Jak mówił La Rochefoucauld w „Rozważaniach i uwagach moralnych”: „Hipokryzja jest hołdem, który występek składa cnocie” (tłum. Leopold Staff). A Daniel Defoe dodawał: „Występek zawsze przychodził przez drzwi konieczności, nie przez drzwi skłonności” („Dole i niedole sławnej Moll Flanders” w tłum. Krystyny Tarnowskiej). Te spostrzeżenia przychodzą mi na myśl, gdy widzę reklamę alkoholu, w której swoich twarzy użyczają wielcy piłkarze, a pretekstem są zbliżające się mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2012.
Nikt mi nie powie, że Marco van Basten, Zbigniew Boniek i Luís Figo to ludzie, którzy występują w reklamie z biedy, dla pieniędzy. A przynajmniej: nie muszą tego robić, bo są ludźmi majętnymi. Ich motywem jest najpewniej - i mówię to bez ironii - troska o rozwój ich ukochanej dziedziny sportu, czyli piłki nożnej. A tak się składa, że głównym sponsorem federacji piłkarskiej i mistrzostw Europy jest wielki producent piwa. Oczywiście, to i tak lepiej, niż gdyby był to producent wódki lub narkotyków, jednak piwo to też alkohol i nieraz wstęp do niszczącego nałogu.
Na wszelki wypadek ten występek - namawianie do picia piwa - przybiera szaty hipokryzji w postaci haseł: kierowcy nie piją, kobiety w ciąży nie piją, nieletni nie piją. I wchodzi - ten występek - drzwiami konieczności: zasilenie dużymi pieniędzmi federacji piłkarskiej, czyli rozwój tego sportu w świecie.
A na czym, spyta ktoś, polega występek, przecież piwo jest dla ludzi? Owszem, ale łączenie używki, która może być groźna, która może wciągnąć młodych ludzi w zgubny nałóg, ze szlachetną aktywnością, jaką jest sport, i z wielkimi postaciami tego sportu, jakimi są van Basten, Boniek i Figo, jest w mojej ocenie czynem niemoralnym, złym.
Wiele lat temu, dzięki Tomaszowi Wołkowi, miałem zaszczyt i przyjemność zagrać kilka razy z Bońkiem w piłkę nożną. Wiem więc, że to nie tylko wielki sportowiec, ale bardzo inteligentny, dowcipny, miły człowiek. Dlatego tym bardziej, tak po ludzku, zwyczajnie, jest mi przykro, że wielcy sportowcy zamiast - jako idole młodzieży - propagować zdrowy, sportowy tryb życia, puszczają się na wody dwuznacznego zachęcania młodych ludzi do zachowań wręcz przeciwnych. Sugerując, że prawdziwi herosi sportu osiągają swoje mistrzostwo dzięki alkoholowi. Trochę się, oczywiście, przy tym krygują, jak ta cnota zasłaniająca się hipokryzją przed występkiem, ale to tym gorzej, bo świadczy, że dobrze wiedzą, w czym biorą udział.
* * *
Krzysztof Czabański Publicysta, autor kilku książek, był prezesem PAP (za rządu Jana Olszewskiego), przewodniczącym Komisji Likwidacyjnej RSW (za rządu Jerzego Buzka) i prezesem Polskiego Radia SA (za rządu Jarosława Kaczyńskiego);
www.krzysztofczabanski.pl
Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków
W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.
Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
Bez silnych rodzin świat nie ma przyszłości - podkreślił Leon XIV w homilii przygotowanej na Mszę św. z okazji 10. rocznicy publikacji adhortacji Amoris laetitia. Papież wskazał na pilną potrzebę wychowania młodych do prawdziwej miłości, wsparcia rodzin przeżywających kryzysy i przywrócenia wspólnej modlitwy w domach. Homilię Ojca Świętego podczas Mszy św. na Placu św. Piotra odczytał kard. Luis Antonio Tagle.
Przygotowanie do małżeństwa nie zaczyna się kilka miesięcy przed ślubem. Rozpoczyna się już w dzieciństwie, w rodzinie, w której człowiek uczy się kochać, przebaczać i brać odpowiedzialność za drugiego.
Do zapalenia Świecy Pamięci oraz modlitwy za dzieci, które zmarły przed narodzeniem lub krótko po nim, zachęca Polska Federacja Ruchów Obrony Życia w związku z przypadającym 15 października Dniem Dziecka Utraconego. Przedstawiciele Federacji przypominają o znaczeniu godnego pożegnania i pochówku dzieci, a także o roli hospicjów perinatalnych, które otaczają opieką rodziny w obliczu niepomyślnej diagnozy prenatalnej.
Dzień Dziecka Utraconego jest okazją do upamiętnienia dzieci zmarłych przed narodzeniem lub niedługo po przyjściu na świat, a także do okazania solidarności z rodzicami przeżywającymi żałobę. W wielu miejscach Polski organizowane są Msze święte, nabożeństwa i wspólne modlitwy. Odbywają się również zbiorowe pochówki dzieci zmarłych przed narodzeniem, a na cmentarzach powstają specjalne Groby Dzieci Utraconych.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.