświętszy Sakrament. Rodzice zapalili światełko pamięci symbolizujące ich utracone Dziecko, niektórzy z nich po raz pierwszy nadali imiona swoim nienarodzonym utraconym dzieciom.

Obchody Dzień Dziecka Utraconego w archidiecezji częstochowskiej (Msza św., Różaniec. adoracja Najświętszego Sakramentu) odbyły się również w Radomsku (w kościele św. Ojca Pio i przy pomniku Dziecka Utraconego), Wieluniu (klasztorze Sióstr Bernardynek), Zawierciu (bazylice Świętych Apostołów Piotra i Pawła) i Pajęcznie (parafii Narodzenia Pańskiego). Koordynatorką była Ewa Słuszniak. Patronat honorowy na tym wydarzeniem objął abp Wacław Depo.

Dzień Dziecka Utraconego jest obchodzony od 1988 r. na świecie, a w Polsce od 2004 r. W Stanach Zjednoczonych, skąd wywodzi się idea tego dnia, nosi nazwę Dnia Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłych. Ma on uwrażliwić społeczeństwa oraz zmienić stereotypy dotyczące poronienia. Datę obchodów ustalono na 15 października dlatego, że licząc umownie od 1 stycznia, tyle trwałaby ciąża.

Dzień Dziecka Utraconego w Wieluniu

Dzień Dziecka Utraconego w Wieluniu obchodzony jest od 2012 r.. Od 2016 r. rodzice, którzy utracili swoje dziecko, spotykają się w kościele św. Mikołaja u Sióstr Bernardynek. Po raz drugi Eucharystię w intencji dzieci utraconych, ich rodziców i rodzin poprzedziła Msza św. w kościele Miłosierdzia Bożego i pochówek dzieci, które nie doczekały narodzin. Mszę św., w której uczestniczyli rodzice tych dzieci, odprawił ks. Jarosław Boral.

W ubiegłym roku pochówek trójki dzieci utraconych odbył się na cmentarzu parafialnym, w tym, także trójki, na cmentarzu komunalnym, gdzie z inicjatywy gminy została wydzielona specjalna kwatera. Znajdą tu swoje miejsce wszystkie dzieci utracone. Ich pochówek odbywać się będzie dwa razy w roku - 25 marca, w Dzień Świętości Życia, i 15 października, dzień liturgicznego wspomnienia św. Teresy z Avila.

Rodzice dzieci utraconych spotkali się 15 października w kościele św. Mikołaja. Tu wspólnie modlili się Różańcem i uczestniczyli w Eucharystii. Mszę św. koncelebrowali księża Jarosław Boral i Andrzej Walaszczyk. Modlitwie towarzyszyły relikwie świętych rodziców Zelii i Ludwika Martin, które ks. Jarosław przyniósł na ten czas z kościoła w parafii św. Barbary. Na początek okolicznościowego kazania ks. Jarosław odczytał modlitwę do świętych Zelii i Ludwika Martin

„Błogosławieni Zelio i Ludwiku, jakże wiele cierpień i trosk dotknęło Was w Waszym ziemskim życiu. Nieobcy wam był ból rodziców opłakujących śmierć swoich dzieci ani rodzicielska troska o to, aby dziecko nie zeszło na złą drogę. Niejeden raz doświadczyliście lęku o byt materialny swojej rodziny i o pracę, która dałaby Wam wszystkim godziwe utrzymanie. Poznaliście jakże dobrze krzyż choroby oraz fizycznego i psychicznego cierpienia, a także ból rozłąki z ukochaną osobą.

Z tym większym zaufaniem i nadzieją zwracamy się do Was o pomoc w naszym małżeńskim, rodzinnym i zawodowym życiu. Wstawiajcie się za nami u Boga, Wy, którzy już za życia byliście tak blisko Niego.

Żyjemy dziś w świecie tak innym od tego, w którym żyliście Wy, a jednak tak wiele nas łączy: jesteśmy tak jak Wy, małżonkami i rodzicami i przeżywamy takie same niepokoje, problemy i udręki. Jednak dzisiejszy świat zastawia na nas i na nasze dzieci nowe pułapki. Pomóżcie nam je omijać, abyśmy zapatrzeni w przykład Waszego świętego życia mogli iść prostą drogą do Boga i kiedyś spotkali się wszyscy w Jego Królestwie. Amen”. (Modlitwa zawarta w książce „Wszystkie nasze dzienne sprawy. Modlitewnik dla rodzin”, Gabriel Pindur).

- Modlitwa do tych świętych, mówił ks. Jarosław, może wystarczyć za kazanie. Oni doświadczyli utraty czwórki swoich dzieci, sama Zelia była dotknięta chorobą nowotworową. Tylko wiara i codzienna Eucharystia pomogły im przetrwać codzienne utrapienia.

Ksiądz Jarosław odczytał też świadectwo Barbary Jutki, dziś matki trójki wspaniałych dzieci. Zarówno święci Zelia i Ludwik Martin, jak i pani Barbara uczą zawierzenia Panu Bogu i Matce Bożej i wskazują na siłę modlitwy różańcowej. Zaufajmy Bogu i wzywajmy wstawiennictwa

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tak. Pomagam!

Dziś i jutro (25-26 września) odbywa się Ogólnopolska Zbiórka Żywności „Tak. Pomagam!”.

Tradycyjnie już uczestniczy w niej Caritas Archidiecezji Częstochowskiej. W wybranych sklepach do specjalnych koszy można składać m.in. artykuły spożywcze z długim terminem przydatności do spożycia oraz łatwych w przechowywaniu, takich jak: mąka, cukier, ryż, płatki, olej, słodycze oraz środki higieny i utrzymania czystości.

Na terenie Częstochowy odbywa się w sklepach sieci: Biedronka (ul. Pułaskiego, ul. Jadwigi, ul. Okulickiego, al. Jana Pawła II, ul. Warszawska); Kaufland (ul. Okulickiego); Lidl (ul. Ambulatoryjna); Społem (ul. Jagiellońska, al. Wolności, ul. Obrońców Westerplatte), a także w Zawadach, Aleksandrii, Wieluniu i Wręczycy.

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Episkopatu po niedzielnych profanacjach kościołów

2020-10-25 19:54

[ TEMATY ]

abp Stanisław Gądecki

Karol Porwich "/Niedziela"

O wyrażanie swoich poglądów w sposób akceptowalny społecznie, z poszanowaniem godności każdego człowieka, zaapelował Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w specjalnym Oświadczeniu wobec aktów przemocy, które uniemożliwiły w niektórych kościołach osobom wierzącym modlitwę i uczestnictwo w Eucharystii. Wydarzenia te były reakcją na ostatnią decyzję Trybunału Konstytucyjnego.

Pełny tekst Oświadczenia:

OŚWIADCZENIE PRZEWODNICZĄCEGO KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI PO NIEDZIELNYCH PROFANACJACH KOŚCIOŁÓW

Decyzja Trybunału Konstytucyjnego – dotycząca kwestii obrony życia dzieci chorych – spowodowała niezwykle emocjonalne reakcje wielu osób w naszym kraju.

Samo stanowisko Kościoła katolickiego na temat prawa do życia jest niezmienne i publicznie znane. „Świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, co więcej, wobec samego Boga, jego twórcy i gwaranta; jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości i miłości. «Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać»" (Evangelium Vitae, 57).

Chciałbym jednak przypomnieć, że to nie Kościół stanowi prawa w naszej Ojczyźnie i to nie biskupi podejmują decyzje o zgodności bądź niezgodności ustaw z Konstytucją RP.

Kościół ze swej strony nie może przestać bronić życia, ani też zrezygnować z głoszenia, że każdą istotę ludzką trzeba chronić od poczęcia aż do naturalnej śmierci. W tej kwestii Kościół – jak często powtarza papież Franciszek nie może iść na żaden kompromis, ponieważ stałby się winnym kultury odrzucania, która jest dzisiaj tak bardzo rozpowszechniona, dotykając zawsze najbardziej potrzebujących i bezbronnych. „Wydawać by się mogło, że część ludzkości można poświęcić na rzecz selekcji, która faworyzuje grupę społeczną, zasługującą na życie bez ograniczeń. W gruncie rzeczy «ludzie nie są już postrzegani jako podstawowa wartość, którą należy szanować i chronić, szczególnie jeśli są ubodzy lub niepełnosprawni, jeśli 'nie są jeszcze potrzebni' – jak dzieci nienarodzone – lub 'nie są już potrzebni' – jak osoby starsze»" (Fratelli tutti, 18).

Wulgaryzmy, przemoc, obelżywe napisy i zakłócanie nabożeństw oraz profanacje, których dopuszczono się w ostatnich dniach – mimo iż mogą one pomóc niektórym osobom w rozładowaniu ich emocji – nie są właściwą metodą działania w demokratycznym państwie.

Wyrażam mój smutek w związku z tym, że dzisiaj w wielu kościołach, uniemożliwiono osobom wierzącym modlitwę i przemocą odebrano prawo do wyznawania swojej wiary.

Proszę wszystkich o wyrażanie swoich poglądów w sposób akceptowalny społecznie, z poszanowaniem godności każdego człowieka. Potrzebujemy rozmowy, a nie postaw konfrontacyjnych czy gorączkowej wymiany opinii na portalach społecznościowych. „Autentyczny dialog społeczny – pisze papież Franciszek – zakłada zdolność poszanowania punktu widzenia drugiej osoby poprzez zaakceptowanie możliwości posiadania przez nią pewnych przekonań lub uprawnionych interesów" (Fratelli tutti, 203).

Wszystkich raz jeszcze zachęcam do dialogu na temat sposobów ochrony prawa do życia oraz praw kobiet. Dziennikarzy i polityków proszę o nieeskalowanie napięć, w poczuciu odpowiedzialności za pokój społeczny.

Wszystkich wiernych proszę o modlitwę w intencji dzieci nienarodzonych, w intencji rodziców oczekujących potomstwa, a także o nawrócenie tych, którzy stosują przemoc.

✠ Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Poznań, 25 października 2020 roku

CZYTAJ DALEJ

To nie aborcja jest miłosierdziem, ale opieka paliatywna – rozmowa z prezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Rodziny

2020-10-27 18:44

[ TEMATY ]

życie

Adobe Stock

To nie aborcja jest miłosierdziem dla dziecka ale urodzenie go i opieka paliatywna, która sprawia, że dziecko nie będzie odczuwało bólu umierając – powiedział Jakub Bałtroszewicz. Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Rodziny w rozmowie z KAI podkreślił, że decyzja Trybunału Konstytucyjnego kreuje olbrzymią odpowiedzialność państwa, ale i organizacji pro-life, za pomoc rodzinom, w których rodzą się chore dzieci.

Anna Rasińska (KAI): Jak Polska Federacja Ruchów Obrony Życia i Rodziny przyjęła orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące aborcji eugenicznej? Czy spodziewaliście się Państwo takiej decyzji?

- Jakub Bałtroszewicz (prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Rodziny) – Przyjęliśmy ten wyrok z wdzięcznością Bogu i ludziom, ale spodziewaliśmy się takiej decyzji. Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego od lat potwierdzało, że Konstytucja RP stoi po stronie życia. Natomiast nie przyjęliśmy tej decyzji z żadnym triumfalizmem, bo wiemy, że ta decyzja kreuje olbrzymią odpowiedzialność państwa, ale i organizacji pro-life za pomoc rodzinom, w których rodzą się takie dzieci, by nie były zostawione same sobie w rozwiązywaniu problemów związanych z troską o chore czy niepełnosprawne dzieci.

Od lat domagaliśmy się zwiększenia zakresu ochrony życia w Polsce. Teraz, kiedy prawo jest po stronie życia musimy pokazać, że jako organizacje pro life, staniemy na wysokości zadania.

Niektóre banery i auta trzeba schować i zająć się zdecydowanie działaniami pomocowymi. Tak by za 2-3 lata, dzisiejsze protesty i postulaty na nich głoszone, okazały się nieprawdziwe. Trzeba zadbać o to by dzieci przychodzące na świat i ich rodziny, miały odpowiednią opiekę i wsparcie ze strony państwa i organizacji społecznych, takich jak nasze.

Liczę na to, że „Fundacja Życie i Rodzina” Kai Godek, czy „Fundacja Pro-prawo do życia” Mariusza Dzierżawskiego, które są znane z walki o ochronę życia i przyczyniły się do tego sukcesu, równie mocno zaangażują się teraz w działania pomocowe, tak jak to robią organizację zrzeszone w Federacji.

KAI: W debacie publicznej pojawia się jednak wiele głosów kobiet, mówiących o tym, że brakuje pomocy dla rodzin z chorymi dziećmi, czy tak jest naprawdę?

- Federacja na stronie www.jedenznas.pl opublikowała dokument, który sumuje prawa rodziców do pomocy po urodzenia dziecka. Wymienione są tam wszystkie zasiłki i kwoty wsparcia, które już dziś państwo oferuje. W piątek rzecznik PiS zapewnił o znacznym rozszerzeniu ustawy „Za życiem” i zwiększeniu wsparcia dla rodzin.

Myślę, że w tej sprawie już zrobiono bardzo dużo, ale należy zrobić jeszcze więcej. Mam na myśli przede wszystkim podniesienie kwoty zasiłku pielęgnacyjnego dla rodzin. Należy zadbać o to by rodzice chorych dzieci mieli szeroki dostęp do rehabilitacji, która podnosi komfort i standard życia chorego dziecka. Sama rehabilitacja jest dziś bardzo kosztowna. Myślę, że ten postulat nie będzie trudno zrealizować. Ważne by znieść zakaz udzielenia świadczenia pracy, w momencie kiedy pobiera się ten zasiłek. Wielu rodziców może pracować w domu i zarabiać pieniądze, jednocześnie pobierając zasiłek, więc taki zakaz jest całkowicie zbędny.

KAI: Czy mógłby Pan wymienić miejsca gdzie kobiety mogą otrzymać konkretną pomoc?

- Wiele organizacji zrzeszonych w Federacji udziela bezpośredniej pomocy. Chociażby Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka, które oferuje konkretną pomoc finansową. Jest też Fundacja Małych Stópek w Szczecinie ks. Tomasza Kancelarczyka, która prowadzi też Domy Samotnych Matek.

Na pewno konieczne jest zadbanie o tworzenie hospicjów perinatalnych, gdzie rodzice dziecka z wadą letalną będą mieli okazję pożegnać się z nim w sposób gody. W takich miejscach lekarze dbają by dziecko nie czuło bólu.

KAI: Wiele osób powtarza argument, że zakaz aborcji eugenicznej jest skazaniem dziecka na życie w cierpieniu. Czy tak faktycznie jest?

- Opieka paliatywna, daje możliwość ograniczania bólu. To w dzisiejszych czasach o wiele bardziej skuteczne niż zabieg aborcji, który przerywa życie w sposób straszny i bolesny dla dziecka. Usunięcie ciąży nie niweluje bólu chorego dziecka, wręcz zwielokrotniania go.

W przypadku poważnych wad letalnych trzeba sobie zadać dramatyczne pytanie, nie o to czy dziecko umrze, ale jak umrze. Usunięcie ciąży wcale nie jest miłosierdziem dla dziecka. Aborcja, czyli wywołanie przedwczesnego urodzenia środkami farmakologicznymi, naraża dziecko na niesamowite cierpienie. Po takim „porodzie” na siłę dziecko walczy o każdy oddech, a przy niewykształconych jeszcze płucach wywołuje to olbrzymi ból. Natomiast dzisiejsza medycyna paliatywna, jest tak rozwinięta, że w wypadku przedwczesnych narodzin, jest w stanie zaopiekować się takim dzieckiem. Sprawić, że nie będzie cierpiało. Rodzice otrzymują natomiast czas, w którym będą mogli przytulić swoje dziecko, pożegnać się, po prostu je zobaczyć... „Cud pożegnania” pomaga w przeżyciu straty jaka ich spotkała.

KAI: Dla niektórych kobiet jedynym wyjściem pozostanie oddanie dziecka do adopcji. Czy w Polsce istnieje wystarczająco miejsc, gdzie można znaleźć opiekę dla chorych dzieci?

- Chociażby wczoraj siostry z Domu Chłopaków w Broniszewicach dały piękne, publiczne świadectwo deklarując, że przyjmą każde dziecko, które jest chore i niepełnosprawne, a rodzice nie są w stanie się nim zajmować.

Przeciwnicy decyzji Trybunału głośno mówią o tym, że rodzice będą pozostawieni sami, co – jak wierzę – nigdy nie nastąpi. Mówią też, że państwo zmusza kobiety do heroizmu. Ale to już w obecnych warunkach prawnych nie jest prawdą: człowiek, który nie czuje się na siłach, by wychować chore czy niepełnosprawne dziecko, może zostawić je już w szpitalu. W całej Polsce istnieje też sieć „Okien Życia”, gdzie rodzice mogą to zrobić anonimowo.

Jest wiele domów prowadzonych przez siostry zakonne czy organizacje, które są gotowe zaopiekować się dziećmi. Z całą pewnością trzeba zadbać by powstało ich jeszcze więcej.

W życiu zdarzają się sytuacje, gdy na świat przychodzi dziecko obarczone chorobą czy niepełnosprawnością i rodziców, którzy z różnych przyczyn nie są w stanie się nim zająć. Wydaje mi się, że decyzja o adopcji jest o wiele większym aktem miłosierdzie niż decyzja o aborcji takiego dziecka.

KAI: A co z kwestią badań prenatalnych? Wśród lekarzy pojawiają się głosy, że w obecnej sytuacji nie mają one sensu.

- Jestem zdumiony i przerażany wypowiedziami niektórych lekarzy, mówiących o tym, że nie ma sensu przeprowadzać badań prenatalnych. To jakieś olbrzymie nieporozumienie. Badania prenatalne należy przeprowadzać. Dzięki nim można poradzić sobie z niektórymi problemami zdrowotnymi jeszcze w łonie matki. Świadomość stanu zdrowia dziecka, pozwala też na przygotowania się do leczenia dziecka po jego urodzeniu. Dostęp do badań prenatalnych powinien być wręcz rozszerzony. Postęp medycyny sprawia, że można pomóc coraz większej liczbie dzieci jeszcze na etapie życia płodowego. Jeśli wyrok Trybunału coś w tej kwestii zmieni, to tylko na lepsze.

KAI: Najwięcej kontrowersji wzbudza kwestia ciężkich i nieodwracalnych uszkodzeń płodu. Dzieci, które najczęściej umierają w krótkim czasie po urodzeniu. Jak częste są takie przypadki?

- Można sięgnąć do statystyk Ministerstwa Rodziny by zobaczyć, że aborcji ze względu na wady letalne to niewielki odsetek. Większość aborcji w wyniku przesłanki eugenicznej dokonuje się na dzieciach z powodu podejrzenia Zespołu Downa czy inną formą choroby czy niepełnosprawności. Warto dodać, że badanie prenatalne, które ma stwierdzać Zespół Downa, nie jest dokładne. Część tych dzieci urodziłaby się całkiem zdrowa.

To prawda, że jest niewielki procent dzieci, które nie mają szans na długie życie poza organizmem matki. Nie są to jednak „potworki” jak o nich mówią zwolennicy aborcji, by odczłowieczyć chore dzieci. To ludzie. Czasem choroba, która ich dotyka faktycznie powoduje deformacje wyglądu ale w skali naszego kraju są to niezwykle rzadkie przypadki. W takich sytuacjach nie zadajemy pytania czy dziecko umrze, ale w jaki sposób umrze. To nie aborcja jest miłosierdziem dla tego dziecka ale urodzenie go i opieka paliatywna, która sprawia, że dziecko nie będzie odczuwało bólu umierając.

Znamy świadectwa wielu ludzi, którzy przyjęli na świat chore dziecko. Sam fakt możliwości zobaczenia go, pożegnania się z nim, z perspektywy czasu okazuje się dla nich bardzo kojący. Takie podejście pozwala lepiej poradzić sobie z traumą i żałobą.

KAI: Jak Pan ocenia aktualne wydarzenia. Czy spodziewali się Państwo aż tak dużego buntu środowisk o przeciwnych poglądach? Czy można było uniknąć takiej eskalacji konfliktu?

- Patrząc na protest, w którym bierze udział bardzo wielu ludzi, a jego hasła są wyjątkowo wulgarne, niezapraszające do dialogu, wręcz wykluczające, jest mi smutno. Widzę bardzo wiele przekłamań i manipulacji ze strony osób organizujących obecne protesty. Warto pytać, czy jest to działanie świadome, czy wynika jedynie z braku wiedzy. Z całą pewnością granice protestu, który jest oczywiście dozwolony w demokracji, zastały przekroczone. Nie można dewastować miejsc kultu religijnego. Takie rzeczy są po prostu niedopuszczalne, pewnych granic przekraczać nie wolno.

Trybunał Konstytucyjny w oparciu o analizy prawne orzekł, że przesłanka eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją. Więc ani Kościół, ani organizacje pro-life nie narzuciły nikomu tego prawa. Było ono zawarte w najwyższym akcie prawnym Rzeczpospolitej już od 1997 r. Trybunał to jedynie potwierdził.

Mam nadzieję, że przez wysiłek organizacji pro life w Polsce i wielu ludzi dobrej woli jako społeczeństwo potrafimy zająć się chorymi dziećmi i ich rodzinami i udowodnimy, że dzisiejszy gniew, wściekłość i smutek nie miały racji bytu. Zamiast się kłócić czy wchodzić w walkę z ludźmi, którzy wyrażają dziś wręcz nieracjonalną nienawiść i wściekłość, chcemy poprzez konkretne działania udowodnić, że osoby te nie mają racji. Będę do tego mobilizował swoje środowisko.

Przychodzi teraz czas próby, czy jako państwo i społeczeństwo dorośliśmy do wyeliminowania eugenicznych przyczyn aborcji. Musimy więc wspólnym wysiłkiem i na trwałe pomóc rodzinom w taki sposób, by hasło „piekło dla kobiet” pozostało jedynie wiecowym sloganem. Żadnego piekła regulacja Trybunału Konstytucyjnego nie stworzyła, musimy to teraz ciężką pracą udowodnić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję