Elżbieta Łozińska Doradca pedagogiczno-psychologiczny, terapeuta NEST (to program terapeutyczny dla osób dorosłych, które doświadczyły traumatycznych przeżyć), żona, mama Mateusza (11 lat), Marty (7 lat) i Tomka (5 lat); wykłada i prowadzi warsztaty w
W poprzednich tekstach dzieliłam się refleksjami na temat udanego debiutu w przedszkolu (nr 35), następnie dobrego początku roku szkolnego (nr 37). Teraz natomiast, szukając odpowiedniego antidotum na powiedzenie: „Miłe złego początki”, przedstawię kilka zagadnień, na które warto zwrócić uwagę, aby początek wielu sytuacji w naszym życiu przyniósł jak najlepsze owoce w przyszłości.
Może to dotyczyć początku znajomości, relacji, związku, ale i nowego roku nauki, kursu, nowej pracy, nowego miejsca zamieszkania, sąsiedztwa. Znajdując się w nowym otoczeniu, pamiętajmy o kilku ważnych zasadach, których wypełnienie zależy tylko od nas.
Bycie sobą
Próby kreacji siebie na inną osobę niż się jest, prędzej czy później przysporzą nam więcej wrogów, a nie pozwolą zjednać sobie prawdziwych przyjaciół. W byciu sobą trzeba zwrócić uwagę na zgodność prezentowanych emocji z tym, co czujemy w środku, na adekwatne reakcje. Nie tylko przyznawanie się do swoich kompetencji, ale i przyznanie się do braku jakiegoś doświadczenia jest bardzo cenne. Jeśli to nasze uczciwe, szczere i dobre bycie sobą nie jest akceptowane, a nawet przyjmowane jest źle, to pamiętajmy o wartości przeglądania się w oczach Bożych, a nie tylko ludzkich. Ślepe przyjmowanie przez innych naszej autokreacji, z pozoru wygodnej i przynoszącej korzyści, ale nieprawdziwej, może okazać się dla nas jednak bardzo niekorzystne.
Nie będąc sobą, możemy być błędnie oceniani, możemy też sami wpaść w pułapkę szufladkowania innych - po pozorach, kierując się własnymi uprzedzeniami czy nastawieniem przez innych, np. „ta klasa jest najgorsza”; „ci sąsiedzi paskudni”; „ta placówka, instytucja jest źle postrzegana”; „osoba X jest nic niewarta”. Bądźmy wolni od ocen i dajmy sobie czas na poznanie, na rozeznanie, jak naprawdę sprawy się mają.
Uważne słuchanie
W rozpoznawaniu nowej sytuacji pomoże nam uważne słuchanie, rozmowy z każdą ze stron. Wysłuchiwanie do końca i np. pytanie innych o nastawienie, o odczucia, obawy. Wyrażanie nadziei i pokazywanie postawy z nastawieniem na współpracę.
Mówienie prawdy
Trzeba być szczerym. Jeśli widzimy dużo zagrożeń, nie mówmy na odczepnego: „będzie dobrze”; „na pewno się dogadamy”. Jeśli mamy skłamać, lepiej milczmy. Wyrażenie nadziei: „dołożymy starań, aby było dobrze”, „postaramy się dogadać” jest uczciwsze niż słodkie zapewnienia o sielankowych układach - wtedy bowiem rozczarowanie ma bardzo gorzki smak.
Zachowanie równowagi między otwartością, spontanicznością a powściągliwością, w pewnych przypadkach oznaczającą nawet ostrożność
Często w pracy musimy zachować ostrożność w tym, co mówimy, i z kim na jakie tematy rozmawiamy. Nawet w relacjach rodzinnych są momenty, kiedy granica wyznaczana przez powściągliwość gestów, słów jest konieczna.
Przeanalizowanie swoich oczekiwań i urealnienie idealnych, a oswojenie tych pesymistycznych
Zachęcam do przyjrzenia się swoim oczekiwaniom wobec nowej sytuacji w trzech obszarach - zobaczenia, co najlepiej, by się wydarzyło, np. „wszyscy mnie polubią”; nazwanie obaw związanych z niespełnieniem i tym, co najgorszego może się stać, np. „nikt mnie nie będzie lubił”; urealnienie jednej i drugiej skrajności: „nie wszyscy muszą mnie polubić od razu, może uda się spotkać przynajmniej jedną życzliwą mi osobę”.
Zatem pozytywne nastawienie z nadzieją na zmiany w przyszłości i wyciąganie wniosków z kolejnych doświadczeń przy rozdzieleniu, co zależy od nas, a co od innych, oraz nazwanie naszych realnych oczekiwań pomoże uniknąć frustracji i rozczarowań.
Przez 40 lat mieszkał i prowadził ascetyczne życie na zbudowanym przez siebie kamiennym słupie. Mimo że od jego śmierci minęło ponad 1500 lat, wciąż fascynuje nas jego postać i wciąż pytamy – dlaczego?
Święty Szymon Słupnik zadziwia i fascynuje wielu ludzi, nie tylko tych, którzy interesują się życiem Kościoła pierwszych wieków.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.