Reklama

Uwaga: sekty!

Niedziela lubelska 34/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Anna Gliwa: Bardzo często słyszy się, że wakacje to czas wzmożonego werbunku do sekt. Zatem, czym jest sekta?

Antoni Leśniak: Najprostsze określenie mówi, że sekta jest pewnego rodzaju odłamem lub grupą, która oddzieliła się od jakiejś dużej wspólnoty. W rozumieniu teologicznym sekta jest grupą oddzieloną od jakiegoś kościoła. Jest też pewnego rodzaju strukturą, dokładnie przygotowaną do działania już w momencie rozpoczęcia swojego działania. Czasem sądzi się, że sekty rodzą się spontanicznie, a one jeszcze przed - można powiedzieć ukazaniem się innym - zostają dokładnie przygotowane; wiadomo już, jak mają działać, na kogo są nastawione, jakie są dalekosiężne plany działania. W wymiarze psychologicznym sekta to grupa ludzi, którzy będą mocno podkreślali, że posiadają prawdę, że są jedynymi, wśród których można osiągnąć pełnię szczęścia. Grupa taka jest hermetycznie zamknięta, nie dopuszcza do siebie kogoś, kto nie ma szczerej woli współpracy. Poza tym taka grupa bardzo ostrożnie i dokładnie wybiera, kogo chciałaby mieć w swoich strukturach. Najpierw przygotowuje szczegółowe plany i mechanizmy werbunku, propozycje różnych ofert, atrakcyjnych na tyle, że konkretne osoby do takiej grupy przyjdą. Sekty dbają o to, by zwerbowana osoba łatwo nie mogła odejść z grupy, po prostu by wysiłek i nakład poniesiony przy jej werbunku nie przepadł. W wymiarze socjologicznym sekta to grupa, która będzie kierowała się określonymi zasadami, którą da się opisać i podzielić, a punktem odniesienia przy podziałach będzie jej stosunek do świata, do określonych zachowań i systemów wartości, do poszczególnych problemów: np. stosunek do wojny. W wymiarze teologicznym sekta to grupa, która uzurpuje sobie prawo do prowadzenia ludzi do wiecznego szczęścia, do zbawienia. Podział stosowany przez dokument kongregacji watykańskiej z 1986 r. "Sekty albo nowe ruchy religijne jako wyzwanie duszpasterskie" informuje nas, że są sekty o podłoży chrześcijańskim, bazujące na tekstach Pisma Świętego, ale są również sekty o podłożu islamskim, czy napastliwe sekty typu afrykańskiego lub azjatyckiego, czy promujące kult woo-doo.

- Kto tworzy sektę?

- Najlepszą charakterystyką twórcy sekt są słowa Rona Hubbarda - twórcy kalifornijskiego kościoła scjentologicznego, który powiedział kiedyś takie zdanie: "Róbcie pieniądze i wykorzystujcie ludzką naiwność. Jak to zrobić? Stwórzcie nową religię". Twórca sekty ma po prostu pomysł na zarobienie dużych pieniędzy na ludzkiej otwartości i życzliwości, na ciepłym spojrzeniu na drugiego człowieka, który ma określone problemy i potrzeby, a co za tym idzie jest gotowy na wiele, by po prostu sobie pomóc. Ktoś wykorzystuje różne sposoby i techniki, by zwabić potencjalnych członków sekty tylko po to, by na nich zarobić.

- W jaki sposób sekty werbują kandydatów?

- Jedną z prostych metod założenia sekty jest poinformowanie kilku znajomych i życzliwych osób o tym, że miało się jakieś objawienie, albo że jest się predysponowanym do tego, by w tym świecie pełnić znaczącą rolę, by przewodzić światu i ludziom. Trzon sekty tworzy więc pomysłodawca z służalczo oddaną grupką ludzi. Taki założyciel, nazywany guru, jest w sekcie najważniejszy. Jeśli potępiamy ludzi należących do sekty, to musimy pamiętać, że sekta to nie tylko ludzie i ich poglądy, ale przede wszystkim guru, który jest najniebezpieczniejszy, oczywiście pomijając ludzi, którzy weszli do grupy z wyrachowania czy dla własnych korzyści. Większość ludzi po prostu wierzy w przedstawianą im prawdę. Guru zastanawia się najpierw, co będzie celem sekty i jakie osoby do osiągnięcia celu są mu potrzebne: młodzi, starsi, czy też konkretne grupy zawodowe. Określone sekty przedstawiają swoje propozycje młodzieży, inne lekarzom, prawnikom, czy osobom starszym. W pewnych grupach społecznych istnieje konkretne tempo życia: praca, zaangażowanie, zmęczenie czy częste rozwody powodują występowanie podobnych pragnień wśród ludzi. Są oni bardziej otwarci, gotowi na przyjęcie informacji i sugestii, których oczekują. Nigdy nie jest tak, że osoba werbująca mówi: "Należę do takiej sekty, zapraszam na spotkanie naszej grupy". W dzisiejszym świecie werbunek doprowadzony jest do perfekcji. Potencjalnych kandydatów zaprasza się na interesujący wykład czy spotkanie, niekoniecznie związane z tematyką religijną, zazwyczaj dominuje problematyka psychologiczna: jak być szczęśliwym, jak sobie poradzić z problemami, jak kochać drugiego człowieka, jak wychować dzieci, jak osiągnąć zawodowy sukces. Przy okazji pierwszego wykładu następuje przekazanie pierwszych treści sekciarskich. Jest to również dozowane, by nie zrazić ludzi. Wprowadzanie w tematykę odbywa się etapami. Innym przykładem werbunku jest prowadzenie szkół językowych. Ktoś chce dobrze nauczyć się języka, więc udaje się do szkoły prowadzonej przez obcokrajowców z dobrymi wynikami. Często są to jednak członkowie sekt, którzy mają ogromne możliwości finansowe - proponują certyfikaty, atrakcyjne ceny i wysoki poziom. Przy okazji nauki przekazywane są sekciarskie treści, np. chwila medytacji i wyciszenia, praca na specjalnie spreparowanych testach. Zdarza się, że sekty prowadzą szkoły tańca, gdzie zajęcia rozpoczynają się od medytacji i jogi.

- Kto najczęściej pozwala się zwerbować?

- To zależy do kogo i w jaki sposób takie zaproszenie zostanie skierowane. Gdy nastawione jest na młodych ludzi, pojawiają się w nim treści o zabawie, imprezie, spotkaniu ciekawych ludzi. Młodzi chętnie przychodzą na spotkania, zwłaszcza jeśli towarzyszy im np. koncert - niespodzianka, darmowe jedzenie. Młodzi nie idą na spotkanie sekty, ale żeby się po prostu pobawić, jednak to już jest pierwszy krok zmierzający w niebezpiecznym kierunku. Jeśli ofertą sekty jest rozwiązywanie konkretnych problemów, zaproszenie kierowane jest do osób dorosłych. Niestety, z badań wynika, że na wpływy sekt podatni są ludzie z wyższym wykształceniem. Ci, którzy racjonalnie myślą, często są wykorzystywani przez innych racjonalnie myślących, którzy potrafią "sprzedać" swoją prawdę. Na wpływ sekt podatne są także kobiety, z natury bardziej emocjonalnie reagujące na otaczający je świat. Ludzie przychodzą do grupy, bo są otoczeni przez członków sekty działaniem, które nazywa się "bombardowaniem miłością". Jest to niebezpieczna metoda. Ktoś jest samotny, ma problemy, nie umie się odnaleźć i nagle pojawiają się ludzie, którzy się interesują nim dla niego samego, którzy pokazują mu, że problemy da się rozwiązać, tylko trzeba mieć wokół siebie grupę z życzliwych przyjaciół. Osoby werbujące nie są nachalne, wiedzą bowiem, że muszą systematycznie interesować się podatną osobą. W końcu zapraszają ją na spotkanie zamknięte, gdzie uruchamia się drugi proces: pranie mózgu. Człowiek jest tam odizolowany od świata zewnętrznego, wierzy więc we wszystko, bo nie ma możliwości weryfikacji. W końcu okazuje się, że te racjonalne i logiczne informacje są tylko specjalnie spreparowaną papką, czego bombardowana osoba nie jest już w stanie dostrzec. Poza tym werbowana osoba często sama nie chce wracać do dawnego świata, w którym żyła, bo jeśli tam nią nikt się nie interesuje, to lepiej zostać w grupie życzliwie usposobionych osób.

- Jakie są skutki przebywania w sekcie?

- Podstawowe to uzależnienie fizyczne i psychiczne. Fizyczne polega na tym, że w sektach często stosuje się różnego rodzaju diety. By wymusić posłuszeństwo wobec guru, odbiera się pewien rodzaj pokarmów i fizycznie osłabia organizm. Człowiek staje się otępiały, apatyczny, tak, że nie ma możliwości swobodnego ruchu. Członkowie sekt pozbawiani są witamin, ich cera blednie - patrząc w lustro widzą schorowanych ludzi, z którymi dzieje się coś niedobrego. Wówczas grupa mówi: słuchaj, pomożemy ci, bo my mamy na to lekarstwo, ale musisz nas dokładnie słuchać. Osoby przebywające w ośrodkach zamkniętych, jeśli próbują się wyłamać z grupy, są pozbawiane jedzenia, kierowane do wyczerpującej, wielogodzinnej pracy fizycznej. Tym sposobem guru zyskuje pełną kontrolę nad człowiekiem w jego sferze fizycznej. Zdominowany człowiek boi się, ale nie ma możliwości wyjścia; często jest pozbawiony dokumentów, pieniędzy, a ponadto zastraszany. Zwerbowana osoba powoli zatraca własną osobowość i ma coraz mniejszą możliwość wyrwania się z zamkniętego kręgu.

W sektach często dochodzi do nadużyć na tle seksualnym i finansowym.

Są takie sekty, które liczą na to, by ściągnąć do siebie osoby zamożne i są nastawione w swoich programach na ludzi dorosłych. Programy te są zorganizowane tak, by majętni i znani ludzie nie przebywali z nimi, ale wspierali ich swoim autorytetem i pieniędzmi. Kiedyś medytacją transcendentalną interesował się zespół The Beatles, dzięki temu sekta promująca taką medytację od razu została zauważona i zyskała nowych członków. Innym przykładem jest sekta scjentologów, którzy zwerbowali kilku aktorów hollywodzkich. Sami aktorzy nie uczestniczyli w spotkaniach sekty, ale wspierali ich swoją popularnością i oczywiście dotacjami. Sekta miała zbierała kłopotliwe informacje na ich temat, wykorzystując je do szantażu. Przykładem jest tu Tom Cruise, który wraz z byłą żoną Nicol Kidman należał do scjentologów. Po odejściu Criusa z sekty rozpadło się jego małżeństwo, a przy okazji ujawniono, że jest homoseksualistą. Ponadto sekty bardzo często kierują swoją działalność na osoby starsze i samotne. Ich członkowie chodzą po domach starców, proponując zamieszkanie w bardziej ludzkich warunkach, w otoczeniu ciepłych i życzliwych ludzi. W zamian za to osoby takie po śmierci przekazują im swoje majątki. Sekty dokładnie wybierają kandydatów, werbują ich dopiero po dokładnym prześwietleniu. Jeśli chodzi o seks, to są takie grupy, które w programie działania mają prostytucję sakralną. Często osoby płci żeńskiej w sekcie traktowane są jako nałożnice guru, każda z nich musi przejść inicjację seksualną z guru, by być pełnoprawnym członkiem sekty. Kobiety takie są potencjalnymi matkami dzieci guru, a im więcej dzieci przychodzi na świat w sekcie, tym większe - wg nich - błogosławieństwo. Są również takie grupy, np. Rodzina Miłości, które zrzeszają pedofilii. Werbując do siebie osoby o określonych skłonnościach seksualnych sekta - w zamian za przynależność do grupy - oferuje możliwość kontaktów seksualnych z dziećmi. Innym przykładem seksualnego wykorzystywania jest grupa satanistów, w której dochodzi do gwałtów, w skrajnych przypadkach składnia ofiar z ludzi, a generalnie do bezczeszczenia ludzkiego ciała.

- Po czym poznać, że ktoś jest w sekcie lub jest do niej werbowany?

-Jest to bardzo trudne, ponieważ członkowie sekt mówią kandydatom, by nie przyznawali się w rodzinie i wśród przyjaciół, że chodzą na spotkania, by była to ich prywatna sprawa, do której nikt nie ma wglądu. Wówczas sekta ma kontrolę nad człowiekiem i jest pewna, że ktoś z zewnątrz nie monitoruje jej działalności. Spotkania zatem nie odbywają się np. w nocy, ale raczej w dzień, by wyjścia z domu nie wzbudzały niepotrzebnych podejrzeń. Młody człowiek, który intensywnie przeżywa zmiany, może zewnętrznie pewne cechy ukazywać: zamknięcie się w sobie, brak rozmów z rodzicami i przyjaciółmi - można to zrzucić na karb dojrzewania, ale takim zachowaniom mogą towarzyszyć także czynniki sekciarskie. W niektórych sektach przyjmuje się narkotyki, warto więc zwrócić uwagę na zachowanie, szczególnie młodych ludzi wracających do domu z podkrążonymi oczami, na ich trudnościami w kontaktach interpersonalnych. Członkowie sekt często słuchają określonej muzyki, inaczej się ubierają - to mogą być symptomy, których nie wolno lekceważyć.

- Jak takim osobom pomóc?

- Na początku uważnie je obserwować, ale nie podejmować żadnych gwałtownych działań, które mogą wywołać negatywne skutki, np. zupełnie odizolowanie człowieka od rodziny. Do 18 roku życia młody człowiek podlega prawnej opiece rodziców lub opiekunów, ale po ukończeniu 18 lat sam podejmuje decyzje i trudniej wówczas taką osobę wyciągnąć np. z ośrodka, w którym sekta oferuje człowiekowi mieszkanie, jedzenie, pracę, a w końcu szczęście. Osoby wyciągnięte ze szponów sekty poddaje się badaniom medycznym i psychologicznym oraz leczeniu, by przywrócić je do funkcjonowania w społeczeństwie. Proces leczenia i wychodzenia z sekty może trwać nawet latami, ale nigdy do końca wszystkich skutków bycia w sekcie się nie wyeliminuje. Jeśli zauważmy, że ktoś może być podatny na działanie sekty, to należy mu poświęcić jak najwięcej czasu, zainteresowania, miłości. Nie można pozwolić, by taki człowiek szukał alternatywnych przyjaciół poza tymi, którzy są sprawdzeni. Dzisiaj sekty panoszą się w internecie, warto zatem przyjrzeć się, czego młodzież tak naprawdę szuka w sieci. Czasem trzeba wyjechać z takim człowiekiem, by zupełnie odizolować go od powracających po niego członków sekty. Zawsze trzeba rozmawiać, znaleźć informacje o konkretnej grupie, która zagraża i rozmawiać, przede wszystkim rozmawiać.

- Gdzie szukać pomocy?

- Polecam doskonale przygotowane dominikańskie centra informacji i pomocy, działające w wielu miastach Polski. W Lublinie warto udać się do Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji i Stowarzyszenia " Odnaleźć siebie" (ul. Królewska 10, tel. 081-743-79-84), które zajmuje się profilaktyką i konkretną formą pomocy. Są też prywatne osoby, które zajmują się udzielaniem niezbędnych informacji i pomocy, np. prowadzony przeze mnie ośrodek psychoterapeutyczny przy ul. Jana Sawy 3 tel. (081) 443-23-77 lub 0-502-375-418.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatnia ziemska droga ks. ppor. Bolesława Sylwestrzaka

2026-02-14 18:44

ks. Łukasz Romańczuk

Pogrzeb ks. Bolesława Sylwestrzaka

Pogrzeb ks. Bolesława Sylwestrzaka

Ksiądz ppor. Bolesław Sylwestrzak został dziś pochowany w Roztoce. W kościele pw. św. Stanisława biskupa i męczennika, który znajduje się na terenie diecezji świdnickiej, Mszy św. przewodniczył bp Maciej Małyga, a homilię wygłosił bp Jan Tyrawa, biskup senior diecezji bydgoskiej.

Wśród koncelebransów był także bp Adam Bałabuch, bp pomocniczy diecezji świdnickiej, który poprowadził kondukt pogrzebowy na cmentarz oraz ceremonię złożenia trumny z ciałem do grobu. Homilia bpa Jana Tyrawy osadzona była mocno w refleksji nad tajemnicą śmierci, sprawiedliwością oraz nadzieją zmartwychwstania. Na samym początku zacytowany został fragment z Księgi Mądrości: Nie dążcie do śmierci przez swe błędne życie. Nie gotujcie sobie zguby własnymi czynami. Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: w 2026 roku co najmniej 12 beatyfikacji

2026-02-14 14:32

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Agata Kowalska

W 2026 roku potwierdzono już pięć uroczystości beatyfikacyjnych, w tym jedną w Polsce, a siedem kolejnych jest rozważanych. Od początku nowego tysiąclecia w Kościele katolickim odbywało się średnio 11 ceremonii beatyfikacyjnych rocznie.

Należy zauważyć, iż średnia liczba błogosławionych różni się znacznie w poszczególnych latach, ponieważ podczas jednej uroczystości beatyfikacyjnej może zostać ogłoszonych od jednego do kilkuset nowych błogosławionych. Na przykład papież Benedykt XVI beatyfikował w 2007 r. 498 męczenników hiszpańskiej wojny domowej.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen: Teleewangelista czy prorok zza oceanu?

2026-02-14 20:15

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.

Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję