Reklama

Niedziela Częstochowska

Miłosierdzie na co dzień

15. Pielgrzymka Bezdomnych, organizowana przez Caritas Polska, odbyła się w sposób duchowy. 15 listopada na Jasnej Górze Mszy św. przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Bezdomni z całej Polski mogli w niej uczestniczyć dzięki transmisji w pierwszym programie TVP.

2020-11-15 14:45

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Caritas

IV Światowy Dzień Ubogich

Beata Pieczykura/Niedziela

– Tu chodzi o prawdę o nas, czyli o to, by ludzie biedni przychodzili i mówili prawdę o sobie, jakiej pomocy potrzebują. Wtedy wyciągnięta ręka będzie konkretna. Trzeba widzieć siebie w całości jako człowieka duchowego i fizycznego, który potrzebuje pomocy – powiedział Niedzieli abp Depo w IV Światowy Dzień Ubogich na Jasnej Górze.

W tym dniu metropolita częstochowski przewodniczył Mszy św. w koncelebrze z ks. Pawłem Dzierzkowskim, zastępcą dyrektora Caritas Polska, i ks. Markiem Batorem, dyrektorem Caritas Archidiecezji Częstochowskiej. W Eucharystii, sprawowanej w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, uczestniczyli przedstawiciele osób bezdomnych ze schronisk Caritas na terenie archidiecezji częstochowskiej. Modlitwą objęto ubogich i wszystkich, którzy na co dzień świadczą miłosierdzie przez Caritas Polska, Caritas diecezjalne, pracowników, wolontariuszy i dobroczyńców.

Reklama

W homilii abp Depo mówił o talentach otrzymanych od Boga i o tym, że zbliżający się ku końcowi rok kościelny skłania do myślenia o przyszłości i sprawach ostatecznych, takich jak śmierć, sprawiedliwy sąd i wspólnota z Bogiem w niebie albo wiekuiste oddalenie od Boga, które winny być motywem i inspiracją do działań podejmowanych w codzienności oraz zachętą do codziennego rachunku sumienia. Z codziennych, osobistych zmagań i wyborów składa się wieczność.

W nawiązaniu do bolesnego podziału spowodowanego decyzją Trybunału Konstytucyjnego w obronie życia ludzkiego abp Depo mówił: – Wszystkim tak potrzeba normalności, prawdomówności bez wulgaryzmów i osądów nie tylko w układach politycznych czy społecznych, a przede wszystkim w sercu i mowie każdego z nas, owej wyciągniętej ręki do drugiego człowieka potrzebującego pomocy duchowej i materialnej. Odpowiedzialne myślenie o przyszłości rodzin, dzieci i młodzieży, połączone z poszanowaniem osób starszych, chorych, ubogich, sprawiedliwość i miłość społeczna nie mogą być stanami od czasu do czasu, ale winny stać się codzienną rzeczywistością.

O pielgrzymce, która nie mogła się odbyć w tradycyjnej formie, ks. Dzierzkowski powiedział Niedzieli: – Modlimy się na Jasnej Górze, a przez transmisję w pierwszym programie TVP osoby bezdomne z całej naszej ojczyzny, które są w schroniskach, mogły uczestniczyć w tej modlitwie, w modlitwie za nich w ten szczególny dzień, w Światowy Dzień Ubogich, w którym chcemy wyciągnąć rękę do ubogiego.

W każdym czasie i na różne sposoby można wyciągnąć rękę do potrzebującego i obdarować go obecnością, dobrym słowem, przebaczeniem czy chlebem. To właśnie jest dobro, że zwycięża świat i trwa wiecznie.

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na IV Światowy Dzień Ubogiego

“Wyciągnij rękę do ubogiego” (Syr 7, 32). Starożytna mądrość postawiła przed nami te słowa jako uświęcony kodeks do wprowadzania w życie. Brzmią one dziś z całą swoją znaczeniową mocą, pomagając nam skoncentrować wzrok na tym, co istotne i przekroczyć barierę obojętności. Ubóstwo ma różne twarze, które domagają się uwagi pod jednym, szczególnym względem: w każdej z nich możemy spotkać Pana Jezusa, który objawił nam, że jest obecny w swoich najmniejszych braciach (por. Mt 25, 40).

1. Weźmy do rąk Księgę Syracydesa ze Starego Testamentu. Znajdujemy tu słowa jednego z mistrzów mądrości, który żył prawie dwieście lat przed przyjściem Chrystusa. Poszukiwał on mądrości, która czyni ludzi lepszymi i zdolniejszymi do dogłębnej obserwacji wydarzeń życiowych. Czynił to w chwilach ciężkich prób, przez które przechodził lud Izraela, w czasie bólu, żałoby oraz biedy z powodu obcej dominacji. Będąc człowiekiem wielkiej wiary, zakorzenionym w tradycji przodków, Syracydes pomyślał najpierw o tym, by zwrócić się do Boga i poprosić Go o dar mądrości. A Pan nie pozbawił go tej pomocy.

Już od pierwszych stron Księgi, Syracydes przedstawia rady dotyczące wielu konkretnych sytuacji życiowych, a wśród nich ubóstwa. Nalega on, aby w niebezpieczeństwie pokładać ufność w Bogu: „Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu poniżenia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania, nie zbaczajcie z drogi, abyście nie upadli” (Syr 2, 2-7).

2. Strona po stronie odkrywamy cenny zbiór rad odnośnie do sposobu postępowania w świetle intymnej relacji z Bogiem Stworzycielem, który kocha swoje stworzenie, jest sprawiedliwy i opatrznościowy dla swoich synów. Ciągłe odnoszenie się do Boga nie odwraca jednak wzroku od konkretnego człowieka, przeciwnie, te dwie rzeczy są ze sobą ściśle połączone.

Ukazuje to jasno fragment, z którego zaczerpnięty jest tytuł niniejszego Orędzia (zob. Syr 7, 29-36). Modlitwa do Boga i solidarność z ubogimi i cierpiącymi są nierozłączne. Aby sprawować kult Panu przyjemny, konieczne jest, żeby rozpoznać w każdej osobie, również w tej najbardziej potrzebującej i odrzuconej, obraz Boga, który w niej jest odciśnięty. Dzięki temu otrzymujemy dar błogosławieństwa Bożego, który jest przyciągnięty szczodrością okazywaną potrzebującemu. Z tego też powodu czas poświęcany na modlitwę, nie może nigdy stać się wymówką dla zaniedbania bliźniego w trudnościach. Wręcz przeciwnie: błogosławieństwo Pana spływa na nas, a nasza modlitwa osiąga swój cel wtedy, gdy towarzyszy im służba ubogim.

3. Jakże aktualne jest to starotestamentalne nauczanie również dla nas! Słowo Boga przekracza czas, przestrzeń, religie i kultury. Szczodrość, która wspiera słabego, pociesza uciśnionego, łagodzi cierpienia i przywraca godność temu, kto został jej pozbawiony, jest warunkiem życia w pełni ludzkiego. Poświęcenie naszej uwagi ubogim oraz ich wielorakim potrzebom, nie może być uwarunkowane posiadanym czasem lub prywatnymi zainteresowaniami, ani bezdusznymi projektami pastoralnymi czy społecznymi. Siły, która jest w łasce Boga, nie można zdławić tendencją narcystyczną, która zawsze stawia nas samych na pierwszym miejscu.

Trudno jest utrzymać wzrok na ubogim, ale jest to konieczne, aby obrać w naszym życiu osobistym i społecznym słuszny kierunek. Nie chodzi tu o wielomówstwo, ale przede wszystkim o konkretne zaangażowanie życia poruszonego przez miłość Boga. Co roku, podczas Światowego Dnia Ubogich, powracam do tej fundamentalnej dla życia Kościoła rzeczywistości, ponieważ ubodzy są i zawsze będą z nami (por. J 12, 8), aby pomóc nam przyjąć towarzystwo Chrystusa w codzienności.

4. Zawsze spotkanie osoby ubogiej jest dla nas wyzwaniem i pytaniem. Co możemy zrobić, aby wyeliminować lub przynajmniej zmniejszyć jej marginalizację i cierpienie? Jak możemy pomóc jej w ubóstwie duchowym? Wspólnota chrześcijańska jest wezwana do zaangażowania się w to doświadczenie dzielenia się, mając świadomość tego, że nie może ona delegować tego zadania innym. Aby być wsparciem dla ubogich, fundamentalną rzeczą jest osobiste życie ubóstwem ewangelicznym. Nie możemy czuć się „w porządku”, kiedy członek naszej rodziny ludzkiej jest zepchnięty na tyły i staje się cieniem. Krzyk milczenia wielu ubogich musi docierać do Ludu Bożego będącego zawsze i wszędzie w gotowości, by dać im głos, aby solidaryzować się z nimi i bronić ich przed hipokryzją oraz wieloma obietnicami bez pokrycia, a także by zaprosić ich do udziału w życiu wspólnoty.

Prawdą jest, że Kościół nie ma do zaproponowania rozwiązań kompleksowych, ale oferuje, z łaską Pana, swoje świadectwo oraz gesty współdziałania. Ponadto, Kościół czuje się w obowiązku wskazywać na potrzeby tych, którzy nie mają tego, co jest konieczne do życia. Przypominanie wszystkim o wielkiej wartości dobra wspólnego jest życiowym zobowiązaniem ludu chrześcijańskiego, które realizuje się w próbie ocalenia od zapomnienia tych wszystkich, których człowieczeństwo jest naruszone w ich podstawowych potrzebach.

5. Wyciąganie ręki pozwala odkryć przede wszystkim temu, który to robi, że istnieje w nas zdolność do wykonywania gestów, które nadają życiu sens. Ileż wyciągniętych rąk widzimy codziennie! Niestety, coraz częściej zdarza się, że pośpiech wciąga nas w wir obojętności do takiego stopnia, że nie potrafimy docenić ogromu dobra, które codziennie dokonuje się w ciszy i z wielką szczodrością. Zdarza się, iż dopiero wtedy, gdy dzieją się rzeczy wywracające kurs naszego życia, nasze oczy stają się zdolne do zobaczenia dobroci „świętych z sąsiedztwa”, którzy „żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga” (Adhort. apost. Gaudete et esultate, 7), ale o których nikt nie mówi. Złe wiadomości są obficie obecne na stronach gazet, w internecie, na ekranach telewizorów, do tego stopnia, że wydaje się, iż zło króluje niezwyciężone. Tak jednak nie jest. Z pewnością nie brakuje złości i przemocy, nadużywania władzy oraz korupcji, ale życie jest utkane przede wszystkim aktami szacunku i szczodrości, które nie tylko równoważą zło, ale popychają do wzniesienia się ponad i do bycia pełnymi nadziei.

6. Wyciągnięcie ręki jest znakiem: to znak, który natychmiast przywołuje do bliskości, solidarności i miłości. W ostatnich miesiącach, w których cały świat był jakby przytłoczony przez wirusa przynoszącego ból i śmierć, zniechęcenie oraz zagubienie, ileż wyciągniętych rąk mogliśmy widzieć! Wyciągnięta ręka lekarza, który przejmuje się każdym pacjentem, starając się znaleźć właściwe lekarstwo. Wyciągnięta ręka pielęgniarki i pielęgniarza, którzy nie patrząc na godziny pracy, zostają, aby troszczyć się o chorych. Wyciągnięta ręka tych, którzy pracują w administracji i organizują środki, aby ocalić jak najwięcej ludzkich istnień. Wyciągnięta ręka aptekarza, realizującego tak wiele próśb, wystawiając się jednocześnie na ryzykowny kontakt z ludźmi. Wyciągnięta ręka kapłana, który błogosławi ze ściśniętym sercem. Wyciągnięta ręka wolontariusza, który pomaga tym, którzy żyją na ulicy, ale też i tym, którzy mają dach nad głową, ale nie mają co jeść. Wyciągnięta ręka kobiet i mężczyzn, którzy pracują, aby zapewnić konieczne usługi i bezpieczeństwo. I jeszcze wiele innych wyciągniętych rąk, które moglibyśmy tu wyliczać, aż do skomponowania litanii dobrych dzieł. Wszystkie te ręce rzuciły wyzwanie zarazie oraz strachowi, aby dać wsparcie i pociechę.

7. Ta pandemia nadeszła nagle i zastała nas nieprzygotowanych, pozostawiając wielkie poczucie dezorientacji i niemocy. Wyciągnięta ręka w stronę ubogiego nie pojawiła się jednak znikąd i niespodziewanie. Ten gest zaświadcza raczej o tym, iż przygotowujemy się do rozpoznania ubogiego i do wsparcia go wtedy, gdy zacznie potrzebować pomocy. Nie improwizuje się narzędzi miłosierdzia. Konieczny jest codzienny trening, który rozpoczyna się od świadomości tego, jak bardzo my sami, jako pierwsi, potrzebujemy wyciągniętej ręki w naszą stronę.

Ta chwila, którą teraz przeżywamy, podała w wątpliwość wiele pewników. Czujemy się biedniejsi i słabsi, ponieważ doświadczyliśmy poczucia granic własnych możliwości oraz ograniczenia wolności. Utrata pracy, czułości naszych bliskich, jak również brak zwyczajnych relacji międzyosobowych, otwarły nagle horyzonty, które odzwyczailiśmy się już dostrzegać. Nasze bogactwa duchowe i materialne zostały postawione pod znakiem zapytania, i odkryliśmy strach. Zamknięci w ciszy naszych domów, odkryliśmy, jak bardzo jest ważna prostota oraz zwrócenie oczu na to, co istotne. Dojrzeliśmy do potrzeby nowego braterstwa, zdolnego do wzajemnej pomocy i szacunku. Teraz jest czas pomyślny, aby „odczuć, że potrzebujemy siebie nawzajem, że jesteśmy odpowiedzialni za innych i za świat, […]. Zbyt długo pozostawaliśmy w stanie degradacji moralnej, drwiąc z etyki, dobroci, wierności, uczciwości. [...] To zniszczenie wszelkich podstaw życia społecznego prowadzi do wzajemnej konfrontacji w imię obrony swoich interesów. Powoduje pojawienie się nowych form przemocy i okrucieństwa oraz uniemożliwia rozwój prawdziwej kultury troski o środowisko naturalne” (Enc. Laudato si’, 229). W końcu, ciężkie kryzysy ekonomiczne, finansowe i polityczne nie ustąpią dotąd, dopóki pozwolimy, że będzie pozostawać w letargu odpowiedzialność, którą każdy powinien odczuwać w odniesieniu do bliźniego i każdej osoby ludzkiej.

8. “Wyciągnij rękę do ubogiego” jest zatem zaproszeniem do odpowiedzialności będącej bezpośrednim zaangażowaniem tych, którzy czują, że dzielą ten sam los. To jest wezwanie do wzięcia na siebie ciężarów osób najsłabszych, jak przypomina św. Paweł: „Miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. […] Jeden drugiego brzemiona noście” (Ga 5, 13-14; 6, 2). Apostoł Paweł naucza, że wolność, która została nam dana przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, jest dla każdego z nas odpowiedzialnością, by zaangażować się w służbie innym, przede wszystkim najsłabszym. Nie jest to jakaś opcjonalna zachęta, ale warunek autentyczności wiary, którą wyznajemy.

Księga Syracydesa przychodzi nam tu z pomocą: sugeruje konkretne działania na rzecz najuboższych i przywołuje również pewne sugestywne obrazy. Najpierw rozważa słabość tych, którzy są smutni: „Nie usuwaj się od płaczących” (Syr 7, 34). Czas pandemii zmusił nas do izolacji, uniemożliwiając nam nawet niesienie pociechy i przebywanie blisko naszych przyjaciół i znajomych cierpiących z powodu straty swoich bliskich. Dalej kontynuuje autor natchniony: „Nie ociągaj się z odwiedzeniem chorego człowieka” (Syr 7, 35). Doświadczyliśmy niemożliwości przebywania obok tego, kto cierpi, jednocześnie uświadomiliśmy sobie kruchość naszej egzystencji. Zatem, Słowo Boże nigdy nie daje nam spokoju i pobudza nas do dobra.

9. “Wyciągnij rękę do ubogiego” uwydatnia, przez kontrast, zachowanie tych, którzy trzymają ręce w kieszeni i nie pozwalają sobie na współczucie spowodowane widokiem ubóstwa, do którego często także i oni przyczyniają się. Obojętność i cynizm są ich chlebem powszednim. Jakaż różnica w porównaniu do szczodrych rąk, które opisaliśmy! Są bowiem ręce wyciągnięte, aby pisać szybko na klawiaturze komputera i przesuwać sumy pieniędzy z jednej strony świata na drugą, dekretując bogactwo wąskich grup oligarchów i biedę mas, a nawet upadek całych narodów. Są ręce wyciągnięte do zagarniania pieniędzy poprzez sprzedaż broni, której inne ręce, również te dziecięce, użyją do siania śmierci i ubóstwa. Są wyciągnięte ręce, które w cieniu wymieniają dawki śmierci, aby wzbogacić się i żyć w luksusie oraz ulotnym nieuporządkowaniu. Są też ręce wyciągnięte, które w ukryciu wymieniają nielegalne przysługi, aby zarobić łatwo dzięki korupcji. Są także wyciągnięte ręce tych, którzy z poważną twarzą hipokrytów uchwalają prawa, których sami nie przestrzegają.

W tym przeglądzie ludzkich zachowań „wykluczeni nadal czekają. W celu utrzymania stylu życia wykluczającego innych, albo żeby móc entuzjazmować się tym egoistycznym ideałem, rozwinęła się globalizacja obojętności. Nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się niezdolni do współczucia wobec krzyku boleści innych, nie płaczemy już wobec dramatu innych, ani nie interesuje nas troska o nich, tak jakby odpowiedzialność za to nie dotyczyła nas” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, 54). Nie możemy być zadowoleni, dopóki ręce, które sieją śmierć, nie przemienią się w narzędzia sprawiedliwości i pokoju dla całego świata.

10. „We wszystkich sprawach pamiętaj o swym kresie” (Syr 7, 36). Tym zdaniem Syracydes kończy swoją refleksję. Tekst ten pozwala na dwojaką interpretację. Po pierwsze ukazuje, że potrzebujemy zawsze mieć świadomość końca naszej egzystencji. Pamięć o wspólnym przeznaczeniu może być pomocna, aby prowadzić życie pełne uwagi poświęconej temu, kto jest uboższy i nie miał tych samych możliwości, jakie my mieliśmy. Istnieje również druga możliwość interpretacji, która uwydatnia przede wszystkim kres, cel, w stronę którego dążymy. Tenże kres naszego życia ukazuje, jak nieodzownym jest posiadanie projektu do zrealizowania w życiu oraz drogi, po której się kroczy, nie ulegając zmęczeniu. Ostatecznie kresem każdej naszej działalności nie może być nic innego, jak miłość. To jest cel, w stronę którego wyruszyliśmy i nic nie powinno nas od niego odciągnąć. Ta miłość jest współudziałem, oddaniem i służbą, ale zaczyna się od odkrycia, że my najpierw zostaliśmy ukochani i obudzeni do miłości. Kres ten pojawia się w momencie, w którym dziecko spotyka się z uśmiechem mamy i czuje się kochane tylko ze względu na to, że istnieje. Również uśmiech, który dzielimy z ubogim, jest źródłem miłości i pozwala żyć w radości. Ręka wyciągnięta może zawsze ubogacić się uśmiechem tego, który nie mierzy swojej obecności i pomocy, którą ofiaruje, ale cieszy się wyłącznie z życia w stylu uczniów Chrystusa.

W tej drodze codziennego spotykania się z ubogimi towarzyszy nam Matka Boga, która bardziej niż wszystkie inne jest Matką ubogich. Panna Maryja zna dobrze trudności tych, którzy są zmarginalizowani, ponieważ ona sama znalazła się w podobnej sytuacji, wydając na świat Syna Bożego w stajni. Ze względu na groźby Heroda uciekła do innego kraju wraz z Józefem, swoim mężem oraz z małym Jezusem, a sytuacja uchodźców naznaczyła na kilka lat Świętą Rodzinę. Niech modlitwa do Matki ubogich pozwoli przystąpić jej synom umiłowanym oraz tym wszystkim, którzy służą im w imię Chrystusa. A modlitwa niech przemieni wyciągniętą rękę w przytulenie, które świadczy o współuczestnictwie i o odnalezionym braterstwie.

Rzym, u Św. Jana na Lateranie, 13 czerwca 2020, we wspomnienie św. Antoniego z Padwy

CZYTAJ DALEJ

W. Brytania dopuściła do użycia szczepionkę Pfizera i BioNTech przeciw koronawirusowi

2020-12-02 08:36

[ TEMATY ]

szczepionka

Adober Stock

Wielka Brytania jako pierwszy kraj na świecie dopuściła w środę do użycia opracowaną przez firmy Pfizer i BioNTech szczepionkę przeciw koronawirusowi. Jak poinformował minister zdrowia Matt Hancock szczepienia mogą się zacząć od przyszłego tygodnia.

W listopadzie amerykański koncern farmaceutyczny Pfizer i niemiecka firma BioNTech poinformowały, że ich szczepionka daje 90 proc. skuteczności. Wielka Brytania już wcześniej podpisała kontrakt za zakup 40 mln dawek. (PAP)

bjn/ mal/

CZYTAJ DALEJ

„… Oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci”. Historia Adama i Kasi

2020-12-02 15:07

[ TEMATY ]

Caritas

apel o pomoc

Mat.prasowy

Adam i Kasia. Kasia i Adam. Od 10 lat razem, nierozłączni. 2 lata temu, wzięli ślub. Po wielu latach narzeczeństwa wiedzieli już na pewno, że są sobie przeznaczeni.

„… oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci”. W obecności rodziny i przyjaciół przysięgali, że będą razem na dobre i na złe, w słońcu i w niepogodzie. Nie spodziewali się jak szybko przyjdzie im sprawdzić wartość tych słów.

Adam przed chorobą pracował jako monter konstrukcji stalowych. Pracował dużo i intensywnie. Często jeździł na budowy w Polsce, dużo przebywał poza domem. Wiodło im się nieźle.

Adam to pracoholik. Bardzo lubił i lubi swoją pracę. Ma wielką nadzieję, że powróci do zawodu jak zakończy rehabilitację związaną z założeniem implantów. - mówi Kasia

W imieniu Adama wypowiada się Kasia. Adam słyszy nas, ale nie będzie mówił sam. Osoba z implantami musi przyzwyczajać się do nowego głosu przez pewien czas, aby zrozumieć wypowiedź.

To było 2 miesiące po ślubie. Adam wrócił z delegacji. Czuł się źle, objawy typowo grypowe, bóle mięśni, gorączka. Położył się z nadzieją, że jutro będzie lepiej. Nie było. Do grypowych objawów doszły zaburzenia równowagi. Kilka godzin później, bez żadnego ostrzeżenia, Adam przestał słyszeć.

Trudno to sobie wyobrazić. Nagle świat wokół przestaje istnieć. Nie słyszysz żadnego dźwięku z zewnątrz, ale to nie znaczy, że w głowie jest cisza. Wręcz przeciwnie. Adama dręczyły szumy, jazgoty, piski. W pewnym momencie słyszał 15 różnych, nieprzyjemnych dźwięków. Żaden z nich nie pochodził ze świata zewnętrznego. Osoby niesłyszące tracą kontakt ze światem zewnętrznym, nie docierają do nich żadne dźwięki i odgłosy, jakie do tej pory słyszeli. Wszystko to, co dotąd było blisko, nagle staje się nieosiągalne. Pojawia się strach, że nie usłyszysz sygnałów niebezpieczeństwa.

Laryngolog, do którego trafili prywatnie, natychmiast skierował Adama do szpitala. Po wstępnych badaniach Adam znalazł się na oddziale neurologicznym. Przez jakiś czas było z nim bardzo źle. Choroba zaatakowała centralny układ nerwowy. Po serii badań i testów stwierdzono, że przyczyną choroby jest bakteryjne zapalenie opon mózgowych. To ono spowodowało całkowitą utratę słuchu i zaburzenia równowagi. Po 3 tygodniach w szpitalu Adam wrócił do domu. Według lekarzy został wyleczony. Niestety w trakcie leczenia Adam nie odzyskał słuchu.

Zostali sami z problemem, ale Kasia, niepoprawna optymistka, ani na chwilę nie zaakceptowała możliwości, że tak już będzie zawsze. Szybko dotarli do specjalistów z Kajetan - najlepszego w Polsce ośrodka zajmującego się leczeniem słuchu. Pojawiła się nadzieja, że Adam powróci jeszcze do świata słyszących.

Zaczęło się od prywatnej wizyty i audiometrii tonalnej. Ta metoda pozwala ocenić próg słyszenia. Dzięki badaniu można określić rodzaj i głębokość upośledzenia zmysłu. Sprawdza się stopień ubytku słuchu w zależności od częstotliwości dźwięku. Badanie nie pozostawiło żadnych wątpliwości. Adam nie słyszał właściwie nic. Jedynym rozwiązaniem w jego przypadku było wszczepienie implantów ślimakowych. Adam miał wyjątkowe szczęście - szybko zakwalifikował się do zabiegu implantowania.

Pierwsza operacja trwała 4 godziny. W jej trakcie wykonano nacięcia za uchem i wywiercono otwór u podstawy czaszki. Pod skórą umieszczono implant ślimakowy, połączony elektrodami z procesorem dźwięku, który znajduje się na zewnątrz, za uchem. Implant ślimakowy jest zaawansowanym urządzeniem elektronicznym, składającym się z części zewnętrznej (procesor dźwięku, który przetwarza słyszane dźwięki otoczenia) oraz z części wewnętrznej, czyli wprowadzonych do ślimaka elektrod. Implant ślimakowy pozwala na rehabilitację osoby z głębokim niedosłuchem zmysłowo-nerwowym. Pacjent zyskuje nie słuch fizjologiczny, ale słuch zbliżony do niego jakościowo.

Moment w którym Adam usłyszał słowa po operacji był najpiękniejszym w jego życiu. Płakał z radości, gdy usłyszał i zrozumiał wypowiedziane do niego słowa. Druga operacja odbyła się w styczniu 2020. Adam znowu miał szczęście. Zdążył przed pandemią, a na implanty czekał relatywnie niedługo.

Okres niesłyszenia powoduje ogromne straty i dlatego po operacji założenia implantów Adam nie mógł wrócić do pracy. Musi najpierw przejść około dwuletnią rehabilitację z psychologiem i logopedą.

Tak jak powiedziała w ślubnej przysiędze, Kasia była z Adamem przez cały ten trudny czas. Adam nie mógł pogodzić się z utratą słuchu. Do głowy przychodziły mu różne myśli. Czuł się gorszy, kwestionował swoją wartość jako męża i partnera. Kasia podtrzymywała go na duchu, wspierała, zapewniała o swojej miłości. Choroba pokazała jak mocny jest ich związek. Z tej trudnej próby jako małżeństwo wyszli zwycięsko.

Poznaliśmy się na przyjęciu sylwestrowym u znajomych. Zaiskrzyło między nami i zaczęliśmy się spotykać. - wspomina z uśmiechem Kasia.

Były wzloty i upadki. Smutki i radości. Potrzebowaliśmy czasu aby się dotrzeć, ale jak braliśmy ślub to już byliśmy pewni, że to na zawsze. A przecież nie wiedzieliśmy jeszcze co przyniesie los. – dodaje.

Mieszkają w niewielkim mieszkaniu, na osiedlu bloków w Płocku. Żyją w trójkę - Adam, Kasia i brat Kasi, Patryk. Patryk ma w tej chwili orzeczenie o upośledzeniu w stopniu umiarkowanym. Kasia czeka na decyzję komisji lekarskiej, żeby tę kwalifikację zamienić na stopień głęboki. Jest opiekunem prawnym brata. Dzięki zmianie kwalifikacji będzie mogła wystąpić o rentę opiekuńczą. Patryk jest pogodny i przyjazny, ale nie może zostać sam w domu. Mógłby skrzywdzić siebie lub innych. Kasia zdecydowała się na wzięcie brata pod opiekę, gdy w wieku 18 lat znalazł się na ulicy. Nie radził sobie, był wielokrotnie pobity. Policja zatrzymała go w pewnym momencie jako NN. Patryk nigdy nie będzie samodzielny. Ich sytuacja finansowa jest trudna. Adam nie pracuje, otrzymuje niewielki zasiłek. Trochę pieniędzy dostaje Patryk, a Kasia dorabia sezonowo przy zbiorach truskawek i cukinii. Może pracować tylko wtedy, gdy ktoś zostaje w domu z Patrykiem.

Niestety niedawno ich życiem znowu wstrząsnął nieszczęśliwy wypadek. Od 8 lat mają psa, mieszanka golden retrievera i lokalnego kundla. Kochany pies, ale podczas spaceru pociągnął Adama, tak, że ten stracił równowagę i boleśnie upadł. Konsekwencje upadku okazały się dużo poważniejsze niż potłuczenie. Adam stracił zewnętrzną część implantu ślimakowego - procesor mowy, który przekazuje dźwięki do mózgu. Stracił zdolność słyszenia, a głowę wypełniły znów trzaski i szumy.

Wydatek jakim jest zakup nowego procesora mowy jest całkowicie poza ich zasięgiem. Muszą uzbierać blisko 40 tys. złotych. Mają wokół siebie dużo życzliwych ludzi, przyjaciół, którzy pomagają i wspierają, ale to kwota zbyt duża nawet dla nich. Kasia nie płacze i nie załamuje się. Wypadek Adama zainspirował ją do szukania nowych kontaktów. Kasia nie boi się prosić o pomoc. Często słyszy uprzejmą lub mniej uprzejmą odmowę. Dziękuje grzecznie i idzie dalej. Robi wszystko dla ukochanego męża i przyjaciela. Jest pewna, że pieniądze uda się zebrać.

W serwisie uratujecie.pl została uruchomiona zbiórka na zakup procesora mowy dla Adama. Bez naszej pomocy nie ma szans na zebranie tak dużej sumy. Każdy może dołożyć swoją cegiełkę. Darowizny można przekazywać bezpośrednio poprzez stronę uratujecie.pl lub przelewem na konto 47 1160 2202 0000 0003 2305 9331 wpisując tytuł przelewu: APARAT.

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję