Reklama

Czym żyję?

Niedziela Ogólnopolska 47/2011, str. 41

Elżbieta Łozińska
Doradca pedagogiczno-psychologiczny, terapeuta NEST (to program terapeutyczny dla osób dorosłych, które doświadczyły traumatycznych przeżyć), żona, mama Mateusza (11 lat), Marty (7 lat) i Tomka (5 lat); wykłada i prowadzi warsztaty w

Elżbieta Łozińska<br>Doradca pedagogiczno-psychologiczny, terapeuta NEST (to program terapeutyczny dla osób dorosłych, które doświadczyły traumatycznych przeżyć), żona, mama Mateusza (11 lat), Marty (7 lat) i Tomka (5 lat); wykłada i prowadzi warsztaty w

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na jednym z prowadzonych przeze mnie spotkań warsztatowych wypłynął temat usprawiedliwionych trudnymi okolicznościami kłamstw. Pojawiły się przykłady związane z naszą historią prześladowań i represji: fałszywe świadectwa chrztu dla osób pochodzenia żydowskiego; odpowiadanie przecząco na pytania w pracy: „czy obywatel/ka ma rodzinę za granicą”, mimo że nawet bliscy krewni przebywali np. w USA. Rodziły się więc pytania na dzisiaj: czy żeby coś zyskać, nie można zataić prawdy czy nawet skłamać? Pojawia się tu jednak moralna wątpliwość. Tamto fałszowanie faktów miało na celu obronę życia, ochronę przed lawiną konsekwencji wpływających na byt i bezpieczeństwo czasami nawet wielu osób, miało też miejsce w sytuacji, kiedy machina kłamstwa, uruchomiona przez system totalitarny, stwarzała okoliczności, przed którymi w prawdzie, w imię prawa nie sposób było się obronić.
Chciałabym tutaj - po raz pierwszy na łamach pisma - podzielić się własnym doświadczeniem, kiedy konieczność fałszerstw w konspiracji nie nadwyręża moralnego kręgosłupa i nie uczy kłamania w codzienności.
Kiedy byłam w pierwszych klasach szkoły podstawowej, trwał w Polsce stan wojenny. Był czas, że w naszym domu ukrywał się przewodniczący RKS NSZZ „Solidarność” Regionu Dolny Śląsk. Nie mogłam zapraszać wtedy koleżanek, oficjalnie mieszkał z nami mój wujek, choć zdawałam sobie sprawę, kto nim jest naprawdę. Wkrótce po tym pojawiły się dla mnie większe zadania. Zanoszenie listów żonie ukrywającego się lub zostawienie innej ważnej korespondencji w umówionym miejscu. Nie miałam okazji sprawdzić, czy w notatkach służbowych panów z bezpieki znalazły się informacje o małej dziewczynce z kręconymi włosami, która zjawiała się od czasu do czasu pod konkretnym adresem, ale wyglądało na to, że nikt nie wpadł na pomysł, aby sprawdzić, po co tak naprawdę przychodzę. Zawsze radosna i skacząca po płytkach chodnikowych (tak, aby nie nadepnąć na linie), zapewne nie wyglądałam na mającą poważne zadanie konspiratorkę. A to również było zachowanie zamierzone, mające na celu zmylenie przeciwnika - takie wykreowanie swojego zachowania przydawało się szczególnie wtedy, kiedy było naprawdę niebezpiecznie. Miałam też jednak na wypadek zaczepienia mnie przygotowaną wersję odpowiedzi (idę pobawić się do koleżanek - w tym domu były dwie dziewczynki), inne imię i nazwisko oraz inny adres. Na trasie autobusu, którym przyjeżdżałam, raz wydawało mi się, że ktoś jechał za mną, ale kiedy wysiadłam dwa przystanki wcześniej, nikt za mną nie poszedł.
Kiedy żona osoby aresztowanej była bardzo chora, moja mama, łamiąc zasady konspiracji, wybrała się do tej pani w odwiedziny z lekarstwami i jedzeniem - a dom był okresowo obserwowany. I, niestety, kiedy wyszłyśmy po wizycie, w bramie natknęłyśmy się na patrol. Od dziecka miałam tendencję do zapamiętywania wszelkich szyldów, które mam w zasięgu wzroku - i tak też zapamiętałam, że odbywałyśmy wizytę po sąsiedzku z dentystą. Panowie musieli słyszeć, z którego mniej więcej piętra schodzimy, zaczęłam więc wesoło podskakiwać, na głos cieszyć się, że mam zdrowe ząbki i nie trzeba będzie tu więcej przychodzić. Nie oddaliłyśmy się też nerwowo od bramy, tylko czekałyśmy spokojnie na tramwaj na przystanku tuż pod tą kamienicą. Panowie obserwowali nas jeszcze, ale nie podjęli żadnych działań, by mamę legitymować lub o cokolwiek pytać, pozostawili nas w spokoju.
Jasne zasady konspiracji, tak samo jak trzymanie w sekrecie niespodzianek czy tego, co ktoś dostanie w prezencie, nie uczą kłamstwa, nieuczciwości. Mamy na to w historii wiele pozytywnych przykładów. Ja również, trenując udawanie konspiracyjne, nie nauczyłam się udawania w życiu.
Mogę jednak podzielić się też smutniejszym spostrzeżeniem: że niestety, dla osób słabych psychicznie, mających zaburzony system wartości, którym zabrakło dobrego wychowania i formacji, czas konspiracji - podwójnej tożsamości, ukrywania się - bywał również okazją do kłamstw w życiu osobistym, do podwójnego życia również w rodzinie.
Dlatego w czasach, kiedy nie musimy schodzić do podziemia, starajmy się prowadzić życie oparte na prawdzie i jawności, ponieważ o pułapki łatwo, a zbudowanie raz czegoś na kłamstwie rodzi pokusę ponownych prób. Odzyskanie zaufania jest później często już wręcz niemożliwe.

www.filaryzycia.pl

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jestem naznaczony 11 września. Polski strażak wspomina zamachy na WTC w Nowym Jorku

2026-09-11 06:36

KPRM

"Jestem już na całe życie naznaczony tym, co wydarzyło się 11 września 2001 w Nowym Jorku" - powiedział KAI Stanisław Trojanowski, polski strażak, który uczestniczył w gaszeniu pożarów i ratowaniu ludzi po zamachach terrorystycznych na Światowe Centrum Handlowe (WTC) w tym mieście. Przypomniał przebieg tamtych wydarzeń, wspomniał o śmierci swych kolegów i późniejszych losach tych, którzy przeżyli oraz wezwał do stałej pamięci o nich.

Waldemar Piasecki (KAI): Jesteś najbardziej znanym Polakiem bezpośrednio związanym z atakiem na Nowy Jork 11 września 2001 roku, bohaterem akcji ratunkowej, w której uczestniczyłeś jako strażak, uczczonym w Białym Domu, polskim Sejmie, Nagrodą Fryderyka TV Polonia za rozsławianie imienia Polski, opisywanym w amerykańskich książkach, pokazywanym w mediach. Jak z tym wszystkim żyjesz…
CZYTAJ DALEJ

KRRiT: więcej wydarzeń sportowych będzie musiało być transmitowanych w otwartych kanałach telewizyjnych

2026-09-11 11:30

[ TEMATY ]

sport

KRRiT

Adobe Stock

Od września 2027 roku więcej wydarzeń sportowych, m.in. z udziałem polskich tenisistów, koszykarzy, hokeistów i klubów piłkarskich, będzie musiało być transmitowanych w otwartych kanałach telewizyjnych - wynika z opublikowanego w Dzienniku Ustaw rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

W dokumencie powołano się na „stopień społecznego zainteresowania wydarzeniami i ich znaczenie dla życia społecznego i gospodarczego”.
CZYTAJ DALEJ

Abp Fulton Sheen: ewangelizacja przez radio i telewizję

2026-09-11 20:47

[ TEMATY ]

telewizja

ewangelizacja

radio

telewizja

beatyfikacja

Abp Fulton John Sheen

@Vatican Media

Abp Fulton Sheen i papież Jan Paweł II

Abp Fulton Sheen i papież Jan Paweł II

Przyszły błogosławiony dał się poznać nie tylko jako człowiek modlitwy, gorliwy pasterz i autor licznych książek. W Stanach Zjednoczonych abp Fulton Sheen zdobył ogromną popularność przede wszystkim jako znakomity komunikator. W epoce rozwoju radia i telewizji dostrzegł w nowych mediach przestrzeń, w której wiara może spotkać się z pytaniami i niepokojami współczesnego człowieka.

Na kilkanaście dni przed beatyfikacją amerykańskiego arcybiskupa Agencja Fides przypomina jego postać jako jednego z pionierów katolickiej obecności w mediach. Sukces Sheena nie był jedynie rezultatem talentu oratorskiego. Stały za nim głęboko przeżywana wiara, solidna wiedza teologiczna i filozoficzna, umiejętność posługiwania się językiem zrozumiałym dla szerokiej publiczności oraz uważne wsłuchiwanie się w pytania nurtujące słuchaczy i widzów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję