Kościół katolicki dotarł do Haiti wraz z pierwszymi Europejczykami, którzy 6 grudnia 1492 r. pod wodzą Krzysztofa Kolumba wbili pierwszy chrześcijański krzyż w tę ziemię „Nowego Świata”. 3 maja 1493 r. papież Aleksander VI przyznał nowo odkryte ziemie Hiszpanii pod warunkiem, że wysłani zostaną z tego kraju misjonarze zdolni zaszczepić wiarę chrześcijańską tamtejszym ludom.
Początek Haiti
Reklama
W owym czasie wyspę zamieszkiwali południowoamerykańscy Karaibowie oraz podbici przez nich rdzenni Arawakowie. Zmuszani byli do ciężkiej pracy w kopalniach i na plantacjach. Dominikanie, jedni z pierwszych misjonarzy na wyspie, byli śmiałymi obrońcami tubylców, nieludzko wykorzystywanych przez konkwistadorów. To oni zaproponowali, by na wyspę przywieźć Afrykańczyków jako silniejszych i bardziej wytrzymałych fizycznie. Był to początek narodu haitańskiego, który powstał z deportowanych Afrykańczyków, pochodzących z różnych grup etnicznych. Kulturę Haiti kształtowały wpływy kultury francuskiej, hiszpańskiej i Ameryki Północnej.
Francuzi, którzy w miejsce Hiszpanów dwa razy okupowali wyspę, nie dbali o przekazywanie wiary katolickiej, a niejednokrotnie prześladowali gorliwych misjonarzy, którzy próbowali ewangelizować niewolników. Haitańczycy podejmowali wiele działań, by uzyskać niepodległość. Udało się to dopiero 18 listopada 1803 r., po zwycięskiej bitwie pod Vertières, pod dowództwem Dessalines, przeciwko armii francuskiej. Oficjalnie niepodległość została ogłoszona 1 stycznia 1804 r.
Rzeczywista organizacja Kościoła katolickiego na Haiti miała miejsce po podpisaniu konkordatu w 1860 r. między Stolicą Apostolską a rządem Haiti. Większość księży pochodziła z Francji i choć formowanie lokalnego duchowieństwa rozpoczęło się w 1920 r., to dopiero Sobór Watykański II przyczynił się do odrobienia opóźnień w tej dziedzinie. W 1966 r. papież mianował pięciu miejscowych biskupów. Od tego momentu kościół haitański był w stanie rozpocząć poszukiwania własnej tożsamości, zachowując jednocześnie jedność ze Stolicą Apostolską.
Od 1988 r. Kościół na Haiti ma dwie archidiecezje, które składają się z 9 diecezji z 16 biskupami, wszyscy są Haitańczykami. W 251 parafiach i 1500 wiejskich wspólnotach chrześcijańskich pracuje ok. 400 księży diecezjalnych i 1300 zakonników, należących do ponad 70 rodzin zakonnych. Oczywiście, jest to stan sprzed trzęsienia ziemi, które nawiedziło ten kraj w styczniu 2010 r. W ostatnich latach następował nieustanny wzrost powołań lokalnych. Liczba seminarzystów diecezjalnych doszła do ponad 300 osób.
Nie tylko powołania lokalne świadczą o zakorzenieniu się Kościoła katolickiego na Haiti, ale również sposób sprawowania liturgii i nauczania katechizmu. Używanie języka kreolskiego, muzyka, instrumenty lokalne i zwyczaje ludowe, bez odejścia od doktryny Kościoła uniwersalnego, świadczą o próbie odkrywania „Semina Verbi” ukrytych w religii przodków.
Jakie straty poniósł Kościół haitański w wyniku kataklizmu, trudno jeszcze ocenić. Nikt jeszcze nie wie, ile kościołów legło w gruzach, ilu biskupów, księży, zakonników i świeckich chrześcijan zginęło. Jedno jest pewne, że wiele trzeba będzie odbudować i że pod popiołem, który pozostał po trzęsieniu ziemi, na pewno jest diament, do którego odnalezienia zobowiązani jesteśmy wszyscy przez naszą braterską pomoc.
Salezjanie
Wśród licznych rodzin zakonnych pracujących na Haiti są również salezjanie, którzy przybyli tam w 1936 r. Od samego początku misjonarze salezjańscy zajęli się najuboższą młodzieżą, starając się przez zakładane przez nich szkoły, zwłaszcza zawodowe, dać im szansę startu społecznego i nauczyć zarabiania na życie.
Pierwszy haitański salezjanin - ks. Serges Lamaute złożył śluby zakonne w 1946 r. Rok później br. Hubert Sanon złożył swoje śluby zakonne na Kubie. 5 młodych Haitańczyków zostało wysłanych w 1948 r. do Francji w celu ukończenia nowicjatu i studiów filozoficznych.
Na Haiti pracowało 66 salezjanów (3 z nich zabiło trzęsienie ziemi, a większość odniosła różnego rodzaju rany), prawie wszyscy to Haitańczycy. Żyjąc w 9 wspólnotach, prowadzili wiele dzieł, zajmowali się edukacją najbiedniejszych dzieci i młodzieży, pochodzących często prosto z ulicy. Trzęsienie ziemi z 12 stycznia zniszczyło całkowicie 6 z 9 dzieł salezjańskich na Haiti, a naruszyło poważnie wszystkie. Są to przede wszystkim szkoły, które dzień po dniu walczyły przez edukację i formację zawodową o godne życie najbiedniejszych dzieci i młodzieży tego kraju.
Pomoc
Całe Zgromadzenie Salezjańskie włączyło się w międzynarodową pomoc dla Haiti. Akcją pomocową koordynuje Salezjańskie Dykasterium Misyjne z siedzibą w Rzymie. Plany udzielania pomocy międzynarodowej są już wdrażane, pierwsze ciężarówki z niezbędnymi artykułami, wysłane z salezjańskich placówek na Santo Domingo, dotarły już do miejsca przeznaczenia. Artykuły pierwszej pomocy, mimo pewnych trudności, są rozdawane ludności. Niebezpieczeństwo szabrownictwa zostało zażegnane, przynajmniej chwilowo, dzięki interwencji organizacji Volontariato Internazionale per lo Sviluppo (VIS) związanej z salezjanami.
W drugiej fazie pomocy dla Haiti wszystkie dzieła będą musiały być jak najszybciej odbudowane, aby mogły przygarnąć, dać szansę kształcenia i nadzieję na lepsze jutro dzieciom i młodzieży, którym udało się przeżyć kataklizm.
Ks. Kazimierz Jan Gajowy SDB - arabista i pedagog pracujący na rzecz pokoju i solidarności między ludźmi różnych kultur i religii w kontekście islamsko-chrześcijańskim. W 2008 r. odznaczony w Libanie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Niezwykłe świadectwo kobiety ocalałej w pożarze w Szwajcarii
- Kobieta, która była świadkiem dramatycznego pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, twierdzi, że widziała coś, co uznaje za prawdziwy cud. Według jej relacji, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując wszystko wokół, jednak w niezwykły sposób ominął jej przyjaciela - informuje portal wPolityce.pl.
Świadectwo kobiety przytoczyła francuska telewizja informacyjna C News.
Jubileusz był rzeczywiście rokiem łaski. Duchowy wymiar Jubileuszu pozwolił zobaczyć lud wierzący w drodze, spragniony modlitwy i nawrócenia - wskazał abp Rino Fisichella, proprefekt Dykasterii ds. Ewangelizacji, podczas konferencji prasowej podsumowującej Rok Jubileuszowy 2025. Hierarcha dodał: „Droga się nie kończy. Była to tylko ważna stacja - przygotowująca nas do kolejnego wydarzenia łaski o globalnym zasięgu, które już czeka za progiem”.
6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego, o godz. 9.30 Papież Leon XIV zamknie Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra. Obecny będzie prezydent Republiki Włoskiej oraz przedstawiciele władz cywilnych i wojskowych, a także licznie zgromadzeni wierni. Tym prostym, a zarazem wymownym gestem - zamknięciem ostatnich Drzwi Świętych - zakończy się zwyczajny Jubileusz Roku 2025. W poniedziałek, 5 stycznia o godz. 17.30, Dykasteria ds. Ewangelizacji wraz z reprezentacją wolontariuszy odbędzie ostatnią pielgrzymkę do Drzwi Świętych, po której zakończy się droga, którą w tym roku podjęły miliony pielgrzymów, kierując się właśnie do tego symbolicznego miejsca.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.