Reklama

To było dziecko

Straciły dziecko, niektóre nawet więcej niż jedno. Teraz starają się uwrażliwiać innych na problem poronień, który każdego dnia dotyka ponad 100 rodzin w naszym kraju

Niedziela Ogólnopolska 46/2008, str. 10-11

Szpital kierowany przez znanego lekarza - prof. Bogdana Chazana organizuje pogrzeby zmarłych dzieci. Za tę inicjatywę został skrytykowany w wydaniu internetowym jednej z ważniejszych gazet w kraju. Bo takie informacje... odstraszają przyszłe matki
Artu

Szpital kierowany przez znanego lekarza - prof. Bogdana Chazana organizuje pogrzeby zmarłych dzieci. Za tę inicjatywę został skrytykowany w wydaniu internetowym jednej z ważniejszych gazet w kraju. Bo takie informacje... odstraszają przyszłe matki<br>Artu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dnia 11 października br. na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie odsłonięto pomnik upamiętniający zmarłe dzieci. Wyjątkowy monument przedstawia obejmującą się parę rodziców, między którymi jest pusta przestrzeń w kształcie serca. - Ten pomnik stanowi symbol pamięci o wszystkich dzieciach niemających własnych grobów - mówi „Niedzieli” Anna Smolińska ze Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu. - Jest także grobem mojego Adasia, który umarł około 20. tygodnia ciąży. Dotychczas o tym, że istniał, świadczy tylko akt urodzenia, który udało mi się wyciągnąć ze szpitala - dodaje współinicjatorka budowy pomnika.
W Polsce każdego roku dochodzi do ponad 40 tys. poronień. Większość dzieci zmarłych w trakcie ciąży nie ma grobów. A rodziny dotknięte tą tragedią przeżywają ją w samotności. Bo poronienie to temat, który się przemilcza w naszych domach i wśród znajomych. Natomiast szpitale, które starają się nieść pomoc rodzicom, bywają nawet atakowane za swoje postępowanie.

Cicho! „To wstyd”

Reklama

Arleta Pastewska, nauczycielka z Elbląga, poroniła w lutym tego roku. W szpitalu nikt jej nie poinformował o tym, że może pochować swoje dziecko. - A sama byłam w szoku i o to nie zapytałam. Kiedy zrobiłam to po tygodniu, było za późno na pogrzeb.
Kolejnym szokiem była reakcja otoczenia. - Znajomi wiedzieli, że z mężem staramy się o trzecie dziecko. Kiedy zaszłam w ciążę, bardzo się cieszyłam i mówiłam o tym swoim koleżankom i kolegom. Jednak po stracie dziecka większość znajomych wolała o tym nie mówić. Po prostu woleli zapomnieć. Gdy część osób zerwała z nami kontakty, poczułam się jak trędowata - opowiada.
Jeszcze gorsze są wspomnienia innych kobiet. - Jednej z koleżanek mąż powiedział, żeby nikomu o tym nie mówiła, „bo to wstyd”. Inna usłyszała, że „nikt tego tak mocno nie przeżywa” jak ona, więc niech da sobie spokój - opowiadają członkinie Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu.
Niejednokrotnie delikatnością słonia wykazuje się także personel medyczny. Zdarza się, że osoba po poronieniu leży na jednej sali z matkami oczekującymi dziecka. Jednej z kobiet lekarze powiedzieli, żeby się nie przejmowała, bo „poronienie nie boli”. Innej - położna dała słoik i powiedziała, że ma „zrobić siku”. - Jeśli będą skrzepy, to wlać do ubikacji, jeśli tkanki, to proszę mnie zawołać - dodała.
Bardzo mało jest placówek ochrony zdrowia, które wdrożyły specjalne procedury opieki na wypadek poronień. Jednym z pierwszych był warszawski Szpital im. Świętej Rodziny, w którym personel przeszedł specjalistyczne szkolenia w tym zakresie. Ponadto szpital kierowany przez znanego lekarza - prof. Bogdana Chazana organizuje też pogrzeby zmarłych dzieci. I za tę ostatnią inicjatywę został skrytykowany w wydaniu internetowym jednej z ważniejszych gazet w kraju. Bo takie informacje... odstraszają przyszłe matki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mamy prawo mówić

Reklama

Pani Arleta po wyjściu ze szpitala zamknęła się w domu i przez cztery miesiące czytała o poronieniach. W Internecie trafiła na stronę: www.poronienie.pl. - Dzięki zawartym tam informacjom i innym matkom ze stowarzyszenia wiem, że mam prawo mówić o tym, co się stało i co czuję.
Stronę internetową, a później stowarzyszenie założyła Monika Nagórko. - Poroniłam dwa razy. Nie wiedziałam, jak mam to przeżyć, jak rozmawiać z mężem i dzieckiem o tym, co się wydarzyło - wspomina. - Szukałam informacji, a wszystko, co znajdowałam, było po angielsku.
Tak powstał pomysł założenia strony, która dzisiaj ma 60 tys. wywołań dziennie. Znajduje się na niej m.in.: dekalog osieroconych rodziców, działy prawne i medyczne oraz wiele praktycznych porad dla kobiet w ciąży. Ponadto są informacje o spotkaniach grup wsparcia, które zorganizowały się w największych miastach kraju.
Kolejnym krokiem było powołanie stowarzyszenia, bo grupy niemającej osobowości prawnej nikt nie chciał słuchać. Dyrektorzy szpitali odkładali słuchawki, słysząc propozycję zorganizowania wykładu dla personelu z oddziałów położniczych.
- Naszym celem jest pomoc osobom po stracie oraz uwrażliwianie środowiska medycznego i społeczeństwa na sytuacje osób, które poroniły - mówi Monika Nagórko. - Ciągle bowiem część ludzi utożsamia poronienie z aborcją. A my i nasze rodziny chciałyśmy urodzić - podkreśla pani Monika.
Największym sukcesem stowarzyszenia był skuteczny protest wobec zmiany prawa, które pozwoliłoby rejestrować urodzenia martwe dopiero od 22. tygodnia ciąży. Po protestach Ministerstwo Zdrowia wycofało się z planowanych zmian.
Dzięki akcjom stowarzyszenia z roku na rok coraz powszechniej obchodzony jest październikowy Dzień Dziecka Utraconego. W tym roku w kilkunastu miastach w kraju zostały odprawione Msze św. w intencji zmarłych dzieci i ich rodziców. Oprócz odsłonięcia pomnika w Szczecinie stowarzyszenie zorganizowało w Bydgoszczy konferencję naukowo-szkoleniową pt. „Dobre praktyki w sytuacji przegranych narodzin”.
W prace stowarzyszenia zaangażowała się także Arleta Pastewska, która miała prezentację o poronieniach w Wyższym Seminarium Duchownym w Elblągu. - Byłam pozytywnie zaskoczona zainteresowaniem, z jakim spotkałam się podczas prezentacji i po niej. Nie bez znaczenia było także to, że rektor ks. Grzegorz Puchalski, przedstawiając mnie klerykom, powiedział, że jestem matką trójki dzieci. Od czasu poronienia był on pierwszą osobą spoza rodziny, która potraktowała mnie i moje zmarłe dziecko normalnie - mówi pani Arleta.

* * *

Rola kapłana: cierpliwie wysłuchać

Ks. Grzegorz Puchalski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Elblągu:
- Duszpasterz powinien towarzyszyć w bólu, jaki przeżywa osoba po stracie dziecka. Oznacza to przede wszystkim wysłuchanie tej kobiety, jej żalu i nierzadko gniewu wobec Pana Boga. W przypadku poronień mamy do czynienia z rodzicami, którzy oczekiwali dziecka, pragnęli jego przyjścia na świat. Nie można więc w pierwszych słowach posługiwać się tanim pocieszeniem w stylu: „Nie przejmuj się, będziesz miała następne dziecko”. Trzeba cierpliwie słuchać oraz skupić się na tym, aby osoby te mogły przeżywać swoją żałobę. A ta druga kwestia oznacza także poinformowanie rodziców o prawie, jakie mają wobec utraconego dziecka. O tym, że mogą je odebrać ze szpitala i pochować, mimo że nie miało chrztu. Kościół przewiduje taką sytuację, a nadal wiele osób o tym nie wie.

Puste łóżeczko

Marlena Trąbińska-Haduch, psycholog:
- Trzeba sobie uświadomić, że tracąc dziecko, kobieta traci kawałek samej siebie. I nie jest ważne, na którym etapie ciąży ma miejsce poronienie. Bowiem już w momencie oczekiwania matka myśli, jakie to będzie dziecko oraz kim będzie za 3 czy 10 lat. A w domu niejednokrotnie są już zabawki i łóżeczko dla oczekiwanej pociechy. To wszystko tworzy silną więź emocjonalną. Dlatego utrata dziecka jest szokiem, którego nie można bagatelizować. Nie należy więc pocieszać kobiet po stracie. Lepiej zapytać: Jak mogę ci pomóc w tej sytuacji?

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Świecki ekonom Archidiecezji Krakowskiej: ta praca to dla mnie wyzwanie

2026-09-30 14:04

[ TEMATY ]

wyzwanie

Lucjan Tabaka

ekonom Archidiecezji Krakowskiej

Archidiecezja Krakowska

Lucjan Tabaka, ekonom Archidiecezji Krakowskiej

Lucjan Tabaka, ekonom Archidiecezji Krakowskiej

Lucjan Tabaka, ekonom Archidiecezji Krakowskiej, uczestniczący w odbywającym się w środę 30. września w Warszawie spotkaniu ekonomów diecezjalnych z sekretariatem KEP, powiedział KAI, że traktuje swoją pracę jako wyzwanie ze względu na ogrom spraw w Archidiecezji, która posiada wiele nieruchomości i musi utrzymać wiele wysokiej klasy zabytków. „To jest dla mnie duże wyzwanie, bo w tym majątku kryje się wielki potencjał i wielkie ryzyko” - powiedział Tabaka, który został mianowany na swoje stanowisko 1 lipca tego roku jako pierwszy w Kościele w Polsce ekonom świecki.

Lucjan Tabaka, urodzony w 1948 r. absolwent AGH, ma bogate doświadczenie w zarządzaniu różnymi podmiotami. W latach 1998-1999 był wojewodą nowosądeckim, a po likwidacji tego województwa doradzał wojewodzie małopolskiemu. Był także w latach 2005-2014 kanclerzem Politechniki Krakowskiej. Od 2015 r. jest prezesem spółki stanowiącej w 100% własność Politechniki, która zajmuje się inwestycjami mieszkaniowymi, a jej dochód wspiera uczelnię.
CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: rozpoczęły się rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej

2026-10-01 16:02

[ TEMATY ]

rekolekcje

Jasna Góra

Jasnogórska Rodzina Różańcowa

BPJG

Jasnogórska Rodzina Różańcowa

Jasnogórska Rodzina Różańcowa

- Różaniec to wypowiedzenie zawierzenia Maryi, medytacja i wyciszenie, by Bóg do nas przemawiał - powiedział o. Marian Waligóra, opiekun Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. 1 października na Jasnej Górze rozpoczęły się czterodniowe rekolekcje wspólnoty. Uczestnicy z całej Polski modlą się m.in. o pokój na świecie oraz za małżeństwa i rodziny przeżywające kryzys.

Rekolekcje rozpoczęła Msza św. sprawowana o godz. 9.00 w Bazylice Jasnogórskiej. Liturgii przewodniczył o. Kazimierz Maniecki, paulin związany z Jasnogórską Rodziną Różańcową.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję